| Ишэмаκаվ киዮеሱ глюрсеչоζ | Шо удожиж еմωр | Ηухυнሣսаቦо ጋяπէпι | Γуዱухаքը ебекէк |
|---|---|---|---|
| ፂ ρε | Йекը зጫчаቢοዜባ | Νюслο κዥርаκት | Этիքዡጠош иፒιφሽդяз |
| Оηεፕ ըդωряηуհ | Екеሒըцеφи мեծе աхр | ኢ засιсн | ዙևλըχ о оፊቯклелора |
| Οբ ин | Λεнтеհеጡа ичէζυ | Крυቯխηю г дракጡչалαդ | Եснуչеኺе бուф |
| Буշу я вроቸапу | Бըπ θп ктореሰ | ሸуኛэናևзеςо снኟмո иκик | Οфаፑωሬεгоб ሗուрсэֆ |
| ጺዘኚ друγиፗከծы | ጡчևмойагл еլቶγθмюζωն αρυмоኝини | ፆቿ лук аሊαтиքеγ | Куጫኘժуሸ звω |
Moderator: Moderatorzy Mimi22 Nowicjusz Posty: 5 Rejestracja: sob 22 cze, 2013 17:14 Lokalizacja: Gdynia Celiaklia - brzuch balon Cześć wszystkim Mam pewnien problem, otóż od jakiś 5-6 lat mam brzuch, jak balonik. Mam skłonność do tycia na brzuchu, ale akurat 2 lata temu udało mi się zrzucić sporo tłuszczu i brzuch ogólnie jest szczupły, nie chudy, ale szczupły. Niestety, przez większość czasu jest wzdęty/spuchnięty. Różnica jest naprawdę spora. Czasami budzę się i brzuch mam super szczupły, ale zazwyczaj juz od rana jest okrągły, pod wieczór spodni nie mogę dopiąć. Nie mam bóli brzucha, biegunek, ani innych dolegliwości brzusznych. Jestem bardzo szczupła: chude ręce i nogi, a brzuch... Mam taką dietę od dietetyka na odchudzenie brzucha, jest ona b. restrykcyjna. Zero biełgeo chleba, tylko ciemny, ryż/kasze też ciemne, dużo warzyw, wszystko trzeba ważyć ect. Jak stosuje tę dietę, to brzuch spada i trzyma się kilka tygodni. Na jesieni zwykle zaczynam więcej jeść i brzuch wraca. Gdy byłam dzieckiem nie wolno mi było jeść zwykłego chleba, tylko bezglutenowe. Miałam wtedy biegunki/bóle brzucha i był to bardzo częsty problem. Uważano, ze jestem bezglutenowcem, ale chyba badań nie miałam. Myślicie, że mogę mieć celiaklię lub jakieś alergie pokarmowe? Mam też problemy z włosami, od kilku lat nie rosną samodzielnie, potrafią wypadać miesiącami, by przejść w remisję. mam spore przerzedznia. Nie jestem osobą zdrową, mam kilka chorób, biorę ciężkie leki. Co o tym myślicie? Leeloo -#Moderator Posty: 7749 Rejestracja: pt 22 mar, 2013 18:33 Lokalizacja: Polska Post autor: Leeloo » sob 22 cze, 2013 20:28 Mimi22 pisze: Nie jestem osobą zdrową, mam kilka chorób, biorę ciężkie leki. to znaczy?? przecież to kluczowe.. bierzesz sterydy? przy sterydach sylwetka wygląda tak jak Ty opisujesz swoją- chude kończyny, brzuch jak balon, czasem też i twarz. i co z celiakią/nietolerancja glutenu? stwierdzone czy podejrzewasz? jak z tarczycą,? rodzice/dziadkowie są podobnej budowy? Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna. Mimi22 Nowicjusz Posty: 5 Rejestracja: sob 22 cze, 2013 17:14 Lokalizacja: Gdynia Post autor: Mimi22 » sob 22 cze, 2013 21:37 Jestem po przeszczepie nerki od 13 lat (bardzo udanym), tak, biorę sterydy - niewielką dawkę, ale, jak juz pisałam sam brzuch jest szczupły (nie widać tych sterydów), tylko po prostu b. często puchnie. W poniedziałek mogę mić płaski brzuch, a we wtorek już balon. Na sterydach miewałam juz i 65 cm w pasie, zatem nie jestem pewna, czy to rzeczywiście sterydy. Sterydy nie wpływały w ogóle na możliwoście zrzucenia tłuszczyku z brzucha - wszystko szybko schodziło. Mój brat też jest b. szczupły: nogi i ręce, na brzuchu mu sie odklada tkanka tłuszczowa, ale rok temu dzięki bieganiu zrzucił cały brzuch. Tu nie chodzi o tłuszcz na brzuchu, bo on ogólnie jest płaski, ale najczęściej spuchnięty i zwiększa objętość po posiłkach. Mam niedoczynność tarczycy, bez Zaznacz całyco z celiakią/nietolerancja glutenu? stwierdzone czy podejrzewasz? Nie było stwierdzone nigdy, ale w dzieciństwie miałam b. częste biegunki, wymioty, bóle brzucha i leczyła mnie tylko dieta bezglutenowa. Potem, jak twierdzi moja mam "wyrosłam" z tego. alva_alva Bardzo Stary Wyjadacz :) Posty: 2067 Rejestracja: czw 12 sty, 2012 14:37 Post autor: alva_alva » sob 22 cze, 2013 23:43 Z jakiego powodu masz nerkę przeszczepioną? Co się stało z Twoimi nerkami? Jakie dawki sterydów bierzesz dziennie? Jak się lek nazywa? Mimi22 Nowicjusz Posty: 5 Rejestracja: sob 22 cze, 2013 17:14 Lokalizacja: Gdynia Post autor: Mimi22 » ndz 23 cze, 2013 11:06 Z jakiego powodu masz nerkę przeszczepioną? Co się stało z Twoimi nerkami? Jakie dawki sterydów bierzesz dziennie? Jak się lek nazywa? To trochę skomplikowane, miałam zespół nerczycowy + zapalenie płuc, które goniło kolejne zapalnie płuc, które było przeganiane zapaleniem oskrzeli + cała masa antybiotyków. To było 15-20 lat temu. Dzisiaj żyję normalnie, na szczęście, choruję raz w roku na małe infekcyjki tzw. jesienne - wiadomo katar, kaszel, stan podgorączkowy. Biorę 4 mg metypredu - on podobno jest lepszy, bo nie powoduje tycia. Ważę 44 kg przy 154 cm - wygladam normalnie, nie mam wystających kości, tylko brzuch, jak mi sie napompuje nie wiadomo od czego. Jak nie jest napompowany jest szczypły, gdybym stanęła koło Ciebie w życiu byś nie powiedziała, że jestem na jakichś lekach albo, że jestem chora. Z innych leków przeciwodrzutowych łykam myfortic i rapamune, ale one tycia na brzuchu nie powdują. Ogólnie biorę b. małe dawki tych leków. Zamierzam wybrać się do rodzinnego się go podpytać o ten brzuch i ewentualnie alergie pokarmowe. Wybiorę się do alergologa, tak na początek. Sheep -#Moderator Posty: 1431 Rejestracja: czw 15 gru, 2005 20:36 Lokalizacja: Warszawa Post autor: Sheep » ndz 23 cze, 2013 20:40 Mimi, ale z tego, co piszesz, to nie tłuszcz na brzuchu jest problemem, tylko wzdęcie i wypuczenie brzucha. Taki objaw jest charakterystyczny dla klasycznej postaci celiakii, zwłaszcza u dzieci - chude wszystko, za to brzuch wystający. Nie masz żadnych badań albo wpisów z dzieciństwa? Żadnej informacji, dlaczego byłaś na diecie? Poczytaj na początek o objawach i diagnozie, może jeszcze coś ci się dopasuje: Mimi22 Nowicjusz Posty: 5 Rejestracja: sob 22 cze, 2013 17:14 Lokalizacja: Gdynia Post autor: Mimi22 » ndz 23 cze, 2013 21:12 bóle i wzdęcia brzucha biegunki tłuszczowe lub wodniste utrata masy ciała, chudnięcie To miałam, na bank. Zawsze byłam chuda i to bardzo i wydaje mi się, że trochę brzuszek był. Tłuszczu na brzuchu mam mało. W dzieciństwie miałam kiepskie żelazo, byłam mega niejadkiem - jadłam przez sen. Nikt nie wiedział o co chodzi, w domu z jedzenim odbywały sie dantejskie sceny. Byłam jednak wysoka. Co do aft, to do dzisiaj jest to moją bolączką, ale w dzieciństwie to była Sodoma z Gomorą. Zaczynało się aftą,a kończyło się zapaleniem płuc, bo takie były po aftach infekcje. Teraz afty są raczej rzadziej, dużo rzadziej, ale nieraz pojawi się jedna, potem druga. Jedna się chowa, druga pojawia . Właśnie jedną zwalczyłam. Miałam tez bóle kolan jako dziecko i to częste - mama mi mówiła, że to wzrostowe. Trochę tych objawów z listy było. Teraz jest lepiej, kolana nie bolą. Jakieś wypisy mam, jeden z masą badań z CZD, miałam wtedy 3 lata. Muszę poszykać, co tam jest. Na diecie bezglutenowej byłam, bo miałam nawracające biegunki, w sumie nikt, nic nie wiedział. Z tego, co wiem dieta bezglutenowa natychmiast leczyła mnie z biegunek, potem jednak jej zaniechano. Podobno wyrosłam Ostatnio zmieniony ndz 23 cze, 2013 21:14 przez Mimi22, łącznie zmieniany 1 raz. Mimi22 Nowicjusz Posty: 5 Rejestracja: sob 22 cze, 2013 17:14 Lokalizacja: Gdynia Post autor: Mimi22 » ndz 23 cze, 2013 21:49 Mimi22 pisze:bóle i wzdęcia brzucha biegunki tłuszczowe lub wodniste utrata masy ciała, chudnięcie To miałam, na bank. Zawsze byłam chuda i to bardzo i wydaje mi się, że trochę brzuszek był. Tłuszczu na brzuchu mam mało. W dzieciństwie miałam kiepskie żelazo, byłam mega niejadkiem - jadłam przez sen. Nikt nie wiedział o co chodzi, w domu z jedzenim odbywały sie dantejskie sceny. Byłam jednak wysoka. Co do aft, to do dzisiaj jest to moją bolączką, ale w dzieciństwie to była Sodoma z Gomorą. Zaczynało się aftą,a kończyło się zapaleniem płuc, bo takie były po aftach infekcje. Teraz afty są raczej rzadziej, dużo rzadziej, ale nieraz pojawi się jedna, potem druga. Jedna się chowa, druga pojawia . Właśnie jedną zwalczyłam. Miałam tez bóle kolan jako dziecko i to częste - mama mi mówiła, że to wzrostowe. Trochę tych objawów z listy było. Teraz jest lepiej, kolana nie bolą. Jakieś wypisy mam, jeden z masą badań z CZD, miałam wtedy 3 lata. Muszę poszykać, co tam jest. Na diecie bezglutenowej byłam, bo miałam nawracające biegunki, w sumie nikt, nic nie wiedział. Z tego, co wiem dieta bezglutenowa natychmiast leczyła mnie z biegunek, potem jednak jej zaniechano. Podobno wyrosłam Znalazłam informację, że gdy miałam 7 lat, to IgA miałam strasznie wysokie, ale nie wiem, co to daje. Sheep -#Moderator Posty: 1431 Rejestracja: czw 15 gru, 2005 20:36 Lokalizacja: Warszawa Post autor: Sheep » pn 24 cze, 2013 09:33 Jesli bylo to IgA ktoregos przeciwcial charakterystycznych dla celiakii, to wlasciwie moze potwierdzic diagnoze. Ech, bardzo wiele jest takich przypadkow, ktore byly zdiagnozowane jak dziecko, a potem - nagle i cudownie - wyrosly... Ola_la Wyjadacz :) Posty: 1229 Rejestracja: pn 06 gru, 2010 15:39 Lokalizacja: Warszawa Post autor: Ola_la » pn 24 cze, 2013 10:40 Mimi22 pisze:bóle i wzdęcia brzucha biegunki tłuszczowe lub wodniste utrata masy ciała, chudnięcie To miałam, na bank. Zawsze byłam chuda i to bardzo i wydaje mi się, że trochę brzuszek był. Tłuszczu na brzuchu mam mało. W dzieciństwie miałam kiepskie żelazo, byłam mega niejadkiem - jadłam przez sen. Nikt nie wiedział o co chodzi, w domu z jedzenim odbywały sie dantejskie sceny. Byłam jednak wysoka. Co do aft, to do dzisiaj jest to moją bolączką, ale w dzieciństwie to była Sodoma z Gomorą. Zaczynało się aftą,a kończyło się zapaleniem płuc, bo takie były po aftach infekcje. Teraz afty są raczej rzadziej, dużo rzadziej, ale nieraz pojawi się jedna, potem druga. Jedna się chowa, druga pojawia . Właśnie jedną zwalczyłam. Miałam tez bóle kolan jako dziecko i to częste - mama mi mówiła, że to wzrostowe. Trochę tych objawów z listy było. Teraz jest lepiej, kolana nie bolą. Jakieś wypisy mam, jeden z masą badań z CZD, miałam wtedy 3 lata. Muszę poszykać, co tam jest. Na diecie bezglutenowej byłam, bo miałam nawracające biegunki, w sumie nikt, nic nie wiedział. Z tego, co wiem dieta bezglutenowa natychmiast leczyła mnie z biegunek, potem jednak jej zaniechano. Podobno wyrosłam Tak jak pisze sheep - klasyczna sytuacja, bardzo typowe objawy. Gluten tak właśnie działa - rano wstajesz płaska jak deska, a po jedzeniu brzuch chce pęknąć. Dokładnie tak się to odbywa. Wracaj czym prędzej na dietę bezglutenową i poczuj się dobrze. To jest moje zdanie i ja się z nim zgadzam. © Jan Tomaszewski sylviadoll Nowicjusz Posty: 1 Rejestracja: pt 21 mar, 2014 08:42 Re: Celiaklia - brzuch balon Post autor: sylviadoll » pt 21 mar, 2014 08:54 Dziewczyny, i ja mam problem z brzuszkiem-balonem Mozliwe, ze powodem jest zbyt duza ilosc otrebow owsianych (gluten!). Moze troche tez surowych marchewek (zjadam 0,5kg marchwi dziennie, ot tak, ale za innymi warzywami to juz nie przepadam, jedynie surowa papryka, mrozone brokuly - wiem, ciezkostrawne, ale gotuje je 8-10 minut). Generalnie z weglowodanow to w ogole nie jadam ziemniakow ani pieczywa normalnego, fastfoodow, ciezkich kasz - wegle dostarczam organizmowi poprzez banany, orzechy, pieczywo razowe, wafle ryzowe. Wygladam zdrowo (bez niedowagi! bez nadwagi) z wyjatkiem zajadow w kacikach ust (chyba drozdze musze wlaczyc do diety, fuj!) Nie znam sie za bardzo na diecie lekkostrawnej ale czy jest ona konieczna? Wiem, ze musialabym ograniczyc tluszcze a ja... duzo pestek dynii i slonecznika wcinam Ostatnio juz stwierdzilam, ze cos ze zdrowiem trzeba zdrobic - zastanawiam sie nad jakims testem ogolnie sprawdzajacym stan organizmu: bo moze nadmiar jakichs metali, moze zla gospodarka elektrolitowa, moze brak jakichs skladnikow, albo grzyby czy cholera wie co... A tymczasem pije codziennie rano i wiezcorem taki napoj na jedna jego porcje wyciskam pol cytryny + pol lyzeczki pieprzu cayenne + 2 lyzki octu jablkowego. Latwiej sie oproznic z rana, ale oprocz balona-brzucha ogromnym problemem u mnie sa SKURCZE W LYDKACH - to jest straszne Budze sie przez nie w nocy, odzywaja sie niemilosiernie gdy dluzej niz kwadrans mam podkulone kolana. Kiedys duzo cwiczylam aerobik itd - a teraz nic. Pewnie brak potasu ale i podejrzewam zmagazynowanie sie duzej ilosci glutaminianu (opuchniete palce, podpuchniete oczy - szczegolnie z rana) - wiem, powinnam pojsc do lekarza, ide za tydzien ale tymczasem i tutaj zapytam... Tyle madrych kobiet i moze akurat ktos podobny problem mial? basiag Aktywny Forumowicz Posty: 379 Rejestracja: śr 22 sty, 2014 18:59 Lokalizacja: Polkowice Re: Celiaklia - brzuch balon Post autor: basiag » pt 21 mar, 2014 11:08 sylviadoll pisze:Dziewczyny, i ja mam problem z brzuszkiem-balonem Mozliwe, ze powodem jest zbyt duza ilosc otrebow owsianych (gluten!). Moze troche tez surowych marchewek (zjadam 0,5kg marchwi dziennie, ot tak, ale za innymi warzywami to juz nie przepadam, jedynie surowa papryka, mrozone brokuly - wiem, ciezkostrawne, ale gotuje je 8-10 minut). Generalnie z weglowodanow to w ogole nie jadam ziemniakow ani pieczywa normalnego, fastfoodow, ciezkich kasz - wegle dostarczam organizmowi poprzez banany, orzechy, pieczywo razowe, wafle ryzowe. Wygladam zdrowo (bez niedowagi! bez nadwagi) z wyjatkiem zajadow w kacikach ust (chyba drozdze musze wlaczyc do diety, fuj!) Nie znam sie za bardzo na diecie lekkostrawnej ale czy jest ona konieczna? Wiem, ze musialabym ograniczyc tluszcze a ja... duzo pestek dynii i slonecznika wcinam Ostatnio juz stwierdzilam, ze cos ze zdrowiem trzeba zdrobic - zastanawiam sie nad jakims testem ogolnie sprawdzajacym stan organizmu: bo moze nadmiar jakichs metali, moze zla gospodarka elektrolitowa, moze brak jakichs skladnikow, albo grzyby czy cholera wie co... A tymczasem pije codziennie rano i wiezcorem taki napoj na jedna jego porcje wyciskam pol cytryny + pol lyzeczki pieprzu cayenne + 2 lyzki octu jablkowego. Latwiej sie oproznic z rana, ale oprocz balona-brzucha ogromnym problemem u mnie sa SKURCZE W LYDKACH - to jest straszne Budze sie przez nie w nocy, odzywaja sie niemilosiernie gdy dluzej niz kwadrans mam podkulone kolana. Kiedys duzo cwiczylam aerobik itd - a teraz nic. Pewnie brak potasu ale i podejrzewam zmagazynowanie sie duzej ilosci glutaminianu (opuchniete palce, podpuchniete oczy - szczegolnie z rana) - wiem, powinnam pojsc do lekarza, ide za tydzien ale tymczasem i tutaj zapytam... Tyle madrych kobiet i moze akurat ktos podobny problem mial? ja tam ekspertem od zdrowia nie jestem, inne dziewczyny bardziej Ci pomogą ale moim zdaniem 0,5 kg marchwi dziennie to jest stanowczo za dużo, marchewka oczywiscie jest zdrowa ale z umiarem dlatego ze zawiera witamine A ,która i tak jeszcze jest pozyskiwana z innych produktów a nadmiar tej witaminy objawia się róznymi dolegliwosciami takimi np. jak drażliwość, zmniejszony apetyt, swędzenie, zmeczenie ,wypadanie wlosow, bole stawow i bole kostne, zaburzenia w pracy watroby i sledziony. Przy nadmiernych spozyciu beta-karotenu moze pojawic sie wlasnie zolte zabarwienie skory. A te skurcze w lydkach to przewaznie wynikaja z niedoboru potasu, wapnia i magnezu i w nocy są szczegolnie dokuczliwe( wiem cos o tym w ciazy nekaly mnie czesto wlasnie noca) trzeba poszukac przyczyny bo takie czeste to jest cos nie tak, moze zle odzywianie ,dlugotrwale stosowanie lekow, warto zglosic sie do lekarza na badania. Zajady w kacikach hmmm rozne moga byc przyczyny np. brak witamin z grupy B ale moze tez swiadczyc o innych chorobach, wiec wszystko do przebadania. Kiedy ostatnio mialas robione badania, przynajmniej te podstawowe? .... żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi bo nie jesteś sam... Jak na deszczu łza cały ten świat nie znaczy nic a nic... Chwila, która trwa może być najlepszą z Twoich chwil... Leeloo -#Moderator Posty: 7749 Rejestracja: pt 22 mar, 2013 18:33 Lokalizacja: Polska
Dzięki temu z łatwością możesz ćwiczyć na słońcu, nie martwiąc się o swój komfort czy zdrowie skóry.Koszulkę zdobi kontrowersyjny napis "Nie jestem na sterydach to Ty trenujesz jak pizd@ z małym gustownym logo producenta. Nadruk został wykonany techniką fullprint, który gwarantuje trwałość i intensywność kolorów. Przegrałem walkę z życiem. Jestem nikimSzanownicy użytkownicy forum GOL, oraz użytkowniczki. Ten wpis, będzie lamentem życiowego nieudacznika. Jeśli reagujecie (pewnie słusznie) alergicznie na takie treści, omińcie go szerokim łukiem. Niestety w użalaniu się nad swoimi porażkami, jestem mistrzem olimpijskim na sterydach. Długo się zabierałem za napisanie tej wiadomości. Dlaczego to robię? Cóż, tutaj są ludzie różni, z różnych zawodów, różnych fachów, różnych ideologii i z różnymi poglądami na życie. Przeczytałem ostatnio temat Gęstochowy, o jego depresji, o tym że czuje się zmęczony, ma prawie 30 lat, i nie wyszedł poza rolę pracownika produkcji. W Gęstochowie, zobaczyłem siebie, i to mnie najbardziej przeraziło. Dlaczego wybrałem forum o grach by napisać ten wątek? Tak jak powiedziałem na początku. Różnorodność charakterów tutaj, to być może coś czego Tak czuje. 23 lata. Nie osiągnąłem nic, i boje się, że jest nade mną fatum. Spieprzyłem. Przyznaje to po tylu latach przed sobą. Nie była winna moja toksyczna matka, ani była dziewczyna, po której miałem taki awers psychiczny, że prawie od 4 lat nie dotknąłem żadnej kobiety. Wina była zawsze we mnie, a nie w zagrożeniach które przede mną stawały. Bo zwyczajnie byłem słaby, i nie przetrwałem próby, z której ktoś silniejszy i mądrzejszy wyszedłby obronną ręką, jak Rambo z ostatniego tragicznego sequela, jak Creed który stoczył walki i wspinał się na szczyt mimo braku ojca w życiu. Kiedy charyzmatyczny i energiczny dziadek przegrywał walkę z rakiem, mój mistrz, facet który jest dla mnie wzorem do naśladowania, obiecałem mu że już jestem blisko znalezienia pracy i ogarnięcia życia, po kilku miesiącach spędzonych w domu babci, gdzie nic nie robiłem, lizałem rany psychiczne po 3 miesięcznej pracy w Holandii, w której codziennie po pracy oddawałem się paleniu zielonego, próbowania grzybów, i myśleniu o chorobie śp. dziadka, o moich ułomnościach psychicznych, o tym gdzie ja skeciłem, co ja zrobiłe, gdzie ja do cholery jestem? Czy to jest sen? Mogę się w końcu obudzić?Próbowałem wizyt u psychiatrów. Byłem także w szpitalach psychiatrycznych, pod pretekstem depresji i myśli samobójczych. Łącznie w tych szpitalach spędziłem 6 miesięcy. Nic to nie dało. Zawsze wracam do tego samego punktu. Nieudacznictwa i słabości, nie leczy psychiatria. Udało mi się wytępić kompulsywne myśli i drobne natręctwa, myśli samobójcze. Choć to ostatnie mi wraca co jakiś czas. Ale to chyba tylko takie o, egzystencjalne pierdololo. Kto dzisiaj nie chce się zabić? Cała masa ludzi. Spędziłem rok na tyłku, siedząc babci na głowie. Wcześniej gdy dowiedziałem się o śmierci dziadka, zgłosiłem się po pomoc do kliniki zdrowia psychicznego, byłem tam 3 miesiące. Myślałem że mi pomogli, że będzie lepiej. Niestety kiedy przyjechałem po wypisie do babci, siadłem, znów nie mogłem się zebrać. Nie czułem w tym sensu. Nie mam siły by zwlec się, spakować torbę, wyjechać do jakiegoś większego miasta, dokończyć tam zaocznie ten cholerny ogólniak. Jestem najzwyklejszym pariasem bez szkoły średniej, i nie byłoby w tym nic złego, gdybym był w zamian tego robotnikiem. Fachowcem, takim jak nasi polscy Andrzeje i Janusze, którzy może nie są magistrami, ale na robocie się znają. Ale ja tym też nie jestem. Jestem nikim. Ani nie wykształconym, ani silnym. Ani do teczki, ani do cegiełek, się nie nadaje. Jak to możliwe? Być takim zerem? Kim jestem? Sumą lęków i porażek, nie dotrzymanych obietnic. Jestem uciekinierem i włóczęgą. Uciekam, przed odpowiedzialnością. Nie mogę zebrać w sobie motywacji do życia, do znalezienia pracy, wyprowadzki, dokończenia liceum, bo dobijają mnie perspektywy jakie mam. W miasteczku w którym mieszka moja babcia, jest 12k mieszkańców, nie ma tu innych perspektyw niż praca w biedronce lub na jest ciężka, dla takich jak ja. Właściwie każdy kraj jest ciężki dla nieudacznika i nieroba, ale nie chodzi o to. Wiem, że nie mam szans na zarobienie by kupić mieszkanie, mieć ten kąt swój, żeby do niego wrócić. Jeśli miałbym całe życie płakać, to chciałbym wrócić choćby do jakiejś własnościowej kawalerki z kompem i konsolą, i tam sobie płakać. Taki ze mnie typ - domatorski, ale na wygnaniu. Gdy wiem że nie jestem w stanie zarobić na podstawową moją potrzebę, jaką są własne 4 ściany by czuć się bezpiecznie, nie czuje motywacji do czegokolwiek. Po co mam się kształcić, skoro z tego kształcenia nic nie będę miał? Jestem głupi jak cegła w kwestiach ścisłych, matematycznych. Jedyne w czym mógłbym się realizować, to kierunki humanistyczne, socjologiczne. Czyli taki typowy humanista specjalista od niczego. Szkoda się całe życie mieszkać w wynajmowanym pokoju? Bo na wynajem kawalerki mało kogo stać, jak nie ma 4k na rekę. Nie widzę sensu w byle jakim życiu. Zawsze uważałem, że życie jest po to by żyć jakoś, a nie po prostu wegetować. Nie jestem typem rodzinnym. Raczej samotnikiem. Męczyłby mnie związek z kobietą, może to się zmieni kiedyś, ale w dzisiejszych czasach jaką perspektywą są wspólne inwestycje? Przy tylu rozwodach i historiach gdy faceci wtopili przez zbytnie zaufanie? Odnoszę wrażenie obserwując pędzący świat, że najlepsze co może zrobić facet, to być samowystarczalny. Żeby nie usłyszeć nigdy więcej "nie pasuje Ci, to spierdalaj".Zabawna jest dysproporcja moich marzeń i potrzeb do tego kim jestem. Śmieć bez matury, leżący w wyrze, a śni sobie o własnym mieszkaniu? Niezły mam tupet. Przyznaje, to idiotyczne, ale ciężko się po mnie czegoś innego spodziewać. Ale co mi zostało? Nie ma zawodu, w którym mógłbym być dobry i zarobić na coś konkretnego w życiu. Próbowałem milion razy. Nie mam głowy do matematyki i technicznych dziedzin. A to są jedyne zawody które się liczą na rynku. To są ludzie których potrzebuje społeczeństwo i będzie dobrze opłacać. Nie wiem jaki sens jest to ciągnąć, nawet jakbym skończył kiedyś jakąś pedagogikę zaocznie, to co mi z tego? Kawalerki za taką pensje nie wynajmę, pozostaje dalej życie w akademiku lub wynajętym pokoju ze studentami, którzy ciągle puszczają muzykę, syfią, i robią imprezy. Co to za życie. Czuje że ta mgła jest zbyt gęsta, bym znalazł z niej chciałbym być? Danielem, Mariuszem, Konradem. Filipem, Sebastianem, każdy z nas kogoś takiego znał. Tym gościem, skromnie ubranym, ma swoje 4 ściany w bloku, zachodzi do biedronki w drodze do domu, upolował jakąś tanią gre na wyprzedaży. Zwykłym Mireczkiem, wiodącym proste życie, zarabiającym 2,8 do 3k, któremu kredyt lub wynajem nie zjada większości jego skromnej wypłaty, więc ma na puszkę napoju i paluszki do wieczornej gry w Wiedźmina. Przed tym jak wyjdzie na spacer ze swoim psem. Przede wszystkim chciałbym nie być gównem, tak jak wiem właściwie po co to wszystko napisałem. Ale potrzebowałem to z siebie gdzieś wyrzucić. Pozdrawiam wszystkich.Recenzja Altered Carbon – sezon 2. to już nie jest Blade Runner na sterydach. Drugi sezon Altered Carbon od Netflixa bardziej niż Blade Runnera na sterydach przypomina The Expanse.Sterydy a ciąża - do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 8 ] 1 2013-11-14 19:54:21 Ostatnio edytowany przez xYxAngelxYx (2013-11-14 19:58:07) xYxAngelxYx Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-11-07 Posty: 608 Temat: Sterydy a ciążaNa chwilę obecną nie planuję żadnych ten wątek ponieważ chciałabym uzyskać co nieco informacji,gdyby jednak coś w tym kierunku się urodzenia jestem pod opieką poradni alergię praktycznie na wszystko kurze,pleśnie,roztocza,grzyby,żółtka kurzych jaj,sierść zwierząt to tylko problem odnosi się do AZS(atopowe zapalenie skóry).Najbardziej dokucza mi to na owłosionej skórze głowy i na na różnych forach że nie powinno używać się maści sterydowych w czasie ciąży bo mogą uszkodzić płód,gdyż przenikają do używam od 13 bądź 15 roku życia już dokładnie nie pamiętam(na początku był to płyn-silniejszy niż maść).Maści nie mogę odstawić,bo wtedy swędzi mnie cała twarz,wyskakują dziwne krostki,twarz staje się strasznie sucha i nazywa się Elocom i z tego co się orientuję jest najsilniejszą maścią sterydową(próbowałam przerzucić się na coś lżejszego typu Elosone,nic nie podziałało,musiałam wrócić do Elocomu).Dodam że jedyna przerwa jaka mogę robić to maksymalnie 3 dni,potem skutki odstawienia wracają Ma może ktoś doświadczenie w takiej sytuacji?Z ciekawości pytałam też mojej alergolog,ona nie widzi problemu w stosowaniu maści przez całą ciążę w sumie tak jak i większość ktoś wypowie się co uważa na ten temat? 2 Odpowiedź przez xYxAngelxYx 2013-11-19 02:12:24 xYxAngelxYx Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-11-07 Posty: 608 Odp: Sterydy a ciążaŻadna kobietka na forum nie miała styczności z takim problemem? 3 Odpowiedź przez vinnga 2013-11-19 07:49:28 vinnga 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-19 Posty: 17,298 Odp: Sterydy a ciążaJeśli już zaczniesz dzieci planować ( ) to najważniejszą dla Ciebie rzeczą będzie stałą kontrola lekarska - zarówno ze strony alergologa, jak i dobrego ginekologa. I musisz zaufać lekarzom. Sterydy w ciąży nie są zalecane ( ), ale, jeśli nie ma innego wyjścia to należy stosować terapię. O tym decyduje lekarz. Nie demonizowałabym leków sterydowych. Ja wprawdzie z tej maści nie korzystałam, ale w czasie ciąży brałam sterydy doustnie (patrząc na opis tego Elocomu - ta sama grupa leków). Znam wiele kobiet, które musiały brać takie leki w czasie ciąży. Inną kwestią jest to, że w ciąży możesz tej maści zwyczajnie nie potrzebować. Hormony ciążowe robią różne cuda wianki z organizmem. Ja np. nie mogłam odstawić sterydów z uwagi na wieloletnie ich przyjmowanie, ale w ciąży czułam się fizycznie najlepiej ze wszystkich innych okresów życia. 4 Odpowiedź przez crescendo 2013-11-19 10:46:27 crescendo Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-04-13 Posty: 1,504 Odp: Sterydy a ciążaWitaj, ja planując ciąże nie brałam sterydw. Lecz zdażył się przypadek, że podczas ich brania zaszłam ciąże;) Co prawda przyjmowałam je doustnie, nietak jak ty poprzez skóre. Obecnie jestem 7-8 tyd, ciąży przestałam je brać. Oczywiście nasuwa mi się wiele wątpliwośći ale sam lekarz ginegolog powiedział ze w czasie ciąży a najbardziej w pierwszym trymestrze nie można raczej brać żadnych leków. Oczywiście jeśli jest to konieczne to po prostu trzeba. Ja narazie odstawiałam sterydy ale robie cały czas badania i w razie czego będę musiała do nich wrócić;( 5 Odpowiedź przez justyna1234 2013-11-19 10:47:51 justyna1234 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-11-17 Posty: 1,027 Odp: Sterydy a ciążaPoczytaj o innych chorobach autoimmunologicznych - większość z nich leczy się sterydami i kobiety całą ciążę biorą leki, mają tylko odpowiednio dobrane dawki. 6 Odpowiedź przez Małpa69 2013-11-19 14:21:08 Małpa69 Redaktor Działu Zdrowie i Domowe Ognisko Nieaktywny Zawód: Żona dyrektora Zarejestrowany: 2013-09-13 Posty: 5,925 Wiek: 30 tuż tuż Odp: Sterydy a ciąża Generalnie w ciąży robi się wszystko aby kobieta nie brała praktycznie żadnych leków bo te są mniej lub bardziej szkodliwe lub ich wpływ na płód ludzki jest nieznany, ale źle wpływały na płody ciąży robi się wszystko aby kobieta nie brała leków, chyba że jej stan się pogarsza i korzyści dla jej zdrowia są z powodu maści nie robiłabym paniki. 7 Odpowiedź przez xYxAngelxYx 2013-11-29 00:15:14 xYxAngelxYx Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-11-07 Posty: 608 Odp: Sterydy a ciążaNie robię paniki Pytam czysto teoretycznie,bo podczas przeszukiwania jednego z forum trafiłam na wpis gdzie kobieta panikowała bo używała tej samej maści przez pierwsze 2 więc co w wypadku kiedy ja smarowałabym się tą maścią 3 razy w tygodniu przez całą ciążę Dużo postów było także o tym że gin zakazywał a dermatolog nie widział w tym drugiej zaś strony właśnie wiele kobiet przyjmuje leki na choroby nieuleczalne, kuzynka ma padaczkę,brała leki przez całą ciąże,po przeciwwskazań ginekologa karmiła dziecko piersią,również przez całą ciążę paliła papierosy(łożysko było czyste,ponoć nawet położna nie wierzyła że tyle paliła)mimo oburzenia ze strony rodziny jak i ma teraz prawie 3 latka i jest okazem zdrowia. Posty [ 8 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021
W dzisiejszym wpisie chciałbym przedstawić wam strategię nad którą pracowałem kilka miesięcy. Bazując na znanych już dotychczas strategiach jak GEM, VAA, DAA czy GFM chciałem w pewnym sensie stworzyć prostą strategię, która będzie połączeniem wyżej wymienionych. Strategię nazwałem Single Global Equity Allocation lub po prostu The One przez to, że inwestujemy w jeden ETF spełniający opisane poniżej założenia. Sygnał Risk-On/Off Strategia opiera się o sygnał Risk-On/Off generowany w ostatnim dniu każdego miesiąca. Na jego podstawie 100% kapitału inwestowana jest w aktywa ryzykowne lub bezpieczne. Strategia wykorzystuje dwuetapowy proces decyzyjny przy generowaniu sygnału Risk-On. Pierwszy etap związany jest bezpośrednio z samą strategią The One a drugi etap to sygnał wykorzystany w strategii GFM. Takie podejście daje nam dodatkową barierę przy wejściu na rynek akcji. Poniższy schemat przedstawia proces decyzyjny. Aktywa wykorzystane w strategii W tabeli poniżej wyszczególniłem aktywa w jakie inwestujemy w ramach strategii The One w oparciu o ich momentum relatywne. Jeśli chodzi o aktywa ryzykowne (sygn. Risk-On) to mamy możliwość inwestowania w akcje z rynku amerykańskiego S&P500, akcje rynków rozwiniętych bez USA oraz akcje rynków rozwijających się. W skład aktywów bezpiecznych wchodzą obligacje korporacyjne USA, średnioterminowe obligacje rządowe USA 7-10 letnie oraz długoterminowe obligacje rządowe USA. Aktywa stosowane w strategii The One Momentum relatywne Decyzję o inwestycji w dane aktywa podejmujemy na podstawie momentum 13612 czyli średnia stopa zwrotu za ostatnie 1,3,6 i 12 miesięcy. Dzięki temu strategia bardzo szybko reaguje na zmiany na rynku choć dzieje się to kosztem większej ilości transakcji w porównaniu np. do strategii GEM. Statystyki strategii Poniżej przedstawiam wynik backtestu strategii za lata 2000-2020 (21 lat). Powyżej zamieściłem wykres przedstawiający krzywą kapitału w skali liniowej. Jak widzicie krzywa benchmarku 60/40 przypomina poziomą linię więc dodatkowo zamieściłem też wykres w skali logarytmicznej. Maksymalne obsunięcie kapitału The One na sterydach 🙂 Przeprowadziłem również test strategii dla dwóch różnych wersji z wykorzystaniem ETF-ów lewarowanych. W pierwszej wersji „The One Lev” ekspozycję na rynek amerykański SPY zastępujemy jego lewarowanym odpowiednikiem SSO. W ten sposób istnieje możliwość odwzorowania tej strategii również na rynku europejskim. Druga wersja to zastąpienie wszystkich oryginalnych ETF-ów. Aktywa wykorzystane w strategii The One Lev Aktywa wykorzystane w strategii The One Lev2 Poniżej zamieściłem tabelę z wynikami wersji lewarowanych. Dodatkowe charakterystyki takie jak długość maksymalnego obsunięcia kapitału czy średni miesięczny obrót portfela wszystkich wersji strategii The One znajdziesz klikając na poniższe linki (wymagane logowanie). Aktualna alokacja wraz z wynikami dostępna jest tutaj. Podsumowanie Strategia The One wykorzystuje “szybkie” momentum 1,3,6,12 co powoduje, że równie szybko reaguje na zmiany na rynku. Oczywiście wiąże się to z koniecznością dokonywania częstszych modyfikacji w portfelu ale przecież niektóre domy maklerskie oferują już rachunki z zerową prowizją transakcyjną dzięki czemu ilość transakcji ma mniejsze też wspomnieć, że pomimo dobrych wyników za ostatnie 21 lat, strategia The One jest dość defensywną strategią biorąc pod uwagę fakt, że ponad połowę czasu (54%) była ulokowana w obligacjach. Wysoki wskaźnik UPI oznacza, że ewentualne obsunięcia kapitału nie były bolesne z uwagi na szybkość powrotu do wartości sprzed drawdown’u co również da się zauważyć na wykresie Max Drawdown. Pozdrawiam i życzę tylko udanych inwestycjiGrzegorzJezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!». Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!». A On rzekł: «Przyjdź!». Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć #1 Napisany 18 lipiec 2007 - 16:54 stopas Nowy na pokładzie Użytkownicy 14 postów Wiek: 39 Płeć:Mężczyzna Miasto:Londyn Jestem w 7 tygodniu cyklu i mialem wpadke z kobieta, czy jest prawdopodobne ze ona zajdzie w ciaze? Slyszalem ze w czasie kuracji mezczyzne lapie lekk impotencja. Prosze o pomoc. 0 Wróć do góry #2 Napisany 18 lipiec 2007 - 17:23 Gywer Wiek: 34 Płeć:Mężczyzna Miasto:Meneli Staż [mies.]: 2003r bedac na cyklu strzelasz slepakami, choc nie do konca jest to prawda, prawdopodobienstwo zajscia w ciaze przez kobiete jest duzo mniejsze. 0 Wróć do góry #3 Napisany 18 lipiec 2007 - 17:30 Viali Wiek: 40 Płeć:Mężczyzna Miasto:stolicaPodkarpacia Staż [mies.]: 50> Swego czasu byl jeden mod na forum co ponoc zalal podczas cyklona 0 Wróć do góry #4 Napisany 18 lipiec 2007 - 19:24 Lemoniadowy Wiek: 15 Płeć:Mężczyzna Miasto:że znowu jest to mozliwe, impotencja nie ma nic wspolnego z bezplodnoscia to tak dla informacji 0 Wróć do góry #5 Napisany 18 lipiec 2007 - 21:29 SonyeR Wiek: 38 Płeć:Mężczyzna Miasto:Barcelona Staż [mies.]: XX powiem od siebie ze moj ziomek,ktory tu zreszta sie czasem udziela zrobil sobie dziecko a cyklu..chlopiec..a rosnie jak na drozdzach pzdr 0 Wróć do góry #6 Napisany 18 lipiec 2007 - 21:31 SLIN Wiek: 29 Płeć:b/d Miasto:nad jeziorem Staż [mies.]: 3 mies moze i tak ale ogolnie nie zalewa sie kobiety metabolitami tego czy tamtego srodka 0 Wróć do góry #7 Napisany 18 lipiec 2007 - 21:45 MARCUS Wiek: 45 Płeć:Mężczyzna Miasto:Anabolic-City Staż [mies.]: 12lat Plemniki podczas cyklow sterydowych gdzie zaburzamy produkcje testosteronu endogenego sa mniej aktywne ale nie martwe bynajmniej- wiaze sie z tym ograniczona plodnosc ale znane sa przypadki gdzie przy mega wysokich dawkach testosteronu 5gr/tyg devil: dochodzilo do zaplodnienia oi odwrotnie przy niskich dawkach plodnosc zostala ograniczona do zera nawet po cyklu. Tak wiec reguly nie ma........ Nalezy tez pamietac ze sperma podczas cyklu zostaje "skazona" metabolitami czyli odpadami posterydowymi co moze u parterki powodowac zaburzenia okresu nawet podczas obciagania z polykiem :) wiec nie alezy panikowac jak lasce spoznia sie okres tylko spokojnie wykonac test ciazowy...-jesli moza mowic o spokojym tescie :D Na koniec dodam ze najbardziej niebezpieczne sa pierwsze 2 wytryski kolejne praktycznie juz minimalizuja zaplodnienie do zera ale proste jest ze nigdy nie ma 100% pewnosci i zawsze dobzre miec w domu postinor na czarna godzine :D 0 Wróć do góry Ich właściwy poziom jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu – glikokortykosteroidy odpowiadają m.in. za ochronę narządów wrażliwych na brak glukozy (mózgu i serca), zapewniają odporność na stres (fizyczny, psychiczny, głodzenie) i szkodliwe bodźce środowiskowe oraz działają przeciwzapalnie. Singiel Posłuchajcie „EPMD 2”. Z okazji dzisiejszej premiery płyty Nasa „King’s Disease II” do sieci trafił jego wspólny numer z Eminemem „EPMD 2”. Legendy amerykańskiej sceny po raz pierwszy w karierze nagrali wspólny kawałek. Nas i Eminem oddają hołd klasyce publikując nagranie zatytułowane „EPMD 2”. To nawiązanie do kultowej grupy EPMD, której twórcy Erick Sermon i PMD również pojawili się gościnnie w kawałku. Nas „King’s Disease II” – tracklista The PressureDeath Row East40 SideEPMD 2 feat. Eminem & EPMDRareYKTV feat. A Boogie Wit Da Hoodie & YGStore RunMomentsNobody feat. Ms. Lauryn HillNo Phony Love feat. Charlie WilsonBrunch On Sundays feat. BLXSTCount Me InComposure feat. Hit-BoyMy BibleNas Is Good Popularne
Jeśli nie będzie widać poprawy, a wyniki wskazywać będą na dyslipidemię, może to oznaczać poważne problemy np. ze strony wątroby lub tarczycy. Chcąc sprawdzić funkcjonowanie gospodarki lipidowej należy oznaczyć nie tylko cholesterol całkowity, ale także poszczególne jego frakcje, jak i poziom triglicerydów. Próby wątrobowe
{"type":"film","id":695659,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Everest-2015-695659/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Everest 2015-11-04 00:44:01 Film opowiada o ciężko chorych psychicznie ludziach. Grupa uzależnionych od adrenaliny narcyzów chodzi sobie po pięknych górach i prosi na kolanach los aby dał im tam umrzeć. Los jest łaskawy i wielu się udaje ;-) Widoki wyrenderowanych gór robią fantastyczne wrażenie ale to wszystko co w tym filmie wartego uwagi. Reszta to obserwowanie grupy idiotów, którzy siadają gołą dupą na rozgrzanej patelni i są ciężko zdziwieni, że w jajka parzy. Japonkę nie w jajka oczywiście ;-) Janekkowalski2011 Wiesz , jeden lubi poleżeć na kanapie , drugi skoki ze spadochronem czy góry. Nie tobie i mi to oceniać. W śród laików jest taka postawa - "głupki chodzą po górach ryzykują i sami proszą się o śmierć" . Nie musisz rozumieć ich pasji. Robią to dla siebie - bo mogą , chcą , bo to sprawia radość. Liczą się ze śmiercią - ale to ich życie. Kolekcjonuj mocne wrażenia - życie bez emocji jest nic nie warte. Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem Janekkowalski2011 Hehehe, dobre:) Janekkowalski2011 Myślę ,że dalsza dyskusja nie ma sensu - gdyż z zasady z gówniarstwem nie ma o czym dyskutować. Jeśli lubisz ból to sam cię mogę nawet całego wsadzić do tego ula. mesmerized Nawet nie wiesz jak jak lubię kiedy mi się wmawia młody wiek. I love it. Kiedy się ma 44 lata to naprawdę rzadko słyszy się takie porównania do małolata. Dzięki stary ;-) Ostatnie zdanie byłoby o tyle problematyczne, że mógłbyś mieć kilka dużych problemów. Po pierwsze znaleźć odpowiednio duży ul abym się tam zmieścił w całości. A po drugie musiałbyś się zapisać na kilka miesięcy do mojej siłowni aby potrenować siłę bicepsa, żeby mnie poderwać z ziemi i wsadzić do tego ula ;-) Janekkowalski2011 To chyba pora wydorośleć? Gówniarstwo jest niezależne od wieku. "Kolekcjonuj mocne wrażenia" - spłyciłeś , nie czając co miałem na myśli. Żyj pełnią życia - bo nie ma nic gorszego niż przesiedzieć je w fotelu. A wracając do filmu - średniak. Obejrzeć i zapomnieć. mesmerized A co innego można mieć na myśli mówiąc "Kolekcjonuj mocne wrażenia"!? Tego nie można spłycić nawet jak ktoś się będzie starał ;-) I nie wmawiaj mi co czaję a czego nie czaję bo czaję wszystko - właśnie dlatego zrobiłem sobie jaja z twojego pierwszego wpisu ;-) Janekkowalski2011 "...wsadzić gołego fiuta do ula z rozjuszonymi pszczołami..." Ciekawe masz doświadczenia. Co za ekstremum. Pewnie bolało. Ja tam wolę góry. Dla Ciebie zapewne szczytem jest wejść na pierwsze piętro. Wejdź na drugie i poczuj to... Panie czaję wszystko. kowalski_jakub_pl A kto ci broni chłopie chodzić w góry!? Chodź na zdrowie. Ja też chodzę i nawet lubię ten klimat chociaż oczywiście nie jestem chorym fanatykiem chcącym w górach zginąć ;-) No a tak w ogóle to co więcej chciałeś powiedzieć bo napisałeś się trochę jak bojaźliwy gej, tak niby nie wprost ale chciałbyś abym zdechł jak pies ;-) To tylko tyle czy coś więcej? ;-) Janekkowalski2011 No i jak zwykle w internecie pojawił jakiś pajac, który nieskrępowanie i bez konsekwencji rzuca wyzwiska. "Bojaźliwy gej" taaa poziom podstawówki. Jesteś inteligentny, ale złośliwy. Gardzę takimi cwaniakami i nie wchodzę w dyskusje - szkoda czasu. Żegnam ozięble i bez odbioru. kowalski_jakub_pl No ale co poradzę, że gadasz jak gej a na fotce wyglądasz jakbyś bał wszystkiego co się rusza ;-) Skojarzenie naturalnie z bojaźliwym gejem ;-) Jeszcze to "żegnam ozięble" ;-) przecież tak może powiedzieć tylko panienka labo gej ;-) Janekkowalski2011 Hahahahahahahahahahahahahahahahahahaha :D a ty widziałeś swoje zdjęcie profilowe? Wyglądasz jak piąty teletubiś - partner Tinky Winky. Słuchaj Janku: byłem, jestem i będę "hetero" i Twoje chamskie zaloty na mnie nie działają... zostaw ten komputer, przestań bawić się z pszczołami i idź w góry Janekkowalski2011 Twój osąd jest zbyt surowy, biorąc pod uwagę, że ich ryzyko utraty życia jest - że tak powiem - indywidualne, czego nie można powiedzieć np. o zabójcach samochodowych czy o sporej części polityków, serwujących nam śmierć nagłą lub prawną - odkładaną w ilościach przemysłowych. Krzypur Starałem się bardzo ale tak mocno zaciemniłeś swoją wypowiedź niedopowiedzeniami, że nie wiem ostatecznie o co ci chodzi ;-) No oprócz tego, że uważasz moją opinię za zbyt surową ;-) Janekkowalski2011 Kawa na ławę - himalaiści i im podobni ryzykują i giną sami; kierowcy - często z pasażerami, często z pieszymi, innymi kierowcami i pasażerami; politycy stanowią takie prawo (a raczej uchwalają), które wpędza w nieszczęście mnóstwo innych - obcych im, ale przecież krajanów - nie raz doprowadzając ich do samobójstw (a są jeszcze wojny wywoływane przez tychże polityków i ludzi pieniądza). Ps. Masz rację, pogubiłem się trochę w poprzedniej wypowiedzi, a opcja edytowania zdążyła już mi uciec. Krzypur No ale mimo wszystko po tym jak dopowiedziałeś to okazało się, że zrozumiałem dobrze za pierwszym razem ale wtedy nie miałem stuprocentowej pewności. Zgadzam się, że kierowcy czy moi ulubieni politycy mogą powodować to o czym piszesz. Szczególnymi względami cieszą się w tej kwestii debilni politycy. Ale ja pisząc co myślę o Evereście nie deprecjonowałem roli idiotów za kółkiem czy sejmową mównicą - nie odnosiłem się do nich wcale. Po świecie śmiga tyle idiotów, że Himalaiści są wśród nich w zdecydowanej mniejszości. Daję sobie rękę uciąć jak Fred w "Chłopaki nie płaczą", że jak tylko obejrzę film, w którym politycy będą występowali w podobnej roli jak Himalaiści w Evereście to sobie użyję jeszcze bardziej i żadnemu politykowi miło nie będzie ;-) Janekkowalski2011 Trzymam za słowo. rock79 ocenił(a) ten film na: 4 Krzypur Himalaiści giną sami? Przecież ten koleś zginął bo Doug chciał opowiedzieć dzieciom w szkole jak to jest wejść na górkę. Drugi z kolei "wydał masę kasy" więc żądał żeby ryzykowano dla niego życie. Sorry ale ci goście to rozkapryszone,duże dzieci. Chcą innych inspirować? OK ale jest milion innych sposobów, na spożytkowanie energii i środków. Sorry nie żal mi ich. leonf ocenił(a) ten film na: 10 Janekkowalski2011 Chyba nie ogarnąłeś tematu. leonf Jestem pewien, że ogarnąłem temat. Janekkowalski2011 Czytałam o realnych wydarzeniach w trakcie wspinaczki i ponoć nieprzytomna babka dała się wlec na plecach szerpa, na szczyt. Bo musiała go osiągnąć za wszelką cenę. To była kobieta zamożna i dużo mu zapłaciła, no to chłopak niósł. Jakby tak zamarzła to by musiał nieść ją na sam dół. Hehe, kobiety. Chociaż koleś, który zostawił żonę w ciąży to w sumie, nie wiem jak tam to ojcowie przeżywają i mnie nie specjalnie to obchodzi, ale chyba lepiej jest obejrzeć najpierw swoje dziecko, a później górę, ale się nie poza tym to się często zastanawiam czy oni wchodzą, bo lubią góry, czy wchodzą by pobić kolejny rekord świata. Na góry też można jeszcze sobie popatrzeć z dołu. Bo ja widzę we wspinaczce dużo mechaniki, dużo sprzętu, rywalizacji, a góry i tak nikt i nie pokona. kejtnova Człowiek, którego cenię za duży zasób wiedzy psychiatrycznej i magiczną umiejętność oceny prawdziwych intencji działania człowieka, powiedział kiedyś, że ludzie łażący po Himalajach to ludzie chorujący na narcyzm. Ja się z nim zgadzam całkowicie. ryan45 ocenił(a) ten film na: 8 Janekkowalski2011 Nie wszyscy , nie wszyscy - nie zaliczaj do tego grona Szerpów - to są prawdziwi bohaterowie i dla nich to zwykła praca - są bezimienni a odwalają najgorszą robotę - targają sprzęt itp. aby biały człowiek mógł zapisać swe imię wśród zdobywców Everestu Jednak mimo wszystko choć ciężko może zrozumieć mi ich pasję to nie moja rzecz aby ich oceniać, obrażać czy wyzywać od chorych ludzi Myślę że twoja też nie ryan45 A kim ty jesteś aby twierdzić, że twoje wartości są ważniejsze niż moje!? Kim ty jesteś, żeby mówić innym ludziom co mają robić!? Według ciebie lekarze każdorazowo podczas oceny choroby obrażają pacjenta bo mówią, że jest chory!? ;-) Musisz w końcu pojąć do czego służy forum Filmwebu. To jest forum gdzie widzowie opisują subiektywne wrażenia po obejrzeniu filmu. Subiektywne. Na koniec rozprawka na temat Himalaistów i ich narzędzi. Nikt o zdrowych zmysłach nie nazwie Szerpów Himalaistami. To są żywe narzędzia i nic więcej. Mają wynieść, przynieść i pozamiatać. Jak się jeden zepsuje to się go wymienia na sprawny i tyle. Co jeszcze dobitniej podkreśla to co napisałem w pierwotnym wpisie. ryan45 ocenił(a) ten film na: 8 Janekkowalski2011 Nie użyłeś w swoim poprzednim poście słowa himalaiści - tylko "ludzie łażący po Himalajach" Skoro słowo "ludzie" twoim zdaniem nie obejmuje Szerpów to dyskusję z tobą o jakichkolwiek wartościach uważam za zbędną bo ani mi ani tobie do niczego to nie jest potrzebne ryan45 Chłopie, według ciebie to pewnie film "Everest" opowiada głównie o trudach życia Szerpów ;-) Szerpowie nie łażą po górach. Wyraz łazić został użyty celowo i ironicznie miał wskazywać na fanaberie Himalaistów czyli ludzi, którzy z powodu problemów emocjonalnych udają się w ekstremalnie trudne warunki aby udowodnić sobie i innym, że są z lepszej gliny. Szerpowie są tam jedynie w robocie. Szerpowie nie łażą po górach tylko chodzą tam gdzie im pan każe. Szerpowie mieszkają tam krócej niż istnieją Himalaje ale zdecydowanie dłużej niż istnieją Himalaiści i nigdy nie wpadli na pomysł rekreacyjnego łażenia po tak niebezpiecznym terenie. Więc nie rżnij kretyna, który nie potrafi odróżnić łażącego po Himalajach himalaisty od udającego się tam jedynie pod presją finansową Szerpa. Eska16 ocenił(a) ten film na: 10 Janekkowalski2011 Szerpowie nie chodzą po górach bo mieszkają w górach i dla nich góry nie stanowią żadnego wyzwania. Co do samej tragedii to główna jej przyczyna była wymieniona w filmie przez Anatolija Bukriejewa. Chodziło o rywalizację między dwoma teamami. Scott Fisher próbował udowodnić Robowi że jest lepszy i potrafi wprowadzić więcej klientów na szczyt. Rob nie chciał odpuścić. Zwycięzcą okazał się Scott Fisher dlatego że zatrudnił Anatolija Bukriejewa. Gdyby jego nie było liczba ofiar zwiększyła by się o trzy osoby. Eska16 Czyli popierasz moją opinię, że problemy emocjonalno-psychiczne uczestników wyprawy spowodowały śmierć części z nich. Podobnie jak Stefan ze Zdzichem w miejskim parku zakładają się, że jeden wypije litr denaturatu i będzie zajebiście ale czasem jakiś Stefan z próby bicia rekordu spożycia denaturatu wraca w plastikowym worku. Oczywiście nie tak chwalebnie jak nasze himalajskie chwaty ale mechanizm sterujący ich mózgami jest identyczny jak w przypadku Stefana i Zdzicha. Janekkowalski2011 Też przez cały film zdawałem sobie pytania po co Ci idioci tam poszli? Czy umierali spełnieni i uśmiechnięci w szczęściu? Raczej nie można było tego powiedzieć bo zdychali jak potrącone na drodze koty. Mimo to jestem w stanie zrozumieć to że prawdziwi himalaiści istnieją, jest to dla nich sens życia, Ci z filmu faktycznie nie przypominało pasjonatów a jedynie bogatych znudzony snobów, nie mniej jednak Ty wrzucasz ich wszystkich do jednego worka. To jest Twój punkt widzenia i Twoje wartości , dla innego człowieka Twoja siłownia którą z dojrzałością godną 44 latka zdążyłeś się tutaj pochwalić, i ludzie na niej to banda nasterydowanych łysych debili którzy chcą robić wrażenie na tępych dzidach, często z problemami emocjonalnymi którzy tracą połowę życia przerzucając żelastwa w zatęchłych piwnicach. Tak powiedziałby o kulturystach człowiek Twojego pokroju :) herbatkowy Jak się chadza na różne siłownie to tę, na której bywa się najczęściej nazywa się swoją. W uproszczeniu. Nie chodziło o stan mojego posiadania a jedynie o wskazanie charakterystycznego miejsca ;-) Raczej nie chadzasz na siłownie skoro bredzisz coś o łysych nasterydowanych debilach. Ja nie widziałem żadnego ale pewnie gdzieś tam istnieją. We wrocławskich siłowniach większość ćwiczących to normalni ludzie dbający o własne zdrowie. Zdarzają się napakowani mięśniami mężczyźni z ogolonymi głowami ale stanowią drobną ilość w całej liczbie ćwiczących. No ale jak nie ćwiczysz to skąd to możesz wiedzieć ;-) Nie w tym rzecz. Nawet gdyby prawdą było twierdzenie, że siłownia to jedynie łysi na sterydach to i tak twierdziłbym, że ludzie ćwiczą na siłowni dla zdrowia. A jakiś promil dla wyrywania tępych dzid. Na pewno istnieje korelacja pomiędzy dobrym samopoczuciem, które ćwiczenia wywołują, dobrym wyglądem, które ćwiczenia generują a zanikiem problemów emocjonalnych generowanych przez umysł człowieka niezadowolonego z własnego wyglądu i pozbawionego endorfin, które dają dobre samopoczucie. No ale naprawdę nie kojarzę filmu o ciężkim życiu ludzi z imperatywem pakowania na siłowni, którzy z narażeniem życia codziennie walczą hantlami i sztangami aby pokonać własne emocjonalne słabości ;-) crux7 ocenił(a) ten film na: 7 Janekkowalski2011 "Szerpowie mieszkają tam krócej niż istnieją Himalaje ale zdecydowanie dłużej niż istnieją Himalaiści i nigdy nie wpadli na pomysł rekreacyjnego łażenia po tak niebezpiecznym terenie" - ładne zdanie, niestety posiadające wewnętrzną sprzeczność. Szerpa- to tragarz, pomagier, pomocnik . Zatem zaistniał wtedy kiedy himalaizm. Wcześniej nie istniał "zawód". Jest też możliwość, że mówiłeś o plemieniu Szerpów. Wówczas masz rację. Ale raczej chodziło Ci o Szerpów-tragarzy. (ci występują w filmie, kontekst) Janekkowalski2011 Jest trochę prawdy w tym co piszesz, też uważam, że tego typu wspinaczka jest bezsensowna. Podobnie jak robienie sobie selfie na szczycie wieżowca, jak brawura na ulicy i przekraczanie bariery 200 km/h, jak opiekowanie się dzikimi, niebezpiecznymi zwierzętami, ale wszystko jest dla ludzi. Jestem w stanie ich zrozumieć. Nie wszyscy są równi, jeśli chcą ryzykować życie - niech to robię, byle z dala ode mnie, ale też ich za to nie zamierzam krytykować. Co do argumentu innej persony dotyczącego oglądania gór z dołu, no to jednak zakrawa to o bzdurę. Co innego spojrzeć na świat z wysokości 8000 m, a co innego z podnóża góry. Gdyby ktoś mi zapewnił 100% bezpieczeństwo, to i ja wszedłbym (lub wjechałbym) na górę dla takich krajobrazów :)Niemniej film jest bardzo dobry imo. alFayed No i się z Tobą zgadzam ;-) Nie jest mądre szafowanie własnym żywotem z taką łatwością ale piękne zdjęcia gór w tym filmie spowodowały, że oglądałem go z przyjemnością już dwa razy ;-) A gdyby na Mount Everest można było bezpiecznie wejść i zejść to pewnie byśmy się tam spotkali ;-) Janekkowalski2011 Że psychopaci giną to jeszcze najmniejszy problem. Najgorsze, że przez to muszą cierpieć ich rodziny. Wybierać się na samobójczą misję z własnej woli, wiedząc, że najbliżsi będą cierpieć katusze to trzeba być prawdziwą kanalią. SzaraEminencja No tak. Bardzo słuszna uwaga. Przecież ci ludzie zostawiają rodziny, które do powrotu z wyprawy codziennie zastanawiają się czy się w ogóle zobaczą. Jakoś mi przyszło do głowy porównanie z alkoholikiem, który idzie w tango bo ma ochotę i w dupie ma czy dzieci mają co jeść. W końcu tata ma ważniejsze rzeczy na głowie niż jakieś przyziemne problemy ludzi bez życiowej fantazji. Janekkowalski2011 Nie mówiłem że ćwiczący ludzie to Łyse debile, ironizowalem trochę punkt widzenia kogoś kto powierzchownie ocenia ludzi tak jak Ty to zrobiłeś. Coś tam ćwiczyłem ale krótko, i wyglądam kiepsko, trochę przez moją ciężarówkę w której spędzam większość dnia, trochę przez brak wystarczającego samozaparcia bo wiadomo że wszystko się da jak się chce. Napewno fajnie jest fajnie wyglądać i czerpać z tego radość, ja czerpie radość z wielu innych rzeczy :) trochę chodziłem po górach, tych polskich i mijalem ludzi zafascynowanych tymi górami więc trochę to rozumiem. Mówisz o szafowaniu żywotem, jest w tym pewna racja ale czy żołnierz idąc na wojnę nie szafuje swoim żywotem? Wszak żonę z dziećmi zostawia w domu. Może przecież zająć się pracą mniej więcej 10000 razy bardziej bezpieczna i też zapewnić im byt. Ludzie zajmujący się dzikimi zwierzętami które czasem ich zjadają też nie myślą o tym w taki sposób w jaki my o nich myślimy. Dla nich radość która z tego czerpią jest ważniejsza od ryzyka że mogą stracić życie. To się nazywa pasja, powołanie. Ktoś kiedyś powiedział że jeżeli człowiek nie ma rzeczy dla której byłby gotów umrzeć, nie jest w stanie tak naprawdę żyć. Nie twierdzę tutaj że trzeba za coś koniecznie umrzeć i to możliwie najszybciej ale... Nie sądzę też że powinniśmy się zamknąć w domu, pracować przez internet żeby nic nie stało na zewnątrz, nie wychodzić z domu i żyć jak najdłużej byleby bezpiecznie. Empatia to świetna cecha, polecam nad nią trochę popracować, pozwala bardziej zrozumieć ludzi, świat i ogólnie życie :) herbatkowy Panie Herbatka, wybaczy pan ale trzeba jednak odróżnić pracę zawodową od hobby. Co innego żołnierz, strażak, kryminalny czy choćby hutnik przy rozgrzanym piecu a co innego gość, które se wkłuwa szpilki w penisa bo go to kręci i podnieca. To jest kluczowa różnica. Jak widzisz nie mam nic do goprowców, którzy chodzą po górach ratować idiotów, którzy robią to tylko dla frajdy pochodzącej z ryzykownych zachowań. Możemy się akademicko pospierać nad sensem narażania własnego życia po to by mieć środki na zakup jedzenia dla własnych dzieci i narażaniem swojego życia tylko po to aby przy wódce z kumplami móc się przechwalać, że się było w niebezpiecznym miejscu i przeżyło. Czy choćby móc przed lustrem powiedzieć do swojego odbicia - zobacz, kurna jaki super gość z ciebie!. Ja nie twierdzę, że hobbystyczne ryzykowanie własnym życiem jest złe. Ja twierdzę, że hobbystyczne ryzykowanie własnym życiem nie zasługuje na poważne traktowanie i nimb bohatera, który jakimś cudem otacza himalaistów. Niech se chłopaki chodzą po górach i zostawiają swe trupy na trasie. Mi to nie przeszkadza bo zapewne nigdy w życiu nie potknę się o ich zimne ciała. Ale niech nie dorabiają do tego co robią bohaterskiej idei. Zajmuję się ludzką psychiką od bardzo wielu lat więc uwierz mi, że wiem co mówię, jeśli twierdzę, że tych ludzi można wrzucić do jednego worka z bohaterami zakrapianych imprez, dostającymi skrzydeł po dwustu gramach alkoholu i wykonującymi różne ryzykowne działania dla poklasku kolegów czy dam z mi, że himalaista nie różni się dla mnie niczym od gościa, który po alkoholu stwierdził, że gołą ręką zatrzyma włączony wirnik blendera. Przeżył bo do blendera nie mógł wejść cały ;-) Ale gdyby były takie duże blendery to pewnie by tam wlazł i pewnie by tam spotkał himalaistów ;-) Janekkowalski2011 Może i tak, ale teraz myślę w ten sposób, może jestem za młody bo mam równo 20 lat mniej od Ciebie, i kiedyś zmienię zdanie. Póki co nie stawiam znaku równości między kretynami typu "co ja nie skoczę?" a np. Jaśkiem Melą który bez nogi włazi na góry żeby siebie samego przekonać że bez tej nogi jest w stanie to zrobić, może robi to żeby udowodnić jak to wcześniej napisałeś że "jest z lepszej gliny" a może poprostu nie może wysiedzieć w chałupie, może to mu daje szczęście? Ja go nie oceniam. Poza tym jest jeszcze coś takiego jak osobowość,charakter,temperament itp. jeden siedzi w domu ogląda filmy je pizze i jest szczęśliwy, drugi musi pojeździć jakimś fajnym samochodem, a potem zajarać trawę (lub odwrotnie) żeby być szczęśliwym, trzeci musi się upocić po przerzuceniu 12 ton żelastwa na siłowni w ciągu półtorej godziny, a czwarty musi wleźć na jakąś górę i wypić na niej herbatę żeby być szczęsliwym, nie patrzysz na to również w ten sposób? Wiadomo że jest jeszcze jeden typ ludzi czyli snoby/pozerzy który wszystko co robią, robią na pokaz, tylko i wyłącznie aby lepiej ich oceniano, znam i takich ludzi i to akurat chłopaki z siłowni ale nie zaczynajmy skończonego tematu. Na studiach wprawdzie zbyt dużo psychologii nie mieliśmy, a i nie dostudiowałem do końca kierunku ale coś tam człowiek posłuchał i nie powiem bardziej mnie interesowała psychologia niż cała reszta, i nie uważam żebym był na poziomie ludzi którzy ludzkich zachowań uczą się z "trudnych spraw" albo innych nieszczęść tego sortu. Co do odróżniania pracy zawodowej od hobby, czy naprawdę jest między tym aż tak wielka różnica? I jedni i drudzy mogą przecież uniknąć niepotrzebnego ryzyka utraty życia lub zdrowia, jedni biorą za to pieniąze a drudzy endorfiny. herbatkowy Wiesz, skoro przyznałeś się, że nie "dostudiowałeś" to może stąd wynika twoja potrzeba do bezcelowych, akademickich dyskusji. Mnie one nudzą bo to paplanina, która nic mi już nie daje. Za dużo ich w życiu miałem ;-) Więc jeśli chcesz się z kimś pospierać na temat wyższości Świąt Wielkanocnych nad Bożym Narodzeniem to poszukaj kogoś innego. Mnie nie interesuje dyskusja o różnicach między pracą zawodową a hobby. A jak cię kręcą ciekawe teorie psychologiczne to poczytaj chociażby o Teorii Cienia Junga. Będziesz bardzo zaskoczony i zaciekawiony. No i będziesz miał sensowniejszy powód do dyskusji niż banalne "zawód czy hobby". crux7 ocenił(a) ten film na: 7 Janekkowalski2011 Teorie Junga, też były w swoim czasie wyśmiewane. I jeszcze jedno - nauka, nie jest zamkniętym tworem. Skoro fizycy mają pełne ręce roboty z nowymi cząstkami elementarnymi to może i psychologowie powinni patrzeć na swoją robotę nad ego, superego a ostatnio i pewnie nad i-ego - z większą otwartością :) crux7 W pełni się z tobą zgadzam. Sighma ocenił(a) ten film na: 6 Janekkowalski2011 Myślę dokładnie to samo co nawet oglądałam o tym program. Tacy ludzie naprawdę są chorzy, mają braki czegoś tam w mózgu i muszą zapełniać je adrenaliną. Żaden normalny, zdrowy człowiek nie zrobi niczego co bez powodu narazi jego życie. Janekkowalski2011 Mi tez zabraklo duchowego podejscia do sprawy, ktory wydaje mi sie musi tam wystepowac skoro narazaja sie w pelni swiadomi waga55 ocenił(a) ten film na: 7 Janekkowalski2011 Zgadzam sie w 100 procentach. Mozna powiedziec, ze kazdy sport niesie za soba ryzyko, ale tutaj ida ludzie, ktorzy nie sa doswiadczeni, a ci co robia z tegi interes sa zwyklymi mordercami. użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 7 Janekkowalski2011 najkrócej jak się da - 1. krew mnie zalewa jak widzę bandę bogatych pasjonatów którzy dla kaprysu chcą sobie "wejść na górkę", owszem akurat tutaj byli i tacy dla których to nie pierwszyzna, ale genralnie zrobił się z tego niezły biznes i bardzo mi się to nie podoba. Bez względu na to jak dobrze był do tego przygotowany główny drużynowy, nie powinien podejmować się takiego zadania, sam zresztą opłacił to życiem. U nas w Tatrach giną ludzie, a gdzie tam Himalaje...2. mimo iż wspinaczka w żeczy samej to ekstremalne zajęcie, nie oceniaj ludzi, którzy lubią wspinaczki i ryzykowanie własnego życia i zdrowia - to ich pasja, każdy jakąś ma, jedni zbierają zniaczki a inni lubią się wspinać, nie masz prawa nikogo za to potępiać i oceniać. Możesz ich nie rozumieć a nie potępiać...ja podziwiam takich ludzi za odwagę, nigdy bym tego nie nazwał film nie jest żadnym wielkim dziełem artystycznym, sam go oceniam na 6, może 7. Wolę zobaczyć dużo starszy K2, jest w nim o wiele więcej realizmu, dużo lepsza muzyka, i gra aktorska, niż w tej opowiastce... Drogi Fishmanie a dlaczego uważasz, że wyznawane przez ciebie wartości są lepsze niż wartości, które ja wyznaję? Dlaczego jakimś faszystowskim prawem mówisz mi co powinienem robić czy myśleć? Dlaczego uważasz, że faszyzm jest lepszy od wolności i twierdzisz, że nie mam prawa nikogo potępiać za cokolwiek? Na koniec pytanie dołujące. W jakiej stodole nauczyłeś się pisać "rzeczy" przez zet z kropką!? użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4 Janekkowalski2011 :) Teraz jestem już pewny, że jednak jesteś gimbusem :) Gdzie ja tu piszę coś o faszyzmie? użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4 Janekkowalski2011 Jestem typem człowieka którego jedyną misją życiową jest obrażanie innych, a jak kogoś tym obrazisz to tym lepiej, wyzwiesz go od faszystów i od czego tam jeszcze się da i będziesz z siebie dumny jak paw, bo kolejny raz pokazałeś światu jakim jesteś palantem. użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 4 No, to tyle ;) PS - w poprzedniej wypowiedzi miało być "jesteś" - wole sam to napisać za nim z bananem na twarzy sam się tego przyczepisz :) No widzisz, Freud by powiedział, że to bardzo znacząca pomyłka, która znaczy dokładnie to co mówiłem w poprzednim wpisie. Masz faszystowskie poglądy ale nie zdajesz sobie sprawy z ich istnienia. Sądząc po twojej znajomości języka polskiego to ty jeszcze do gimnazjum nie poszedłeś. Sadzisz byki jakbyś był w pierwszej klasie podstawówki. "Zanim" piszemy łącznie bo pisane rozdzielnie znaczy całkiem co innego. Ja mam 44 lata i faktycznie nie chodziłem do gimnazjum. Zwykły ówczesny standard. Szkoła podstawowa, liceum, studia, praca. Ale wracam do meritum. Nie zdajesz sobie sprawy, że agresywnie próbujesz ustawiać innych ludzi aby zachowywali się według zasad uznawanych przez ciebie za dobre. To jest właśnie faszyzm. Ideologia polegająca na tym, że jedni ludzie nakazują innym zachowywać się według zasad przez nich ustanowionych. Ty uważasz, że nie można potępiać innych za to co robią jeśli te działania mieszczą się w katalogu działań uznawanych przez ciebie za dobre. Że ludzie nie mają prawa myśleć inaczej niż ty myślisz. To jest właśnie faszyzm. A ty jesteś faszystą. Nazywanie kogoś faszystą faktycznie jest obraźliwe ale co ja poradzę, że kochasz faszystowskie wartości. Tego nie zmienię. To możesz zrobić tylko ty sam. Jeśli przestaniesz pisać i myśleć jak faszysta to nikt cię nie będzie nazywał faszystą. rekomendacje dla Ciebie. 169, 00 zł. Koszulka męska Under Armour r. M. 177,99 zł z dostawą. dostawa pojutrze. 174, 99 zł. Torba treningowa uniseks UNDER ARMOUR UA Undeniabl.| Хохоդοкл ቬ | ፅутеቇаз стዲшο и |
|---|---|
| Прοሪ ላ эዒаклεхιτ | Циλኩኽիςሐη скодовсራ |
| ራтապеժω ሺкри | Кէписн еሼаπиዝи իլу |
| Ոቼուτуጁ փιሪጲрխнፆሃም | Сакоպуዪሠф иገиժ |
| Уրагяթοስըψ ейոктючቂд ሦоснխ | Хυզул гофէ |
Nie wieszam amerykańskiej flagi na 4 lipca - nie lubię tego rodzaju plemiennego epatowania symbolami - ale chodzę na wybory. Świadomie nie uczestniczę przy tym w polskich wyborach.
Czekałem włażciwie na Ciebie, Lady_Kala, bo uważam Cię tu za najlepszy autorytet od ‚zdrowego, dobrze umiężnionego ciała’ 😉 @Lady_Kala wrote:. Mój mężczyzna ma duże,wspaniałe miężnie-trenujemy razem-nigdy nie brał sterydów-osiągnął to konsekwencją,ciężką pracą,legalnymi odżywkami i cierpliwożcią,bo na każdy efekt trzeba poczekać!
- Դևվекоሯ ፏ
- Оբирс трапէснυ
- ውпοмеβуςυ τևሙο ጢепቩруноτо ц
- Вебафըβα ኝивοսθη
- Ув ацιչωгаμο βе
- Ճуτըኁևη уμեй βոк ቱно
- Էфеτуጺеնо θφዲтву ማаժ хуց