🥊 Jak Przeżyć Rozstanie Po 8 Latach

0. 53 postów. Napisano Sierpień 27, 2006. Mam wrażenie, poparte własnym doświadczeniem praktycznym, że powiedzenie \"ludzie zmieniają się co 7 lat\" jest najprawdziwsze z prawdziwych. Po 7
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2012-07-07 13:35:25 polska1906 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-07-07 Posty: 12 Temat: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniecMoja historia to bardzo ciezki temat, jak w wielu wątkach zreszta. Dla kazdej z nas nasza sytuacja jest wyjatkowa jedyna i nie 24 lata , z facetem bylam 8. Ostatnie dwa to byla dla mnie udręka bo niestety coraz wiecej klamstw, zatajen z jego strony, jednak postanowilam w tym trwac bo wierzylam ze zmieni swoje podejscie i zaangazowanie i tak jak kiedys postanowilismy wyprowadzimy sie i wkoncu razem zamieszkamy. Nietstety jego zaangazowanie raczej mialo tendencje spadkowa. Z kazdym dniem coraz mniej w nim checi i milosci. Bardzo napieralam, zeby przyjezdzal czesciej , dzwonil czesciej , zblizyl sie do mnei .. bo jezeli nadal bedziemy miec ze soba tak mało do czynienia to zaraz sie zorientujemy ze nic nas juz nie laczy. Chcialam ten zwiazek pielegnowac. Ja wiem ze po tylu latach nastaje monotonia i 24 h przebywanie ze soba jest monotonią. Jednak nie tego oczekiwalam. Nigdy ze soba nie mieszkalismy . Spotykalismy sie wieczorami po pracy , na godzine /dwie , czasem zostawal na noc. Z czasem te spotkania byly coraz rzadsze i krotsze pod pretekstem ze jak zwykle jest zmeczony. Czesto jego zmeczenie konczylu sie na osiedlu u siebie . Bolało mnie to. Mialam nadzieje ze wkoncu zrobimy krok do przodu , moze jakies oswiadczyny pozniej slub. Nic z tych rzeczy. Dlatego zaczelam miec mnostwo pretensji o to ze go wiecznie przy mnie nie ma i sa wazniejsze rzeczy. Jak nie praca, to szkola, jak nie szkola, to koledzy, mecze . NA WSZYSTKO BYLO WYTLUMACZNIE. Zapominal o naszych wszyskie awantury sprawily ze mialam do niego taki zal ze nie moglam na niego czasem juz patrzec . On na mnie tez bo kto wytrzyma z baba ktora wiecznie o wwszyto ma pretenje... Tylko ze ja wbrew pozorom bardzo duzo tolerowalam w jego przypadku. Niewiem ile razy ja do neigo wracalam po naszych wszystkich rozstanaich hahah, za kazdym razem sobie mowilam , KONIEC KONIEC KONIEC !! Nie pozwole wiecej na takie traktowanie !! Potrafil powiedziec ze niechce ze mna byc , bo on wierzy ze my nie jestesmy dla siebie i jego kobieta gdzies tam sobie na niego czeka..... Dla mnie cios w samo serce, placz histeria , złosc. I wytrzymywalam tak do moemntu kiedy on nie zaczal prosic abysmy sie spotkali. Bylo spotkanie, mydlenie oczu ( teraz wiem ze to mydlenie oczu wtedy w to wierzylam) i bylo dobrze przez tydzien. Trwałam w tym wszystkim z jednego powodu- On byl kiedys zupelnie innym czlowiekiem, dlatego wszystkie te jego zachowania , to byl dla mnie szok , ciągle wierzylam ze moze przechodzi jakis okres buntowiniczy, ale przyjdzie po rozum do glowy i zrozumie ze poglądy jego i jego kolegów wcale nie sa dla niego dobre. Kwiecien 2012- postanowilam ze koncze z tym wszystkim bo juz nie wytrzymywalam nerowo. Moj zwiazek doprowadzil mnie do depresji. Moja pewnosc siebie byla bliska zeru , czulam sie jak "szafa" ktora zawsze mozna przesunac. Nie potrzebna , olewana, lekcewazona, wysmiewana. Nie jestemy razem zaledwie 3 miesiace a moj bol nic sie nie zmienil. Czasem do mnei dzwoni i pisze prze rozne jednym tygodniu ze brakuje mu chwil spedzonych ze mna i to wszystko wcale nie jest tak. Ze mysli teskni nigdy nie wymarze mnie z pamieci... i zrobi wiele abym mogla mu zaufac i poczuc sie dobrze ..... ja glupia mu odpisuje i przez kolejny tydzien mamy dobry kontakt , piszemy smsy , wydaje mi sie ze wszystko zmierza w dobrym kierunku ...... ale niestety hehe.. kolejny tydzien juz kolejna akcja bo wyszedl na osiedle , wraca pozno , ja sie dowiaduje o jaraniu -i odrazu sobie kreuje obraz, dlaczego tego wieczoru nie zadzwonil Malo tego wczesniej proponowalam mu spacer i lody naco on ze dzis niema ochoty wychodzic bo jest strasznie zmeczony . W tym momencie nie rozmawialam z nim 2 tygodnie - bo nasza ostatnia rozmowa skonczyla sie na tym " nauczylem sie zyc bez ciebie , nie chce teraz normalnego zwiazku, i niechce cie ranic" co ja zrobilem. Czy tak sie stanie ? czas pokaze.... 12 Odpowiedź przez 2012-07-17 09:06:06 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-18 Posty: 330 Wiek: 33 Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec polska1906 napisał/a:Wczoraj do mnie napisal ze gratuluje mi nowego faceta bo doszly go sluchy ze ukladam sobie z kims zycie , i wkoncu jestem szczesliwa. jest troche zaskoczony z kim. Powiedzial tez ze go to ukłuło jak sie o tym dowiedzial ale z drugiej strony poczul ulge. i ciagle mi powtarzal powodzenia ha ha a .To była prowokacja z jego strony, a Ty się niepotrzebnie dałaś podejść. Gość to typ emocjonalnej pijawki i póki nie odetniesz pempowiny to będzie Ci po psychice jeździł mając przy tym świetny ubaw!! Zlej go w końcu. Ciesz się, że nie macie ślubu!!polska1906 napisał/a:... a trzy mial sie do mnie nie odzywac. Obiecal przeciez ze nie bedzie mnie mi kiedyś dziewczyna pisała: "kocham Cie najmocniej na świecie już na zawsze". Postanowiłem się z nią po ponad 6 latach związku ożenić. po 4 miesiącach od ślubu mnie zdradziła... a obiecała, że kocha już na zawsze, ba nawet przysięgę małżeńską składała...Sorki, że tak ostro, ale może to da Ci pogląd, że rózne głupoty można ludzią mowić i pisać, a w dzisiejszych czasach słowo jak nigdy dotąd jest bardzo często goowno warte!!polska1906 napisał/a:Ja mu swoje oczywiscie odpisalam , ale to byl z mojej strony mega atak , ze jest niestabilny emocjonalnie ze poco mi miesza w glowie poco ciagnie dalej ta farse, przeciez sam chcial sie rozstac a nadal bedzie wbijal szpiile!Nie odpisuj - zlej gościa. W duchu na pewno cały czas go kochasz, ale jak mu piszesz 'po co mieszasz w głowie' dajesz do zrozumienia, że ciągle masz go głęoko w serduchu...Nie był Ciebie wart i tego się 3maj, "a kiedy przychodzą dni deszczowe, naucz się przechodzić pomiędzy kroplami"3mam kciuki za Ciebie:):):)Powodzenia "Kobietę łatwiej rozebrać wbrew jej woli, niż ubrać po jej myśli" 13 Odpowiedź przez polska1906 2012-07-17 09:28:32 polska1906 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-07-07 Posty: 12 Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniecDziekuje wszystkiim za słowa wspracia. Jak czytam wszystkie Wasze wypowiedzi to mnie to mega buduje. Dostaje powera 14 Odpowiedź przez polska1906 2012-07-17 11:26:23 polska1906 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-07-07 Posty: 12 Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec Dzis dostalam jesszcze jedna wiadomoscc, pozwolcie ze przytocze:" Wszystko między nami zostało zrujnowane przez łancuch wydarzeń, i okoliczności. Przez daną sytuacje w ktorej obydwoje nie potrafilismy sie odnalesc. Moja decyzja o rozstaniu była dyktowana twoja bierząca potrzebą, ktora wiadomo jaka byla. Ja tego nie moglem ogarnac, nie potrafilem byc w normalnym zwiazku a ty bylas coraz bardziej załamana tym co sie dzieje. Mam nadzieje ze twoj obecny zwiazek bedzie uzupelniony o te braki... I niewiem co sobie myslisz ale wiedz ze to co teraz napisalem rozrywa mnie od ,srodka ale w glowie wiem ze tak trzeba... I choc jestem facetem to jednak boli mnie to okropnie. Fajnie ze usunelas zdjecie (chyba mu o nk chodzilo)bo , i tu jest taki paradoks- chcialem je z góry zobaczyc wiedząc ze niechce tego zdązylem , i moze to lepiej dla mnie! W kazdym badz razie zycze ci wszystkiego co najlepsze, naprawde i to jest tak jak pisalem wczoraj- boląca szczerośc" Moj wniosek z tej wiadomosci powienien byc juz tylko jeden. Mysle ze dluzej juz nie powinnam sie nad tym zastanwiac, szkoda czasu... 15 Odpowiedź przez nadzik25 2012-07-17 11:36:29 nadzik25 Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-03-29 Posty: 85 Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniec Polska1906 pociesz się, że ja mam identycznie Mój w takiej "ostatniej wiadomości" pisał to samo!!! Dodał jeszcze: " Jak będziesz czegoś potrzebowała to wiesz, że możesz na mnie polegać" Daj sobie spokój i nic nie odpisuj!!! Odpiszesz to znaczy, że jeszcze coś czujesz. Po co karmić rozdmuchane ego takich niedorozwojów emocjonalnych Mówią, że miłość wiecznie trwa... Niech trwa beze mnie... 16 Odpowiedź przez marta228 2018-03-31 09:33:55 marta228 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-03-27 Posty: 6 Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniecU nas pojawił się ten sam problem. Odchodzę od Ciebie tylk wyłączanie dlatego ze jesteś dla mnie za dobra , i robię to dla TWOJEGO dobra. A ja nie mogę zapomnieć. Mecze się strasznie. Jednego dnia go nienawidzę , drugiego dnia za nim płacze. Pisałam kilka razy do niego ( wiem , nie powinnam ) ale czułam taka potrzebę. Wyszłam z inicjatywa, ze jesteśmy dojrzali i zachowujmy sie dojrzałe. Nawet nie dostałam odpowiedzi. Chyba muszę ten etap już do końca zamknąć. Boli chyba najbardziej te 6,5 roku i to , ze dawałam z siebie wszystko. Nie wiem nawet dlaczego tak się stało. 17 Odpowiedź przez ewelinapa 2020-05-03 15:38:48 ewelinapa Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2020-05-03 Posty: 1 Odp: 8 lat razem i rozstanie. Jak zapomniecDziewczyny, ja też jestem świeżo po rozstaniu po 8 letnim związku. Czuję pustkę, wszystkie fazy za mną, czyli gniew, złość, płacz, poczucie winy, próby rozmów o odbudowaniu tego, co było... W końcu 8 lat razem, pod jednym dachem, plany na przyszłość... Po jednej największej kłótni, odsuwałam go od siebie, wręcz odtrącałam. Chciałam, żeby zobaczył jak to jest... a teraz mam mega doła, siedze sama w pustym mieszkaniu i wariuje. Nie wiem co ze sobą zrobić, nic mnie nie cieszy. Unikam ludzi, czuję się pusta. Zamiast szukać argumentów, które byłby "ZA", że tak miało być, że nie zasługiwał na mnie, że jestem pełnowartościową dziewczyną to nie - jest wręcz odwrotnie. Boli jak cholera Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Bolesne rozstanie po 8 latach - Netkobiety.pl Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy Dołączył: 2011-07-27 Miasto: Far Away Liczba postów: 1616 1 lipca 2019, 14:06 Mój świat właśnie runął. Po 18 latach wspólnego życia mój mąż powiadomił mnie, że nie jest ze mną szczęśliwy i chciałby się rozstać. Nie umiem tego ogarnąć, cały dzień ryczę, czuję ucisk w klatce piersiowej, ciężko mi się oddycha. Jak sobie z tym poradzić? Dołączył: 2014-04-23 Miasto: Kraków Liczba postów: 20722 1 lipca 2019, 21:41 Wilena napisał(a):sacria napisał(a):Liandra napisał(a):To mega przykre, ale nie popełnij głupoty dawania mu rozwodu bez orzekania o winie! Jakie zostawanie w przyjaźni? przecież to paranoja- czujesz przyjaźń na myśl o tym co ci zrobił i jak będzie teraz wyglądało życie twoje i dzieciaków? Przecież facet zostawia ciebie i dzieci bo mu się znudziło i znalazł młodszą panienkę więc jest to tylko i wyłącznie jego wina za rozpad związku! Koniecznie idź do adwokata, dobry wytłumaczy ci co możesz stracić w efekcie takiej nadmiernej ugodowości...myślisz że wina jest bycie nieszczęśliwym? na udowodnienie komuś winy trzeba mieć dowody. A jeśli on jej udowodni winę, chociażby brak wspolzycia czy inne których nie wymienila to żadnej jego winy nie będzie. dlaczego kobiety są takie durne że tak często kierują się jakaś głupia zemsta, chcą szarpać po sądach przez lata, szarpać swoje nerwy? Można rozstać się z klasa i tego życzę autorce. Po pierwsze to skąd stwierdzenie, że to kobiety są durne? Ja jestem mściewa, ale w porównaniu taty to jestem aniołem miłosierdzia. Po nim mam (albo w genach, albo wyuczona reakcja), że jak nam ktoś nadepnie na odcisk to nie spoczniemy aż on nie straci nogi. Moja mama nie, jeszcze by komuś pomogła, bo może miał trudny okres w życiu. Po drugie to dlaczego durne? Nigdy nie doświadczyłam czegoś takiego, że siedzę i zalewam się łzami, że coś mnie niemal fizycznie boli i długo gryzie. Całą energię przekierowuję na rozmyślanie jak się zemścić, a jak mi się uda to wyładowuję wszystkie złe emocje, nie mam tego okresu "żałoby". Pewnie, że nie jest to najlepsze rozwiązanie, bo to nadal są negatywne emocje, ale durnym bym go nie nazwała, lepsze to niż wypłakiwanie sobie oczu, które też niczego nie zmieni. Jak ktoś się chce mścić i ma mu to pomóc to niech się mści. Tylko nie w taki sposób jak tu był opisany, żeby mu zostawić dzieci, bo z jakiej racji one mają dodatkowo obrywać rykoszetem? I naprawdę uważasz, że odejście partnera jest powodem do zemsty, niezależnie od powodu rozstania? To właśnie jest dla mnie durne. Mężczyżni częsciej potrafia pokazać przy rozstaniach więcej klasy niż kobiety- rzadko słyszę, żeby to facet utrudniał z zemsty rozwód, za to kobiety nie są rzadkościa. Ludzie, którzy się kochali nie muszą robić sobie na złość dla wiem i sądzę, że się nie dowiem (i dobrze). W sensie tylko Kropecka ma pełny obraz sytuacji, więc ona to może ocenić. I ona wie/może się próbować dowiedzieć czy były jakieś konkretne powody, czy nie i on chce odejść, bo ma jakiś wcześniejszy kryzyk wieku średniego i mu odbiło, a na terapię nie pójdzie na zasadzie "nie, bo nie", albo ma romans. A jeżeli nie mamy pełnego obrazu to moim zdaniem żadnej reakcji się nie powinno potępiać. Jednemu pomoże jak się wypłacze, drugiemu pomoże jak się zemści (albo chociaż ten plan zemsty będzie miał gdzieś z tyłu głowy) i nie uważam, żeby wartościowanie jednego jako durne było pomocne. Zwłaszcza, że Kropecka wyraźnie napisała, że kosztem dzieci się mścić nie będzie, więc martwić się nie ma o co. Dołączył: 2015-12-09 Miasto: Łódź Liczba postów: 1283 1 lipca 2019, 22:59 A ja bym mu prosto w mordę wygarnela, że niszczy życie swoim dzieciom jak jego ojciec jemu zniszczył. Poswieca dobro dzieci dla zaliczenia jakiejs dupy. Żałosne, i na pewno bym wymusila na nim, ze to on ma powiedzieć dzieciom o tym. Pamiętaj, że nie ważne jak będziecie się starać, dzieci i tak kogoś z was obwinia za rozstanie i lepiej żeby to był on, bo to jego wina. Dołączył: 2010-01-03 Miasto: Panama Liczba postów: 10673 1 lipca 2019, 23:43 Sytuacja jest bardzo przykra, bezdyskusyjnie. Nie rozumiem jednak tych zachęt do zemsty (choć jestem bardzo mściwa, jeśli mam powód), ani też robienia potwora z osoby, która chce zakończyć związek. Nie ogarniam tej idei niewolnictwa. Osiem lat temu zdecydowałam się na rozwód i choć mój ówczesny mąż bardzo nie chciał żebym odeszła, wiedział, że nie mam obowiązku trwać przy nim wbrew samej sobie. Walczył o mnie bardziej niż powinien, ale gdy ostatecznie, po wielu miesiącach powtórzyłam mu, że nie chcę z nim żyć, że uczucia we mnie umarły i chcę czegoś innego, po prostu dał mi odejść. Dotychczas wydawało mi się, że miałam do tego pełne prawo, a jednak z tego, co zostało w tym wątku napisane, można wnioskować coś zupełnie odmiennego. Ludzie w związku - także małżeńskim - nadal są osobami wolnymi. Owszem, mają zobowiązania, jednak zachowują także prawo decydowania o sobie. Absolutnie bym nie chciała, żeby mąż był ze mną z obowiązku. Nie chciałabym żeby zrobił z naszego życia farsę. I bardzo się dziwię tym z Was, które uważają, że koniec miłości to nie jest wystarczający powód do rozstania. Dołączył: 2010-03-11 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 14191 2 lipca 2019, 07:36 Wilena napisał(a):sacria napisał(a):Wilena napisał(a):sacria napisał(a):Liandra napisał(a):To mega przykre, ale nie popełnij głupoty dawania mu rozwodu bez orzekania o winie! Jakie zostawanie w przyjaźni? przecież to paranoja- czujesz przyjaźń na myśl o tym co ci zrobił i jak będzie teraz wyglądało życie twoje i dzieciaków? Przecież facet zostawia ciebie i dzieci bo mu się znudziło i znalazł młodszą panienkę więc jest to tylko i wyłącznie jego wina za rozpad związku! Koniecznie idź do adwokata, dobry wytłumaczy ci co możesz stracić w efekcie takiej nadmiernej ugodowości...myślisz że wina jest bycie nieszczęśliwym? na udowodnienie komuś winy trzeba mieć dowody. A jeśli on jej udowodni winę, chociażby brak wspolzycia czy inne których nie wymienila to żadnej jego winy nie będzie. dlaczego kobiety są takie durne że tak często kierują się jakaś głupia zemsta, chcą szarpać po sądach przez lata, szarpać swoje nerwy? Można rozstać się z klasa i tego życzę autorce. Po pierwsze to skąd stwierdzenie, że to kobiety są durne? Ja jestem mściewa, ale w porównaniu taty to jestem aniołem miłosierdzia. Po nim mam (albo w genach, albo wyuczona reakcja), że jak nam ktoś nadepnie na odcisk to nie spoczniemy aż on nie straci nogi. Moja mama nie, jeszcze by komuś pomogła, bo może miał trudny okres w życiu. Po drugie to dlaczego durne? Nigdy nie doświadczyłam czegoś takiego, że siedzę i zalewam się łzami, że coś mnie niemal fizycznie boli i długo gryzie. Całą energię przekierowuję na rozmyślanie jak się zemścić, a jak mi się uda to wyładowuję wszystkie złe emocje, nie mam tego okresu "żałoby". Pewnie, że nie jest to najlepsze rozwiązanie, bo to nadal są negatywne emocje, ale durnym bym go nie nazwała, lepsze to niż wypłakiwanie sobie oczu, które też niczego nie zmieni. Jak ktoś się chce mścić i ma mu to pomóc to niech się mści. Tylko nie w taki sposób jak tu był opisany, żeby mu zostawić dzieci, bo z jakiej racji one mają dodatkowo obrywać rykoszetem? I naprawdę uważasz, że odejście partnera jest powodem do zemsty, niezależnie od powodu rozstania? To właśnie jest dla mnie durne. Mężczyżni częsciej potrafia pokazać przy rozstaniach więcej klasy niż kobiety- rzadko słyszę, żeby to facet utrudniał z zemsty rozwód, za to kobiety nie są rzadkościa. Ludzie, którzy się kochali nie muszą robić sobie na złość dla wiem i sądzę, że się nie dowiem (i dobrze). W sensie tylko Kropecka ma pełny obraz sytuacji, więc ona to może ocenić. I ona wie/może się próbować dowiedzieć czy były jakieś konkretne powody, czy nie i on chce odejść, bo ma jakiś wcześniejszy kryzyk wieku średniego i mu odbiło, a na terapię nie pójdzie na zasadzie "nie, bo nie", albo ma romans. A jeżeli nie mamy pełnego obrazu to moim zdaniem żadnej reakcji się nie powinno potępiać. Jednemu pomoże jak się wypłacze, drugiemu pomoże jak się zemści (albo chociaż ten plan zemsty będzie miał gdzieś z tyłu głowy) i nie uważam, żeby wartościowanie jednego jako durne było pomocne. Zwłaszcza, że Kropecka wyraźnie napisała, że kosztem dzieci się mścić nie będzie, więc martwić się nie ma o co. wypowiedź która skomentowałam jest wypowiedzią Liandry, która nie jest autorka, nie zna sytuacji a z góry radzi rozwód z wina męża, mimo że nic nie wie, więc podtrzymuje swoje zdanie- powtarzanie głupich haseł i zachowan dla jakiejś zasady istniejącej głównie w glowach nieco ograniczonych osób. Nie kwestia złego życzenia, ale tego akurat nigdy nie wiesz i stwierdzenie że się nigdy nie dowiesz jest odrobinę smieszne. Chyba żer jesteś singielka zakładająca że nigdy się z nikim NA PEWNO nie zwiaze, co też ciężko założyć bo życie bywa zaskakujace;) Edytowany przez sacria 2 lipca 2019, 07:38 Dołączył: 2014-06-25 Miasto: Warszawa Liczba postów: 26243 2 lipca 2019, 07:57 Niezmiernie Ci współczuję, tym bardziej, ze w sprawę zaangazowane beda dzieci, a Ty oprócz tego, ze bedziesz musiała poradzić sobie z własnymi uczuciami, bedziesz musiała zadbać również o ich spokój, a to bedzie niełatwe. Dlatego mam identyczne zdanie jak Egy, Sacria i inne dziewczyny wypowaniadające sie w podobnym tonie. Nie można czuć sie porzucona ofiarą i pielegnowac w sobie uczucia chęci zemsty, bo to jest skazywanie sie na taki własnie obraz, w przed sama soba (to przede wszystkim) i przed innymi, i z tym też potem trzeba bedzie się zmierzyć. Jeśli trzeba to w głowie jakoś nazywać, a trzeba, to lepiej myśleć o rozstaniu z męzem, niż po zostawieniu przez niego. Chciażby dla dodatkowego nienadszarpywania i tak wątlejszego poczucia godności. Edytowany przez Cyrica 2 lipca 2019, 07:58 agazur57 Dołączył: 2017-03-21 Miasto: Leśna Góra Liczba postów: 5693 2 lipca 2019, 08:52 No i pilnuj własnego interesu, nie daj się zbyć byle czym, bo to on chce odejść- wszystko na papierze. Pamiętaj, że gdy ty będziesz się opiekować dziećmi, to ciężko będzie ci pogodzić życie osobiste z pracą. Potem będziesz musiała dalej żyć, a pan, gdy zechce założyć nową rodzinę, to wcale już może nie być gotów na ustępstwa. Dołączył: 2011-08-02 Miasto: Warszawa Liczba postów: 4301 2 lipca 2019, 10:34 Dziewczyny sa rozne rodzaje zemsty i zagrania na nosie nie trzeba koniecznie tworzyc atmosfery wrogosci i nienawisci z bylyym mezem. Mozna inaczej Dołączył: 2019-06-07 Miasto: Częstochowa Liczba postów: 555 2 lipca 2019, 10:41 I jak się czujesz po nocy? Udało się w ogóle zasnąć? Dziś będzie lepszy dzień? Dołączył: 2012-03-14 Miasto: Kraków Liczba postów: 16872 2 lipca 2019, 11:01 Zemsta jest słaba... Prawdziwą siłą jest życzyć tej drugiej stronie szczęścia i samemu iść swoją drogą z podniesioną głową. agazur57 Dołączył: 2017-03-21 Miasto: Leśna Góra Liczba postów: 5693 2 lipca 2019, 11:13 Poczucie zemsty wynika z poczucia krzywdy i nieprzepracowania tematu, nieprzejścia okresu żałoby i pogodzenia się z faktem- najbardziej niszczy osobę, która chce się napisał(a):Zemsta jest słaba... Prawdziwą siłą jest życzyć tej drugiej stronie szczęścia i samemu iść swoją drogą z podniesioną głową. Jak poradzić sobie z tęsknotą i miłością,jak co rano wstać,jak pracować kiedy w głowie i sercu On wciąż jest.Tyle już łez wylałam a jednak nie pomogło,nie jest mi lżej.Nie wiem czy kiedykolwiek będzie lepiej,czy jeszcze kiedyś szczerze się uśmiechnę i czy podniosę się po tej stracie..Na tą chwilę wydaje mi się że .. Oto 7 przyczyn rozpadu związków z bardzo długim stażem. Fot. iStock Wiele z nas ma w najbliższym otoczeniu pary z bardzo długim stażem. Nikt nie pamięta, kiedy i od czego rozpoczął się ich związek. Nikt też nie podejrzewa, że się rozpadnie. A jednak czasami tak się zdarza. Chociaż zakochani byli podejrzewani o ślub w przyszłości, dochodzi pomiędzy nimi do rozstania. Wszyscy dziwią się i pytają, jak to jest w ogóle możliwe. Tyle lat razem i tak nagle nie wyszło? Pary z bardzo długim stażem przetrwały niejedną burzę. Ich związki na pewno mają większą szansę na przetrwanie niż relacje, które trwają rok albo trochę więcej. Mimo wszystko nie można przesądzać, że nic się w tej materii nie zmieni. Życie działa trochę inaczej. Można nie tylko wyróżnić, kiedy w związku pojawia się pierwszy poważny kryzys, ale także, jakie są przyczyny rozpadu związków z długim stażem. Przekonajcie się, na co musicie uważać. Zobacz także: O czym myślisz po rozstaniu? 5 etapów! Fot. iStock Kiepski seks Seks jest bardzo ważnym aspektem związku. Nie chodzi tylko o rozładowanie napięcia i zaspokojenie potrzeb, ale również bliskość pomiędzy kobietą a mężczyzną. Jeżeli zakochani się nie starają i nie próbują urozmaicić pożycia seksualnego, spada jakość miłości fizycznej, a to przekłada się na rozczarowanie i rozluźnienie więzi. Co najgorsze, po wielu latach niektóre pary traktują go właśnie czysto mechanicznie. Nie dbają o satysfakcję drugiej osoby i uprawiają seks byle jak. - Jestem facetem, więc dla mnie seks jest podstawą udanego związku. Jeśli ten aspekt kuleje, zaczynają się kłopoty. Ja i Marlena byliśmy ze sobą 7 lat, kiedy podjąłem decyzję o rozstaniu. Stwierdziłem, że nie chcę do końca życia robić tego tylko w piątki wieczorem w pozycji misjonarskiej. Potrzebowałem urozmaicenia, którego ona nie była w stanie mi zaoferować. Fot. iStock Kłopoty z poczęciem dziecka Zazwyczaj wina leży po jednej stronie. Bezpłodna osoba często obwinia się, że nie może podarować dziecka partnerowi. Alienuje się, unika rozmów i cierpi w milczeniu. Czasami faktycznie ta druga osoba ma pretensje, ale jeżeli ludzie się naprawdę kochają, są w stanie pokonać tę przeszkodę. Niekiedy nie można znaleźć przyczyny bezpłodności, a wszystko wydaje się „grać”. W takim przypadku również narasta frustracja, partnerzy obwiniają się wzajemnie, a relacja cierpi na tym najbardziej. Bywa też, że dziecko jest celem samym w sobie i wtedy osoba, która pragnie je mieć za wszelką cenę, odchodzi. Zobacz także: Jak mężczyzna cierpi po rozstaniu? Fot. iStock Znudzenie partnerem Po wielu latach trudno jest przywrócić relację do stanu z początku i pobudzić pożądanie. Ale nie ma się też co oszukiwać, w miarę upływu czasu ludzie się zmieniają. Przemianie ulegają cechy charakteru, zainteresowania, poglądy. Jeżeli to właśnie one w jakiś sposób spajały partnerów, sytuacja pogarsza się. Poza tym miłość ewoluuje. Bardzo często zamienia się w przyjaźń i układ typowo partnerski. Kiedy oprócz tego partner zaczyna nudzić, rozpoczynają się poszukiwania innego. - Coś się wypaliło. Chyba tak najprościej to ująć. Na początku był ogień, a potem zgasł. Bardziej zachowywaliśmy się jak kumple niż para. Brakowało mi namiętności, więc zakończyłem relację po niemal 8 długich latach. Fot. iStock Nowa znajomość Wszystko układa się dobrze, kiedy nagle, niczym grom z jasnego nieba, pojawia się trzecia osoba. Robi w związku prawdziwe zamieszanie. Jeżeli partner jest nielojalny i nie docenia wspólnie przeżytych lat, ulega jej. W ten sposób przekreśla część swojego życia, ale zazwyczaj pod wpływem chwili o tym nie myśli. - Odszedłem od partnerki po 10 latach, bo poznałem w pracy świetną dziewczynę. Młodsza ode mnie, energiczna, chętna na coś więcej. Adorowała mnie, co bardzo mi się podobało. Nie mogłem się oprzeć. Uległem jej. Fot. iStock Zmiana planów na przyszłość Plany wraz z wiekiem zmieniają się. Jeżeli dotyczą kwestii istotnych, mogą poróżnić partnerów na tyle poważnie, ze dojdzie do rozstania. O co chodzi najczęściej? Przede wszystkim gotowość do poważnego zaangażowania się, czyli małżeństwa, chęć posiadania dzieci, robienia kariery, a także przeprowadzka do innego miasta lub za granicę. Nie da się zaprzeczyć, że rozbieżności pod tym względem są trudne do „przeskoczenia”. Fot. iStock Strata pracy przez jednego z partnerów Ze stratą pracy wiąże się zły stan psychiczny i problemy finansowe. Druga osoba musi przejąć na siebie ciężar utrzymywania domu, a nawet rolę głowy domu. U kobiet to spory problem, bo nie każda jest na tyle silna. Jeżeli ten okres trwa krótko, raczej nie ma zagrożenia, ale długotrwałe problemy finansowe i brak oparcia w drugiej osobie często prowadzą do końca relacji. - Odszedłem od mojej kobiety pół roku po tym, jak straciłem pracę. Przez pierwsze dwa miesiące była wyrozumiała, ale potem robiła mi wyrzuty, że ją wykorzystuję i że to ona nosi spodnie w naszym związku. Jak tylko znalazłem nową pracę, spłaciłem `dług` wobec niej i wyprowadziłem się. Po 6 latach związku. Właśnie w takich trudnych momentach można zrozumieć, czy druga osoba jest dla ciebie wsparciem czy nie. Fot. iStock Brak dojrzałości Dojrzałość wiąże się z umiejętnością komunikacji, wybaczania niektórych błędów, doceniania partnera, kompromisu i wielu innych. Przede wszystkim chodzi o bycie dla partnera, a nie dla siebie i akceptację jego wad. Jeżeli kobieta lub mężczyzna po wielu latach ich nie opanowali albo naiwnie wierzą, że spotkają kogoś lepszego i tylko na to czekają, w końcu sami mogą zostać porzuceni. Zobacz także: Jak przeżyć rozstanie i nie popaść w obsesję? 7 sprawdzonych sposobów! Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia
\n \njak przeżyć rozstanie po 8 latach
Niestety rozmaite problemy i nieprzewidziane zdarzenia sprawiają, że dużo par rozstaje się nierzadko po wielu latach bycia razem. Koniec związku bywa bolesny, dlatego nie brakuje osób, które popadają wówczas w depresję. Warto zastanowić się nad tym, jak przeżyć rozstanie, aby nie stracić chęci do życia.

Dołączył: 2011-07-27 Miasto: Far Away Liczba postów: 1616 1 lipca 2019, 14:06 Mój świat właśnie runął. Po 18 latach wspólnego życia mój mąż powiadomił mnie, że nie jest ze mną szczęśliwy i chciałby się rozstać. Nie umiem tego ogarnąć, cały dzień ryczę, czuję ucisk w klatce piersiowej, ciężko mi się oddycha. Jak sobie z tym poradzić? Dołączył: 2011-05-21 Miasto: Kraków Liczba postów: 15432 2 lipca 2019, 21:18 denerwują mnie kobiety, które twierdzą, że facet jest niewinny jak baranekmógł pomyśleć o wyszaleniu się przed zakładaniem rodziny Dołączył: 2007-02-06 Miasto: Liczba postów: 10556 2 lipca 2019, 22:14 denerwują mnie kobiety, które twierdzą, że facet jest niewinny jak baranekmógł pomyśleć o wyszaleniu się przed zakładaniem rodzinysledze ten watek i nie przypominam sobie by ktos tak twierdzil - przede wszystkim nikt nie zna ani jego ani autorki i ich zycia, wiec twierdzenie czegokolwiek jest juz bzdura. Za rozpad zwiazkow odpowiadaja zazwyczaj obie strony, nawet jak na pierwszy rzut oka wyglada inaczej - wiem , bo przezylam, bylismy zwyklym "szczesliwym" przecietnym malzenstwem, i ktos z zewnatrz nie mialby pojecia o niczym co naprawde kto czuje, jak zyje, dlaczego zyje czy trwa w zwiazku czasem wbrew sobie. -Nie pisze tu o tym konkretnym malzenstwie. Dołączył: 2009-05-18 Miasto: Rajskie Wyspy Liczba postów: 86164 2 lipca 2019, 23:27 Wilena po prostu znam Twoja zacietosc :P I sie usmiechnelam sama do siebie jak w koncu napisalas wprost, ze jak ktos Cie wkurzy, to idziesz po trupach :P Nic zlosliwego z mojej strony! Ja tez uwazam, ze powody moga byc rozne ale tak naprawde wszystkie beda ludzkie - odkochac sie, znudzic sie, chciec czegos innego, zle sie czuc. Natomiast uwazam, ze jednak takie sytuacje powinno sie jakos w zwiazku przegadac. Staz 18 lat i dwojka dzieci to jednak duzy, wspolny dorobek. Gdyby moj facet mi wypalil w takim momencie, ze on od dawna jest nieszczesliwy etc. podczas gdy ja bym uwazala ten zwiazek za spelnienie marzen, to czulabym sie slabo. Czym innym jest proba jakiegos wyjscia na prosta, poinformowanie partnera - sluchaj, jest kiepsko ale dajmy sobie czas, sprobujmy, jak sie nie uda to kazde pojdzie w swoja strone, a czym innym takie niby tkwienie bedac wybitnie nieszczesliwym przez jakis pewnie dluzszy okres i tak naprawde niedanie tej drugiej osobie zadnej szansy na naprawe relacji. Bo tkwienie "a moze za pol roku sie domysli i cos zmieni" czy "odszedlbym, ale w sumie to poki co nie mam lepszej alternatywy, to sobie w tym zwiazku potkwie" to nie jest danie komukolwiek jakichkolwiek szans. Dla mnie ludzie w takich dojrzalych zwiazkach powinni jednak byc juz nauczeni mowic wprost o swoich uczuciach. Edytowany przez cancri 2 lipca 2019, 23:36 24031994 3 lipca 2019, 09:43 Mnie też wydaje się że tak poważna sprawa to nie tylko wina definitywnie faceta. Święta w swoim związku nie jestem i mam chyba szczęście że mój mąż po tylu latach wciąż mnie kocha /ja jego też najbardziej na świecie /. On w ogień za mną, ale...! To nie wzięło się tylko z tego, że mam szczęście! Związek to charowa i to moje zdanie. Żniwa zbiera się potem. Nie ukrywam że poznalabym opinię Twojego męża, choć Tobie bardzo współczuję. Bo nie zmienia to faktu że szok jest. Gdyby mnie to spotkało, na te chwilę umarlabym, bo póki co tak po prostu kochamy się. No i jeszcze apropo seksu. Ważny jest i nie ważne czy jest się 10 czy 20 czy rok w związku. My dobralismy się idealnie, ja mam większe zapotrzebowanie niż on, ale ogólnie znajdujemy różne rozwiązania. Niby zaprzecza się że ta część życia z czasem umiera w małżeństwie, ale wg mnie to bzdura. Znam druga parę z takim stazezem, dorosłą córka i oni tak samo myślą. Chętnie zapoznalabym się z innymi opiniami na ten temat, bo to ciekawe, co powoduje że po latach ludzie nudzą się sobą. Dołączył: 2011-07-27 Miasto: Far Away Liczba postów: 1616 3 lipca 2019, 12:02 24031994 napisał(a):Mnie też wydaje się że tak poważna sprawa to nie tylko wina definitywnie faceta. Święta w swoim związku nie jestem i mam chyba szczęście że mój mąż po tylu latach wciąż mnie kocha /ja jego też najbardziej na świecie /. On w ogień za mną, ale...! To nie wzięło się tylko z tego, że mam szczęście! Związek to charowa i to moje zdanie. Żniwa zbiera się potem. Nie ukrywam że poznalabym opinię Twojego męża, choć Tobie bardzo współczuję. Bo nie zmienia to faktu że szok jest. Gdyby mnie to spotkało, na te chwilę umarlabym, bo póki co tak po prostu kochamy się. No i jeszcze apropo seksu. Ważny jest i nie ważne czy jest się 10 czy 20 czy rok w związku. My dobralismy się idealnie, ja mam większe zapotrzebowanie niż on, ale ogólnie znajdujemy różne rozwiązania. Niby zaprzecza się że ta część życia z czasem umiera w małżeństwie, ale wg mnie to bzdura. Znam druga parę z takim stazezem, dorosłą córka i oni tak samo myślą. Chętnie zapoznalabym się z innymi opiniami na ten temat, bo to ciekawe, co powoduje że po latach ludzie nudzą się sobą. Mam wrażenie, że zakładasz, że w moim związku podchodziłam do tematu na zasadzie "jakoś to będzie" bez pracy nad nim, a to nieprawda. Jeśli chodzi o seks, to tak jak pisałam, problem nie wynikał ze znudzenia się sobą, tylko z moich problemów zdrowotnych, nad którymi pracowałam. Nie twierdzę, że to rozstanie to tylko wina mojego męża, natomiast jest to na pewno jego decyzja, bez szansy na spróbowanie poszukania pomocy, co mnie najbardziej w tym wszystkim boli. Ile lat jesteście razem? Bo wiesz, ja jeszcze tydzień temu opowiadałam ludziom jakie mam szczęście mając tak szczęśliwą rodzinę. 24031994 3 lipca 2019, 12:47 kropecka napisał(a):24031994 napisał(a):Mnie też wydaje się że tak poważna sprawa to nie tylko wina definitywnie faceta. Święta w swoim związku nie jestem i mam chyba szczęście że mój mąż po tylu latach wciąż mnie kocha /ja jego też najbardziej na świecie /. On w ogień za mną, ale...! To nie wzięło się tylko z tego, że mam szczęście! Związek to charowa i to moje zdanie. Żniwa zbiera się potem. Nie ukrywam że poznalabym opinię Twojego męża, choć Tobie bardzo współczuję. Bo nie zmienia to faktu że szok jest. Gdyby mnie to spotkało, na te chwilę umarlabym, bo póki co tak po prostu kochamy się. No i jeszcze apropo seksu. Ważny jest i nie ważne czy jest się 10 czy 20 czy rok w związku. My dobralismy się idealnie, ja mam większe zapotrzebowanie niż on, ale ogólnie znajdujemy różne rozwiązania. Niby zaprzecza się że ta część życia z czasem umiera w małżeństwie, ale wg mnie to bzdura. Znam druga parę z takim stazezem, dorosłą córka i oni tak samo myślą. Chętnie zapoznalabym się z innymi opiniami na ten temat, bo to ciekawe, co powoduje że po latach ludzie nudzą się sobą. Mam wrażenie, że zakładasz, że w moim związku podchodziłam do tematu na zasadzie "jakoś to będzie" bez pracy nad nim, a to nieprawda. Jeśli chodzi o seks, to tak jak pisałam, problem nie wynikał ze znudzenia się sobą, tylko z moich problemów zdrowotnych, nad którymi pracowałam. Nie twierdzę, że to rozstanie to tylko wina mojego męża, natomiast jest to na pewno jego decyzja, bez szansy na spróbowanie poszukania pomocy, co mnie najbardziej w tym wszystkim boli. Ile lat jesteście razem? Bo wiesz, ja jeszcze tydzień temu opowiadałam ludziom jakie mam szczęście mając tak szczęśliwą w czym? W ponownym zakochaniu się? Zdrowotne problemy... Wielokrotnie były i był post i "inne" spełnianie ich potrzeb. Niczego nie neguje, nie zrozum mnie źle proszę, bo albo się kogoś kocha, albo nie. Gdybym nie kochała, nie chciałabym terapii, bo być z kimś dla dzieci to nie te czasy chyba. Nie da się tu tak ładnie tego przedstawić jakbym chciała. Zazwyczaj po prostu zna się 1 stronę medalu. To tak jak mój brat. Wielka obraza majestatu bo zostawił żonę i 2 dzieci. Teraz ma 2 żonę. Lincz rodziny był straszny. Na moje szczęście miałam obraz jego! Zbaranialam jak poznałam powód! No i nie trzymam jego strony, oboje dali ciała i tyle. A jeżeli byliście naprawdę szczerzy, dopasowani i niemalże idealni, to miałaś wyjątkowego pecha, że trafiłaś na drania. Twój post zrobił zadyme też wmoim mieszkaniu, gadamy o tym! Być może nie jest też za późno, może mu się odwiidzi. Widzisz.... Tysiące pytań... I nie zycz mi źle. Moje życie było piekłem, mąż to jedyne co dostałam od losu. Ćwierć wieku razem. Ja nie mówię nikomu jakie mam szczęście bo wszyscy się ode mnie odwrocili z zazdrości :( Edytowany przez 3 lipca 2019, 12:50 Dołączył: 2011-07-27 Miasto: Far Away Liczba postów: 1616 3 lipca 2019, 16:42 24031994 napisał(a):kropecka napisał(a):24031994 napisał(a):Mnie też wydaje się że tak poważna sprawa to nie tylko wina definitywnie faceta. Święta w swoim związku nie jestem i mam chyba szczęście że mój mąż po tylu latach wciąż mnie kocha /ja jego też najbardziej na świecie /. On w ogień za mną, ale...! To nie wzięło się tylko z tego, że mam szczęście! Związek to charowa i to moje zdanie. Żniwa zbiera się potem. Nie ukrywam że poznalabym opinię Twojego męża, choć Tobie bardzo współczuję. Bo nie zmienia to faktu że szok jest. Gdyby mnie to spotkało, na te chwilę umarlabym, bo póki co tak po prostu kochamy się. No i jeszcze apropo seksu. Ważny jest i nie ważne czy jest się 10 czy 20 czy rok w związku. My dobralismy się idealnie, ja mam większe zapotrzebowanie niż on, ale ogólnie znajdujemy różne rozwiązania. Niby zaprzecza się że ta część życia z czasem umiera w małżeństwie, ale wg mnie to bzdura. Znam druga parę z takim stazezem, dorosłą córka i oni tak samo myślą. Chętnie zapoznalabym się z innymi opiniami na ten temat, bo to ciekawe, co powoduje że po latach ludzie nudzą się sobą. Mam wrażenie, że zakładasz, że w moim związku podchodziłam do tematu na zasadzie "jakoś to będzie" bez pracy nad nim, a to nieprawda. Jeśli chodzi o seks, to tak jak pisałam, problem nie wynikał ze znudzenia się sobą, tylko z moich problemów zdrowotnych, nad którymi pracowałam. Nie twierdzę, że to rozstanie to tylko wina mojego męża, natomiast jest to na pewno jego decyzja, bez szansy na spróbowanie poszukania pomocy, co mnie najbardziej w tym wszystkim boli. Ile lat jesteście razem? Bo wiesz, ja jeszcze tydzień temu opowiadałam ludziom jakie mam szczęście mając tak szczęśliwą w czym? W ponownym zakochaniu się? Zdrowotne problemy... Wielokrotnie były i był post i "inne" spełnianie ich potrzeb. Niczego nie neguje, nie zrozum mnie źle proszę, bo albo się kogoś kocha, albo nie. Gdybym nie kochała, nie chciałabym terapii, bo być z kimś dla dzieci to nie te czasy chyba. Nie da się tu tak ładnie tego przedstawić jakbym chciała. Zazwyczaj po prostu zna się 1 stronę medalu. To tak jak mój brat. Wielka obraza majestatu bo zostawił żonę i 2 dzieci. Teraz ma 2 żonę. Lincz rodziny był straszny. Na moje szczęście miałam obraz jego! Zbaranialam jak poznałam powód! No i nie trzymam jego strony, oboje dali ciała i tyle. A jeżeli byliście naprawdę szczerzy, dopasowani i niemalże idealni, to miałaś wyjątkowego pecha, że trafiłaś na drania. Twój post zrobił zadyme też wmoim mieszkaniu, gadamy o tym! Być może nie jest też za późno, może mu się odwiidzi. Widzisz.... Tysiące pytań... I nie zycz mi źle. Moje życie było piekłem, mąż to jedyne co dostałam od losu. Ćwierć wieku razem. Ja nie mówię nikomu jakie mam szczęście bo wszyscy się ode mnie odwrocili z zazdrości :(Pomocy w dotarciu do tego, czy prawdziwą przyczyną jest naprawdę odkochanie się, czy może np jakieś nieprzepracowane problemy, które spowodowały, że dana osoba czuje się nieszczęśliwa i chce odejść. A co do spełniania potrzeb, seks był, min. 1 raz w tygodniu, dla jednych to często, dla drugich rzadko, ale zważywszy na sytuację w jakiej byłam, myślę, że dawałam z siebie dużo, aby nie odczuł moich problemów jakoś wyjątkowo. Nigdzie też nie napisałam, że byliśmy idealnie dopasowani, wręcz przeciwnie, nie zaprzeczam, że idealnie nie było. Nie zmienia to faktu, że ani ja, ani nikt z moich przyjaciół i choćby najbliższej rodziny nie spodziewał się, że z dnia na dzień to wszystko się tak po prostu zakończy. Nie życzę Ci źle, nie napisałam niczego co mogłoby sugerować, że tak jest. Obyś była szczęśliwa ze swoim mężem jeszcze wiele kolejnych lat. Czyjekolwiek nieszczęście nie poprawi mojej sytuacji przecież. kraseczka93 3 lipca 2019, 17:13 Jakoś mam nadzieję się to te wspomnienia wszystkie, miejsca w których bywaliście, wypełnienie czasu który wcześniej spędzaliście razem. Zorzka 3 lipca 2019, 18:14 bardzo mi przykro, też przeżyłam takie rozstanie z zaskoczenia, gdy żyłam w przekonaniu, że bardzo się kochamy, jesteśmy szczęśliwi i jeszcze byłam o tym przekonywana przez drugą stronę. jak się okazało, była trzecia. przesyłam tobie mnóstwo wsparcia i miłości - jesteś piękna i mądra, masz ułożone życie i jesteś spełniona. takie pozornie złe sytuacje w życiu są dla nas doświadczeniem, nauką i szansą na nowe. szukaj wsparcia w przyjaciołach i rodzinie, złe emocje przejdą i zaczniesz dostrzegać nowe szanse. nie zamykaj się na nowe relacje, jesteś prawie w najlepszym możliwym wieku dla kobiety, jeszcze ci tylko brakuje 4 lata :). Dołączył: 2011-07-27 Miasto: Far Away Liczba postów: 1616 3 lipca 2019, 18:56 Zorzka napisał(a):bardzo mi przykro, też przeżyłam takie rozstanie z zaskoczenia, gdy żyłam w przekonaniu, że bardzo się kochamy, jesteśmy szczęśliwi i jeszcze byłam o tym przekonywana przez drugą stronę. jak się okazało, była trzecia. przesyłam tobie mnóstwo wsparcia i miłości - jesteś piękna i mądra, masz ułożone życie i jesteś spełniona. takie pozornie złe sytuacje w życiu są dla nas doświadczeniem, nauką i szansą na nowe. szukaj wsparcia w przyjaciołach i rodzinie, złe emocje przejdą i zaczniesz dostrzegać nowe szanse. nie zamykaj się na nowe relacje, jesteś prawie w najlepszym możliwym wieku dla kobiety, jeszcze ci tylko brakuje 4 lata :).Dzięki wielkie za Twoje słowa!

Gwiazdor, który przeszedł przez piekło, wraca na szczyt. Był prawdziwą gwiazdą lat 90., a później, po serii osobistych dramatów, zniknął na długi czas. Teraz media celebrują "renesans Brendana Frasera" — aktor otrzymał szansę w postaci niezwykłej roli w filmie Darrena Aronofsky'ego i powrócił na ekran w wielkim stylu.

Rozstanie z chłopakiem, rozstanie z dziewczyną czy inną ukochaną osobą to trudne doświadczenia. Pojawia się tęsknota za dawnym status quo, za pięknymi wspomnieniami i wspólnie spędzonymi chwilami. Jak przetrwać rozstanie? Jak szybko zapomnieć o osobie, którą darzy się uczuciem miłości? Takie pytania zadają osoby, które zostały porzucone i czują się głęboko zranione i niekochane. Rozstanie boli, jednak warto pamiętać, że każde rany, prędzej czy później, się goją. Co zrobić, by jak najszybciej zapomnieć o nieszczęśliwej i nieodwzajemnionej miłości bądź stracie? Jak przeżyć rozstanie z partnerem? spis treści 1. Istota rozstania Emocje towarzyszące rozstaniu 2. Etapy rozstania Lęk przed samotnością 3. Rady dla osób po rozstaniu 4. Rozstanie i co dalej? rozwiń 1. Istota rozstania Każde rozstanie jest trudnym doświadczeniem. Czy to koniec młodzieńczej fascynacji, czy zawód na przyjacielu, czy rozwód małżonków, czy śmierć kogoś bliskiego, rozstanie niesie ze sobą mieszankę emocji: bólu, rozczarowania, przygnębienia i poczucia skrzywdzenia z jednoczesną tęsknotą, pragnieniem spotkania i obawami przed samotnością. Zobacz film: "Jak zerwać z partnerem?" Po rozłące czasem trudno uwierzyć, że świat może jeszcze pozytywnie zaskoczyć, ale rozstanie to nie tragedia. Rozstanie na pewno oznacza kryzys, ale jego konstruktywne przedefiniowanie może być doświadczeniem budującym i pozwala odkryć w sobie nowe pokłady energii. Rozstanie wiąże się z szeregiem negatywnych emocji. Człowiek traci ochotę do jakiegokolwiek działania, serce rozdziera ból, odczuwa się bezradność, smutek, rozczarowanie, przygnębienie, upokorzenie, poczucie niższości i trudno uwierzyć, że przyszłość może jeszcze być szczęśliwa i radosna. Mimo chwilowych kłótni czy awantur, podczas których wykrzykiwaliście sobie wzajemne pretensje i groźby o odejściu, żadne z was nie wierzyło do końca, że któraś ze stron odważy się na aż tak radykalne rozwiązanie konfliktu. Emocje towarzyszące rozstaniu Kiedy jednak partner zatrzaskuje drzwi za sobą, pojawia się szok, a potem naiwna nadzieja w jego powrót i sielankowe życie. Bez względu na powód rozstania, staż związku, bliskość relacji, bez względu na to, kto odszedł, a kto został porzucony, zawsze pojawiają się łzy i konieczność przedefiniowania dotychczasowego życia. Szczególnie traumatycznym doświadczeniem jest rozwód małżonków. Nie tylko cierpi para, która się rozstaje, ale także dzieci, które niejednokrotnie obwiniają się za kryzys rodzinny i nie potrafią zrozumieć, dlaczego rodzice przestali się kochać. Rekomendowane przez naszych ekspertów Jeżeli ty zainicjowałeś rozstanie, na pewno jest ci trochę łatwiej, bo mogłeś psychicznie przygotować się do zmiany i zaakceptować uczucia, jakie pojawiają się w sytuacji rozłąki. Kiedy jednak jesteś osobą porzucaną, trudno pogodzić się z faktem życia w pojedynkę. Pojawia się poczucie winy i bezwartościowości: „Może za mało się starałam? Może nie byłam atrakcyjna seksualnie? Może za mało zarabiałem albo nie byłem dość przedsiębiorczy?”. Inni obawiają się samotności i konieczności sprostania wszystkim obowiązkom samemu. Zastanawiają się, z czego będą żyć, z czego opłacą rachunki, jak wychowają dzieci. 2. Etapy rozstania Psychiczne zmaganie się z rozłąką to proces, który trwa od roku do około dwóch lat. Każdy indywidualnie przeżywa czas rozstania, ale można wyodrębnić 7 etapów radzenia sobie po rozstaniu. Szok – niedowierzanie, że dotychczasowy związek to już przeszłość. Pojawia się tendencja do analizowania relacji. To faza bólu, łez, poczucia skrzywdzenia, nieprzespanych nocy, apatii i unikania bliskich z obawy przed ich reakcją. Człowiek uruchamia szereg mechanizmów obronnych, które służą samooszukiwaniu i karmią złudnymi nadziejami na powrót partnera. Chronią również przed poczuciem „utopionych kosztów” i nierozsądnego inwestowania w związek, który okazał się pomyłką. Najważniejsze na tym etapie jest wsparcie i troska bliskich oraz przyjaciół. Wyparcie – mechanizm obronny, polegający na zaprzeczaniu faktom. Porzucenie przez partnera to sytuacja trudna do zaakceptowania, zatem mózg generuje szereg reakcji, np. jednostka popada w stupor albo tworzy iluzje, które pozwalają negować przykrą rzeczywistość. Na krótką metę mechanizm wyparcia może być pomocny, jednak w perspektywie długofalowej karmienie siebie złudnymi nadziejami przysparza więcej cierpień niż pożytku, wydłużając proces zdrowienia po rozstaniu. Złość – chęć zemsty, udowadnianie win partnerowi i czynienie z niego potwora. Pragnienie uświadomienia mu, jaką stratę odniósł, rozstając się z tobą. Następuje dewaluacja związku i zaprzeczanie jakiemukolwiek znaczeniu partnera. Osoba skrzywdzona poszukuje wad eks-małżonka, dokonując racjonalizacji własnej sytuacji życiowej. Utrata poczucia własnej wartości – spadek samooceny, obwinianie się za rozpad związku i poczucie wstydu przed bliskimi. Tendencja do samobiczowania się i rozmyślania: „Jestem beznadziejna/y. Nikt mnie nie chce. Może gdybym schudła, to zostałby ze mną?” albo „Jestem za mało męski. Znalazła sobie innego, bo nie byłem dość dobry dla niej”. Akceptacja rozstania – najdłuższy i najbardziej bolesny etap dochodzenia do równowagi życiowej. Stopniowe rozumienie rozłąki i odnajdywanie sensu rozstania. Człowiek zaczyna wierzyć w ponowne szczęście i zapominać o doznanej krzywdzie. Odbudowa – powolne gojenie ran i uczenie się życia z bagażem doświadczeń po nieudanym związku. Jednostka nie zadręcza się już bezustannymi pytaniami: „Dlaczego?” i zaczyna planować swoje nowe życie. Etap odbudowy to miejsce na marzenia, nadzieje i perspektywy nowego życia bez partnera. Zrozumienie i współczucie – możliwość decentracji, przyjęcia perspektywy drugiej strony i przebaczenia. Decyzja o odejściu nie jest łatwa – potrzeba dużo odwagi, by rozstać się z osobą, która kocha i potrzebuje bliskości. Może pojawić się poczucie winy, ale trwanie w związku, który od dawna nie satysfakcjonuje albo jest toksyczny tylko przedłuża cierpienie, więc może warto docenić, że były partner przerwał destrukcyjną relację. Zrozumienie motywów działania partnera umożliwia niejednokrotnie przyjacielskie kontakty w przyszłości, które są szczególnie ważne w przypadku, gdy para miała ze sobą dzieci. Lęk przed samotnością Rozwód czy rozstanie to niewątpliwie jedno z najbardziej stresujących doświadczeń w życiu człowieka. Po okresie melancholii, bólu i cierpienia, pojawia się z czasem wiara w możliwość rozpoczęcia wszystkiego od początku. Wszystko powoli zaczyna nabierać kolorów. Niekiedy przeraża widmo samotności, ale szukanie pocieszenia w kolejnym związku to nie najlepsze rozwiązanie. Trzeba dać sobie czas. Nie warto krzywdzić kogoś, traktując go jako lekarstwo na nieudany związek i fundować sobie nowe rozczarowania. Trauma rozwodu zwykle trwa długo i nie warto pchać się na oślep w ramiona przypadkowego partnera, by zagłuszyć smutek i żal. Po zakończeniu procesu psychicznego rozstawania się z partnerem warto otworzyć się na nowe znajomości, wyzbyć się strachu przed odrzuceniem, być odważnym i szczerym. Nie przenosić lęków i pomyłek z poprzedniego związku. Uwierzyć w miłość i bezinteresowność nowego partnera. Zaangażować się, zaufać, a przede wszystkim mieć świadomość swojej wartości i możliwości. Można skorzystać np. z portali społecznościowych albo serwisów randkowych. Każdy człowiek jest niepowtarzalny i piękny. Każdy zasługuje na szczęście. 3. Rady dla osób po rozstaniu Pozwól sobie na odczuwanie przykrych emocji. Jeśli będziesz je dusić w sobie, one pozostaną z tobą na długi czas. Jeśli masz ochotę płakać – płacz. Jeśli chcesz krzyczeć – krzycz. Przeżywasz rozstanie, więc masz prawo się czuć skrzywdzony i oszukany i nie ma nic w tym złego. Następnie poszukaj wsparcia potrzebnego do pogodzenia się z rozstaniem z dziewczyną lub chłopakiem. Zadzwoń do przyjaciół, znajomych, rodziny. Poproś ich o pocieszenie i rady. Wyrzuć z siebie gniew i smutek. Kiedy już wyrzuciłeś z siebie złe emocje, czas zdać sobie sprawę, że stary związek to przeszłość, mimo licznych nadziei, jakie z nim wiązałeś. Nie idealizuj swojego partnera i tego, co was łączyło. Skoro nastąpiło rozstanie, coś musiało być nie w porządku. Spróbuj na kartce wypisać listę wad swojego partnera. Pamiętasz, jak cię drażniło to, że nie zmywał po sobie naczyń? Wyrzuć lub oddaj komuś wszystkie rzeczy, które ci przypominają byłego partnera. Związek się skończył, więc ich już nie potrzebujesz. Nie zapomnij o starych zdjęciach i numerze telefonu. Po zerwaniu najprawdopodobniej masz więcej czasu wolnego. Zamiast wykorzystywać go na wspominanie byłego partnera, zajmij się czymś, co sprawia ci radość. Być może to czas na nowe hobby, naukę języka obcego, spotkania z dawno niewidzianymi znajomymi, podróż w ciekawe miejsce. Korzystaj z życia. Te czynności podpowiedzą ci, jak zapomnieć o byłej dziewczynie lub chłopaku i poznać wiele nowych osób, wśród których możesz poznać przyszłego partnera. 4. Rozstanie i co dalej? Skoro masz dużo wolnego czasu po rozstaniu, to może warto zapisać się na siłownię, pójść na basen czy pojeździć na rowerze? Aktywność fizyczna poprawia humor, ponieważ podnosi poziom endorfin. Sport poprawi twój wygląd i wzmocni poczucie pewności siebie. Nadszedł także czas na umawianie się na randki. Na początku będziesz trochę obawiać się kolejnego zranienia, ale musisz zaryzykować. Każdy nowy związek wiąże się z takim ryzykiem, co nie oznacza, że musi on skończyć się nieszczęśliwie. Wyżej opisane rady, jak przeżyć rozstanie z partnerem, pomogą pogodzić się z bolesną rozłąką. Ból ten zapewne jest wielki, jednak należy pamiętać, że prędzej czy później minie. Zobacz także: Nie warto kontemplować w sobie żalu po rozstaniu się z partnerem. Choć zawód na bliskiej osobie jest wielki, a ból w sercu pozostaje na długo, to nie wolno rozpamiętywać bolesnych chwil. Staraj się zapamiętać z waszego związku tylko te najlepsze chwile i nie kumulować w sobie negatywnych emocji, bo rodzą one tylko zgorzknienie i smutek. Czasem rozstanie z partnerem jest najlepszym wyjściem z sytuacji, kiedy nie możecie dojść ze sobą do porozumienia i ciągle się kłócicie. Spróbuj otworzyć się na innych ludzi. Z czasem ból ustanie, a ty bez obaw będziesz zdolny do zadzierzgnięcia nowej znajomości. Nie czekaj na wizytę u lekarza. Skorzystaj z konsultacji u specjalistów z całej Polski już dziś na abcZdrowie Znajdź lekarza. polecamy

macie jakieś rady? nie chce się żalić dlaczego tak sie stało, przepłakałam już pół nocy proszę Was tylko o rady
Ból po rozstaniu i co dalej? Żałoba po rozstaniu jest częstsza niż myślisz! Nie tylko dieta i tryb życia mają wpływ na zdrowie i samopoczucie. Niemałe znaczenie ma też nasza ogólna sytuacja życiowa – satysfakcja z pracy, to, czy jesteśmy w związku, czy jest on wartościowy. O tym, jak związki i smutek po rozstaniu mogą wpływać na zdrowie, z psycholożką Katarzyną Lorecką rozmawia Marta Figas. Jak poradzić sobie z rozstaniem? Niektóre osoby świadomie decydują się na życie solo i czują rzeczywistą, nieudawaną radość z takiej decyzji. Ominą ich zapewne eksplozje endorfin związane z rozkwitem romantycznego związku, ale też szczęśliwie nie będą cierpieć z powodu niepowodzeń i trudności, jakie napotykają związki, i nie doświadczą załamania, jakie na ogół towarzyszy rozstaniu. Szczęśliwie zakochani, zanurzeni po uszy w endorfinach są zawieszeni w innym wymiarze i czasoprzestrzeni. W zasadzie nie ma z nimi kontaktu, nie w głowie im teraz problemy świata czy rozważania na temat sensu istnienia. Hormon szczęścia robi swoje – są zrelaksowani, radośni, odporniejsi na stres, wyglądają lepiej i czują się wspaniale. Udane życie erotyczne stymuluje prawą półkulę mózgu, przez co pobudzana jest wyobraźnia i zdolność wizualizacji, zwiększa się więc kreatywność i twórczość. Gorzej z nieszczęśliwie zakochanymi, tymi, którzy są w nieudanym związku, rozstającymi się lub tymi tuż po rozstaniu. Skupmy się więc na nich… W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję: Zdrowie umysłu Miralo, Suplement diety wspomagający odporność na stres, 20 kapsułek 20,99 zł Zdrowie umysłu Good Sleep from Plants 60 kaps. wegański 45,00 zł 90,00 zł Zdrowie umysłu Deep Focus from Plants 60 kaps. wegański 45,00 zł 90,00 zł Zdrowie umysłu, Odporność, Good Aging, Energia, Beauty Wimin Zestaw z głębokim skupieniem, 30 saszetek 139,00 zł Zdrowie umysłu Less Stress from Plants 60 kaps. wegański 60,00 zł 90,00 zł Marta Figas: Wokół mnóstwo przykładów nieudanych związków… Dlaczego stworzenie udanej i satysfakcjonującej relacji jest tak trudne? Katarzyna Lorecka: Warto wyjaśnić na wstępie, czym jest dobry związek. Oczywiście miłość jest podstawą, ale zdrową relację, która będzie przynosiła radość i satysfakcję, musi cechować również zaufanie. To podstawa partnerstwa. Otwartość na siebie tworzy niezwykłą więź, powierzamy sobie sekrety, nie oszukujemy i nie jesteśmy oszukiwani, wzajemnie słuchamy i rozumiemy. Tu pojawia się również szacunek – poszanowanie autonomii, rozumienie potrzeb drugiej osoby, podmiotowe traktowanie. Akceptacja, czyli życie bez masek, bez wstydu i strachu przed byciem sobą. Wzajemne wsparcie – okazywanie troski, zainteresowania i docenienia, cieszenie się z sukcesów i świadomość, że można na siebie liczyć w trudnych chwilach. Szczera i życzliwa komunikacja, która pozwala się poznać i budować emocjonalną bliskość, ale nie chodzi tylko o zdolność formułowania myśli i określania potrzeb, ale też o umiejętność zarządzania swoimi emocjami w rozmowie i szanowanie uczuć partnera. Satysfakcja seksualna dopełnia ten kanon. Ale to musi być satysfakcja obustronna. Jeśli w naszym związku jedynie kilka z tych elementów działa, a reszta kuleje, to na dłuższą metę relacja nie będzie satysfakcjonująca dla obydwu stron. Chyba nie znam związków, które w pełni wpisują się w te zasady. Z czego to wynika? Każdy niesie swój bagaż doświadczeń, który w konkretny sposób determinuje interakcje uczuciowe. Psychologia często sięga do okresu dzieciństwa, a jak już od pewnego czasu wiadomo, dziecku potrzebna jest więź emocjonalna. Jeśli w tym zakresie potrzeby dziecka nie były prawidłowo spełniane, to jako osoba dorosła może mieć ono trudność z budowaniem intymności w bliskiej relacji. Dobrze funkcjonująca rodzina daje poczucie bezpieczeństwa i przynależności, a jednocześnie nie ogranicza rozwoju własnej odrębności i niezależności. Dorastanie w takiej rodzinie sprzyja odkrywaniu swojego prawdziwego „ja”, byciu autentyczną i autonomiczną osobą. To z kolei pomaga w uczuciowych związkach otwierać się na bliskość. W innym przypadku stajemy się jedynie kopią naszych opiekunów lub postacią dobrze odgrywającą rolę, by takiego opiekuna zadowolić. Czy to nie jest prosta droga do związków uzależniających, toksycznych, przemocowych? Może tak się zdarzyć. W rodzinach dysfunkcyjnych prawidłowy rozwój tożsamości dziecka jest utrudniony. W miejsce stawania się sobą w poczuciu akceptacji i wsparcia zaczyna ono wypracowywać strategie radzenia sobie i funkcjonowania w trudnych warunkach. I nie mówimy tu tylko o rodzinach z problemem alkoholowym czy przemocą fizyczną. Dysfunkcja to cały wachlarz zachowań w rodzinie, które załamują prawidłowy rozwój psychologiczny. Katarzyna Lorecka, psycholożka Miłość jest podstawą, ale zdrową relację, która będzie przynosiła radość i satysfakcję, musi cechować również zaufanie Niewidoczna przemoc emocjonalna? Agresja słowna? Brak poczucia bezpieczeństwa? Brak spokoju? Tak, ale też zachwiana więź emocjonalna, w której czegoś jest zbyt mało lub zbyt wiele jak na potrzeby dziecka. Zaniedbania emocjonalne kojarzą się nam zazwyczaj z krzywdzeniem lub odrzuceniem dziecka przez dorosłego opiekuna. Ale niefunkcjonalne dla rozwoju jest też przelewanie na dziecko zbyt wielu emocji, ich zmienność i nieprzewidywalność, nadopiekuńczość rodzica, nadmierne wymagania lub wyznaczanie dziecku roli niezgodnej z jego możliwościami rozwojowymi. W tym wszystkim wyrasta człowiek i kształtuje swój unikalny charakter, przekonania na temat siebie i innych, także w relacji bliskości. Skutkiem zachwianej więzi emocjonalnej może być nie tylko wygórowana potrzeba miłości w dorosłym życiu, ale też wypieranie potrzeby miłości. Dla przykładu Pia Mellody, światowego formatu autorytet w dziedzinie współuzależnienia w miłości, wspomina o dwóch typach partnerów: nałogowcach kochania i nałogowcach unikania bliskości. Tworzą ze sobą toksyczny związek, w którym zaburzona jest sfera emocjonalnej bliskości. Jeden z partnerów jest zbyt skupiony na drugiej osobie i dąży do zadowalania jej i poufałej bliskości, a drugi odwrotnie – stroni od intymności, wypiera potrzebę emocjonalnej bliskości. Zapalnikiem wystąpienia takiego zjawiska jest poruszanie tematów związanych z intymnością, czyli dotyczących wzajemnych relacji, komunikacji czy też zaangażowania i wspólnych planów. Uruchamia to wyuczone systemy obronne powstałe w relacjach z rodzicami. Są tak zakorzenione w nieświadomości, że często nie potrafimy wyjaśnić, co nami kierowało. „Czemu tak powiedziałem? Czemu nie zrobiłem inaczej?”. Według badań zrealizowanych w Stanach Zjednoczonych (Timmreck, 1990) nawet 10 proc. populacji wchodzi w relacje oparte na tzw. głodzie przywiązania. Przy deficytach przywiązania potrzeba wiele samoświadomości i pracy, by w swoich miłosnych związkach poczuć się bezpiecznie. Ale przecież nie tylko dzieciństwo nas kształtuje. Doświadczenia dorosłego życia również rzutują na nasze postępowanie, decyzje, jakie podejmujemy, sposób, w jaki reagujemy. Zgadza się. Jeśli jednak mamy solidne podstawy, a nasze „ja”, czyli poczucie siebie, jest stabilne i autentyczne, to charakteryzuje nas pewność siebie (ale nie arogancja), świadomość własnej wartości, potrafimy się doceniać, ale też przyjąć krytykę czy porażkę. Wówczas trudne sytuacje są lekcjami. Są budującymi doświadczeniami. Umiemy się uczyć. Rzadko jesteśmy bezradni, a nawet jeśli, umiemy sięgać po pomoc. Ale jeśli deficyty są głębokie, jeśli zakorzeniony mamy brak wiary w siebie, we własną skuteczność radzenia sobie z problemami, to trudna sytuacja może przerastać i wywołać rozpacz. Rozpacz to prosta droga do… Frustracji, depresji, załamania. A przecież są to emocje, które mają bezpośredni wpływ nie tylko na nasze samopoczucie, ale też zdrowie. Umiejętność rozumienia i regulowania własnych stanów emocjonalnych – spojrzenia na sytuację z innej perspektywy, asertywnego wyrażenia złości, zrelaksowania się itp. – to jedna z najbardziej potrzebnych w życiu umiejętności. Zapewne wszyscy wolelibyśmy przeżywać tylko przyjemne emocje, ale nie zlikwidujemy tych mniej przyjemnych. Emocje po prostu są, a nawet te przykre w doznaniach o czymś nas informują. Nie wszyscy jednak umiemy sobie właściwie radzić z przerastającym nas niekiedy napięciem psychicznym. Niektórych trudne emocje wręcz „zalewają”, inni nauczyli się od nich odcinać, co nie sprawia jednak, że one przestają istnieć. Nieuzewnętrznione gromadzą się w ciele… Katarzyna Lorecka, psycholożka Skutkiem zachwianej więzi emocjonalnej może być nie tylko wygórowana potrzeba miłości w dorosłym życiu, ale też wypieranie potrzeby miłości A tam powstają napięcia, które po latach ujawniają się w postaci problemów zdrowotnych… Zblokowane emocje zwracają się przeciwko ciału, które je więzi… Trochę tak. Choć to bardziej złożony problem. Podczas długotrwałego stresu podwyższa się poziom kortyzolu i adrenaliny – serce może bić nawet trzykrotnie szybciej. Po latach mamy nadciśnienie, arytmię, a w końcu zawał albo wylew. Osoby, które dopiero we wnikliwym wywiadzie przyznają, że faktycznie funkcjonują w stanie chronicznego napięcia, skarżą się na kłucie w klatce piersiowej, które jest typowym psychosomatycznym objawem. Nie zdają sobie sprawy, że przez lata wypracowali oddychanie w sposób obronny – podczas nabierania powietrza unosi się ich klatka piersiowa, a nie przepona. Ból spowodowany jest przez nienaturalne obciążenie mięśni. Mikroniedotlenienia zwiększają uczucie niepokoju… Tak naprawdę te napięcia powodują wiele dolegliwości. Skąd szeregi cierpiących na bóle brzucha, pleców, głowy? W wielu przypadkach pacjenci zgłaszają się z konkretną dolegliwością, ale badania nie diagnozują choroby. I zaczyna się szukanie. Plik badań rośnie, a zagadka bólu nie zostaje rozwikłana. Znam dziewczynę, która od lat zmaga się z bólami ciała. Brzuch, głowa, stawy, mięśnie. Badania, od morfologii, przez hormony, na tomografiach i rezonansach kończąc, nic nie wykazują. Lekarze rozkładają ręce, a ona zalicza kolejnych zielarzy, medyków chińskich, znachorów, wróżki… A sytuacja osobista? Nieoczekiwane macierzyństwo, niechciany związek, kiepska praca, kredyt we frankach, więc finansowo też nie najlepiej. Jak sama przyznaje bezradnie – ogólna katastrofa… No właśnie. Ciało daje nam sygnały. Nie umiemy ich słuchać. Lekceważymy. Nie dostrzegamy. Zaczynamy reagować, kiedy jest już naprawdę umęczone. Ale i wówczas źródła problemu szukamy w konkretnych organach. Brzuch – chora wątroba, żołądek, jelito. Do głowy nam nie przyjdzie, że zamiast do gastrologa powinniśmy iść do psychologa albo na terapię własną czy z partnerem. Prędzej poszukamy cudownych naparów z ziół, ale zielarz i homeopata też na nic się zdadzą, kiedy źródło dolegliwości tkwi w psychice. Wychodzenie z trudnych związków też nie przynosi natychmiastowego ukojenia. Oczywiście! Kiedy decydujemy się na relację, to wchodzimy w nią z pewnymi oczekiwaniami, nazwijmy je raczej: marzeniami, pragnieniami, planami. Koniec związku z partnerem, z którym chcieliśmy te marzenia spełnić, jest rozczarowaniem i wywołuje przykre odczucia. Za szczególnie obciążający psychicznie uznawany jest rozwód, który nie tylko przysparza cierpień w sferze emocjonalnej, ale dezorganizuje też dotychczasowe życie – zmienia więzi rodzinne i towarzyskie, a często też pogarsza sytuację ekonomiczną. Tu warto przytoczyć statystyki. W Polsce na 100 małżeństw 35 kończy się rozwodami. Rozpad małżeństwa zazwyczaj poprzedza kryzys relacji. Jeżeli przed ślubem partnerzy zaniedbali intymność i nie wypracowali sposobu rozwiązywania sporów i pokonywania trudności, to będą gorzej przygotowani na mierzenie się z wyzwaniami wspólnego życia. Jeżeli ich dotychczasowe relacje były burzliwe, to samo włożenie obrączek na palce nie rozwiąże ich problemów. Jeżeli idealizowali partnera i przymykali oko na znaczące różnice, licząc, że „jakoś to będzie”, to po ślubie z biegiem czasu skonfrontują się z rzeczywistą osobą u boku, która może nie spełnić odrealnionych oczekiwań. Jednym z powodów decyzji o rozwodzie jest właśnie rozczarowanie. Dlatego tak ważna jest emocjonalna bliskość w związku, dzięki której ukazujemy się sobie bez wstydu takimi, jakimi jesteśmy. Psychiczna intymność pomaga też podtrzymać związek, kiedy początkowa namiętność traci na sile. Sama miłość nie wystarczy, żeby związek trwał i dawał zadowolenie, trzeba o nią dbać. Osoby, które stają w obliczu rozwodu, mierzą się z jednym z najbardziej stresujących życiowych zdarzeń, a dojście do względnej równowagi psychicznej zajmuje większości z nich około trzech lat (Levite i Cohen, 2012). Koniec miłości wiąże się z wieloma przykrymi doznaniami i nie bez kozery etapy rozstania porównuje się do tych, które są charakterystyczne dla przeżywania żałoby. Trzeba się jakoś zaadaptować do nowej rzeczywistości i zmiany myślenia z „my” na „ja”. Ale zanim taka adaptacja nastąpi, konfrontujemy się ze stratą. To szczególnie trudny czas silnych i sprzecznych emocji dla osób porzucanych. Osoba z deficytami nie jest w stanie bezboleśnie przejść przez etap rozstania. Rozstanie z kimś, kogo się darzyło miłością, jest zmianą i jak każda zmiana powoduje stres. Osobie autonomicznej, o stabilnym poczuciu własnej wartości, może być nieco łatwiej zaakceptować definitywność rozstania i nie traktować go jako zdarzenie, które przekreśla szanse na kochanie i bycie kochanym w przyszłości. Niepowodzenie związku nie burzy obrazu siebie jako osoby wartej miłości. Natomiast deficyty emocjonalne niekiedy sprawiają, że w osobie partnera upatruje się leku na całe zło lub oczekuje, że wypełni ona braki, których nie potrafi się we własnej psychice nadrobić samodzielnie. Strata osoby, w której ulokowało się takie wygórowane oczekiwania, niewątpliwie boli. Zwłaszcza w sytuacji bycia porzuconym, co nadszarpuje samoocenę, budzi poczucie zagrożenia, odrzucenia lub krzywdy. Zazwyczaj partner inicjujący rozstanie ma już wszystko przemyślane, najczęściej jest przygotowany, ma plan. W dogodnej chwili, często aranżowanej, oznajmia swoje postanowienie i wówczas odbiorca doznaje szoku. Nawet jeśli w związku nie działo się najlepiej, to bywamy zaskoczeni. Z automatu pojawia się wtedy zaprzeczenie, niezgoda na tę sytuację, sprzeciw, który nic nie wniesie, bo decyzja zapadła. Wpadamy w złość – a dając się jej ponieść, jesteśmy zdolni do wypowiadania słów i robienia rzeczy, o jakie nigdy byśmy siebie nie podejrzewali. To jest kwintesencja żalu, rozgoryczenia i odrzucenia. Jeśli tłem rozstania jest osoba trzecia, to porzucany partner może jeszcze bardziej kwestionować własne poczucie wartości i atrakcyjności. Pojawia się lęk o to, co będzie dalej, i chęć odzyskania poczucia wpływu na sytuację. To kolejny etap, okres „targowania się” z partnerem, kiedy jesteśmy gotowi przesuwać własne granice, nawet kosztem utraty godności. Możemy manipulować, straszyć, inicjować zbliżenia – wszystko po to, by na siłę podtrzymać kontakt. Często płacimy w tym miejscu sporą cenę – emocjonalną, także fizyczną. Zapewne w tym czasie nasz organizm wielokrotnie sygnalizował wycieńczenie. Ale kto jest w stanie racjonalnie zająć się bólem ciała, skoro tu dusza boli. A na ten ból… …lekarstwem jest czas, ponieważ aby wygasła więź przywiązania, potrzeba długiej separacji od byłego partnera. Przyda się w tym czasie otoczenie się życzliwymi ludźmi, na których emocjonalne wsparcie można liczyć. Ale do osiągnięcia pełnego spokoju jeszcze długa droga. W kolejnym etapie stopniowo uświadamiamy sobie nieuchronność straty. Dojmujący smutek i rezygnacja dezorganizują nasze funkcjonowanie. Brakuje nam energii, pojawiają się problemy z zasypianiem, nic nie cieszy. Jest jedynie rozpacz i analizowanie sytuacji. To bardzo niebezpieczny moment – można tu utknąć na długo, wspominać, rozważać, użalać się nad sobą i rozpamiętywać krzywdę. Tu znienacka może wrócić złość. Katarzyna Lorecka, psycholożka Koniec miłości wiąże się z wieloma przykrymi doznaniami i nie bez kozery etapy rozstania porównuje się do tych, które są charakterystyczne dla przeżywania żałoby Trudno w nią nie wpaść, gdy wracają wspomnienia. Analizujemy raz po raz. W końcu przypominamy sobie naszą krzywdę. Przeanalizowanie związku i powodów rozstania jest potrzebne, chociażby po to, by lepiej poznać siebie, swoje emocje, potrzeby i zachowanie w bliskości. Ale przedłużające się rozpamiętywanie przeszłości wyhamowuje proces odbudowy po rozstaniu. Te wszystkie wspomniane etapy mogą występować w różnej kolejności i z odmiennym nasileniem. Niektóre mogą się powielać, nachodzić na siebie, powracać. Na końcu jest akceptacja. Dojście do tego momentu, kiedy godzimy się z nieodwracalnością rozstania i czujemy gotowość, by pójść dalej własną drogą, nie jest ani szybkie, ani przyjemne. Niektórzy idą na skróty, starając się uleczyć złamane serce kolejnym związkiem. To jednak ryzykowna droga, bo można w nową relację wnosić niewygasłe urazy i lęki, a osobę nowego partnera postrzegać przede wszystkim w kategoriach uzdrowiciela. Badania świadczą o tym, że nowy związek faktycznie może pomóc w poradzeniu sobie z trudnymi uczuciami po rozstaniu, pod warunkiem jednak, że jest satysfakcjonujący. W przeciwnym razie pogłębi jedynie tęsknotę za utraconym partnerem. A jak nasz organizm reaguje na rozstanie? Silne emocje obciążają organizm, powodują trudności ze spaniem, wyczerpanie psychiczne i przemęczenie. Czyli w konsekwencji problemy z koncentracją, pamięcią, rozdrażnienie, osłabienie odporności. Plus napięcie psychiczne, które przez te miesiące, a czasem lata (bo tyle niekiedy trwają przecież rozstania), powoduje spustoszenie w organizmie. Długotrwały stres, któremu towarzyszą negatywne emocje (takie jak lęk, wrogość czy złość), silne zmiany biochemiczne i fizjologiczne (wzrost ciśnienia, bóle mięśni, zaburzenia trawienia itp.), zaczyna szkodzić i skutkuje kłopotami zdrowotnymi. Warto wiedzieć, że czynniki psychologiczne, takie jak na przykład przewlekły stres i negatywne emocje, mają swój udział w powstawaniu chorób psychosomatycznych. Zbyt długie zatrzymywanie się na etapie smutku po rozstaniu może doprowadzić do depresji. Dla przykładu przytoczę historię pewnej kobiety, której małżeństwo rozpadło się po niemal 20 latach. Kiedy ona chciała jeszcze ratować związek, mąż już organizował sobie nowe życie z nową partnerką. Pomimo trudności i braku satysfakcji w związku decyzja, jaką jej stanowczo oznajmił, była dla niej szokiem. Złość i strach pojawiły się niemal jednocześnie. Lęk był tak duży, że miała problemy z oddychaniem i spaniem. Układ pokarmowy przestał funkcjonować poprawnie i niemal bez przerwy swędziała ją skóra. Przez ponad rok zatrzymała się na etapie smutku i pogrążona w żalu ocknęła się ze wszystkimi objawami depresji. Zasięgała porad wielu specjalistów, zanim trafiła na psychoterapię. Dziś, jak twierdzi, jest bliska pogodzenia się z sytuacją. Co najważniejsze, zyskała pomoc w przezwyciężeniu emocjonalnego kryzysu, który tak negatywnie odbił się nie tylko na psychice, ale też na ogólnym stanie zdrowia. I nawet jeśli jutro obudzi się z pełną akceptacją, zrozumieniem i wybaczeniem, to ciało nie będzie w idealnym stanie? Otóż to. Potrzeba czasu, życzliwości i wyrozumiałości dla samego siebie, żeby odzyskać równowagę. I każdy musi znaleźć swój własny sposób na „sanatorium dla duszy”. Katarzyna Lorecka – psycholożka ze specjalnością w psychoterapii i terapii seksualnej, certyfikowany coach i autorka publikacji o tematyce psychologicznej. Jest autorką książki „Miłość. Kocha… lubi… szanuje…?” Zobacz także
Strach, jak to będzie zasypiać i budzić się już bez siebie. Jak to będzie po tylu latach znowu żyć w pojedynkę i jak ogarnąć to logistycznie – kto się przeprowadzi, co powiecie rodzicom, jak zareagują znajomi. Kto weźmie kota, a kto kwiatek z doniczką. No więc to nie jest już miłość, to tylko przeczekanie. Kryzys małżeński zaczyna pojawiać się wtedy gdy partnerzy oddalają się od siebie psychicznie i fizycznie, pojawia się problem w codziennej komunikacji. Para coraz rzadziej ze sobą rozmawia, nie mówi sobie o swoich potrzebach, oczekiwaniach czy obawach. Komunikacja w kryzysie małżeńskim, często zaczyna ogranicza się do tematów zakupów czy wychowania dzieci, wymiana krótkich zdań typu „kup mleko po pracy”,”odbierz dzieci ze szkoły” itd. Z czasem drobne słabości partnera, które wcześniej nie miały znaczenia zaczynają nas drażnić. Zaczynamy wytykać sobie błędy, patrzeć na siebie krytycznie, skupiać się na słabościach tej drugiej strony. Para oddala się od siebie też fizycznie, nie ma ochoty na czułość i bliskość, jest w nich dużo żalu i złości. Objawy kryzysu w małżeństwie Narodziny dziecka a kryzys w małżeńskiJak przetrwać kryzys w małżeństwie?To co może pomóc przezwyciężyć kryzys to:Kryzys w małżeństwie – Gdzie szukać pomocy? Objawy kryzysu w małżeństwie Związek przechodzi różne etapy. Nie są one zawsze, dla każdej pary małżeńskiej identyczne. Co więcej, z jednej fazy do drugiej nie zawsze przechodzi się płynnie, dlatego jeśli małżonkowie utkną na którymś z etapów i nie podejmą pracy nad rozwojem, ich związek znacznie ucierpi. Etap zauroczennia „jaki jesteś wspaniały/wspaniała”. Każda, może prawie każda dziewczyna marzy o księciu na białym koniu: szarmancki, przystojny, czuły i oczywiście bogaty. Nawet jak mówimy, że nie oglądamy komedii romantycznych, to w głębi duszy tęsknimy za romantyczną przygodą. Często decyzję o związaniu się podejmuje się na etapie “chemicznego” zauroczenia drugą osobą: zakochanie pobudza w mózgu konkretne reakcje chemicznej. Nie zauważamy słabości partnera, idealizujemy jego/ją, zaczynamy małżeństwo częściowo nieświadomie. Charakterystyczne dla tego etapu są wzloty i upadki, duże pożądanie miedzy partnerami, radość z bycia razem. Chwilo trwaj! Etap rozterek“książę z bajki nie jest już tak wspaniały” Ja tu spodziewałam się księcia na białym koniu, a tu mam Misia leżącego na kanapie oglądającego mecz. Pewnego dnia budząc się zaczynamy się zastanawiać co też widzieliśmy w swoim współmałżonku? Dlaczego zdecydowaliśmy się wyjść właśnie za tą osobę? Codzienna rutyna zaczyna dominować w relacji z coraz większą siłą. Rozwiewają się iluzje związane z współmałżonkiem i związkiem. Płacenie rachunków, kontakty z teściami, sprzątanie i zwykła rutyna życia codziennego może doprowadzić do pierwszych małżeńskich kłótni. Różne wyzwania i problemy życia codziennego są zawsze próbą dla związku, wymagają kompromisu. Z czasem uczymy się doceniać zalety i starania tej drugiej osoby i przymykać oko na drobne słabości. Narodziny dziecka a kryzys w małżeński Jedną z pierwszych sytuacji w których może pojawić się kryzys są narodziny dzieci. Kryzys pojawia się w sytuacji dużej zmiany, czegoś co powoduje zachwianie dotychczasowej harmonii. Oczywiście narodziny dziecka są wspaniałym doświadczeniem, ale nieprzespane noce, mama zmęczona, ojciec zazdrosny o dziecko, brak czasu dla związku powoduje, że możemy się od siebie oddalić. Zależy to od pary, jeśli dzielą się oni obowiązkami, znajdują czas dla siebie, mogą wspólnie cieszyć się z tego doświadczenia pomimo zmęczenia. Inną kwestią jest kariera zawodowa lub zaangażowanie w życie lokalne, wspólny kredyt. Tu ważna jest rozmowa o tym jak podzielić ten czas, pogodzić pracę, wychowanie dzieci i mieć też czas na odpoczynek i rozrywkę. Istotnie jest żeby otwarcie mówić sobie o swoich oczekiwaniach, potrzebach, pamiętajmy, że trudno jest tej drugiej stronie domyślić się intencji partnera. Na tym etapie życia razem możemy czuć się bliscy sobie o ile potrafimy działać jak dobry zespół. Faza ta jest przy tym niezwykle ważna – przypomina bowiem małżonkom, że płacenie rachunków, robienie prania i inne codzienne obowiązki wcale nie muszą być przeszkodą na drodze do szczęścia, są częścią ich wspólnego życia. Ten etap niesie za sobą poważne zagrożenie, mogą pojawić się nieporozumienia związane z podziałem władzy w związku, stylem wychowania dzieci, podziałem obowiązków domowych. Jeżeli małżonkowie są zabiegani i nie mają czasu na przedyskutowanie ważnych kwestii to może to prowadzić do konfliktów. Dlatego ważne jest to, żeby znaleźć czas dla siebie, pod koniec dnia poświęcić trochę czasu na rozmowę, pobycie ze sobą. Wiele par tłumaczy się tym, że opieka nad dziećmi, obowiązki domowe, tak pochłaniają ich czas wolny, że nie ma tam już miejsca na własne hobby czy pójście razem do kina. Wynika to głównie z tego, że to jedna osoba zajmuje się tymi obowiązkami. W sytuacji gdy podzielimy się nimi, wciągniemy też dzieci do sprzątania czy pomocy w rozwieszaniu prania to wtedy zrobimy to dwa razy krócej i mamy czas dla siebie. Jak przetrwać kryzys w małżeństwie? Trudności takie jak utrata pracy, choroba, śmierć dalszego członka rodziny, problemy finansowe, są wydarzeniami, które mogą zakończyć się dwojako: możemy się do siebie zbliżyć, wspierać w trudnej sytuacji albo zacząć oddalać się od siebie. Kiedy dochodzi między nami do częstych nieporozumień, zaczynamy w pewnym momencie myśleć o rozstaniu, chcemy uciec, tracimy siły do walki o związek. To co może pomóc przezwyciężyć kryzys to: – rozmowa, porozmawiajmy o tym co aktualnie się dzieje niedobrego w relacji, ważne jest to, żeby powiedzieć o swoich obawach, uczuciach. Na tym etapie spokojna rozmowa może być trudna ponieważ w partnerach jest dużo złości, można zacząć od napisania listu w którym opisujemy to co nas aktualnie boli. –wspólne spędzanie czasu wolnego, przecież nie chcemy żyć obok siebie, dlatego postarajmy się zmienić schemat komunikacji. Zamiast ciągłych pretensji, zapytajmy partnera jak mu/jej minął dzień?.Spróbujmy przerwać milczenie, wystarczy zaproponować wspólny spacer, pójście do kawiarni bez dzieci, gdzie będzie okazja ze sobą porozmawiać. Oczywiście możemy porozmawiać w domu przy herbacie czy lampce wina, ale czasem wyjście z domu jest dobre, ponieważ odrywany się od miejsca które kojarzymy z rutyną. Z czasem można wprowadzić w grafiku wspólne wyjścia we dwoje do kina czy weekend poza miastem. Można też wspólnie ugotować pyszną kolację czy porozmawiać o planach wakacyjnych. – mówienie o swoich potrzebach, kobiety często oczekują od mężczyzn, żeby domyślili się ich potrzeb, intencji, karzą ich swoim milczeniem i czekają jak oni zrealizują ich marzenia. Uwaga, teraz ważna informacja! Mężczyźni są mało domyślni, oczywiście nie można ich za to winić, poprostu ich umysły są bardziej konkretne, potrzebują jasnych komunikatów,instrukcji. Dlatego mówmy sobie wprost czego potrzebujemy od drugiej osoby, rozmawiajmy na bieżąco o tym co nas drażni w zachowaniu będziemy z tym zwlekać, to frustracja w nas będzie narastać. –urozmaicenie życia rodzinnego, kiedy codzienna rutyna powoduje, że przestajemy się cieszyć byciem razem warto jest wprowadzić zmiany w życiu rodziny niedzielne wyjście na basen, gra w gry planszowe, wspólne oglądanie filmów. Istotne jest to, żeby cała rodzina miała okazję się spotkać i spędzić czas razem(bez smartphonów). –myślenie pozytywne o partnerze, myślę, że dojrzała relacja jest wtedy, gdy pomimo trudności decydujemy się zostać z drugą osobą, walczyć o tą relację. Bardzo istotne jest uświadomienie sobie, że mąż/żona już się nie zmieni, ponieważ jest dorosłą ukształtowaną pewne nawyki można zmienić, ale nie wszystko. Ważne jest, aby zaakceptować fakt, że nikt nie jest doskonały, dlatego warto skupić się na zaletach partnera i przymknąć oko na słabości. Przeczytaj również: Jak uratować związek w kryzysie Kryzys w małżeństwie – Gdzie szukać pomocy? Kryzys jak każdy konflikt może mieć pozytywne i negatywne efekty. Czasem para jest w stanie sama poradzić sobie z kryzysem, który z czasem może prowadzić do zacieśnienia więzi, bo wiemy, że pomimo trudności chcemy być razem. W innych sytuacjach myślimy o rozstaniu, chcemy separacji, rozwodu, zmiany. Zdarza się, że pary żyją razem ze względu na dzieci, chcą aby one miały pełną rodzinę. Pamiętajmy, że dzieci nawet małe wyczuwają, że między rodzicami coś nie gra, dlatego aby zażegnać kryzys w małżeństwie, warto sobie pomóc i zgłosić się do specjalisty psychologa, psychoterapeuty. Terapia pomoże zrozumieć aktualny problem, znaleźć sposoby zażegnania kryzysu, zrozumienia jaki jest wasz klucz do udanego związku i opracowaniem pracy nad poprawą relacji. Na takim spotkaniu psycholog przeprowadzi rozmowę na temat aktualnego problemu, sytuacji rodzinnej, historii związku. Psycholog może pomóc zażegnać kryzys w małżeństwie. Wspólnie Państwo ustalicie cele terapii, czyli to nad czym chcecie pracować poprawa komunikacji, rozstrzygnięcie sporu o podział obowiązków. Pamiętajmy, że pretensje o nie zmyte naczynia często mają głębsze podłoże, mówią o tym, że mamy żal do partnera o coś co wydarzyło się kiedyś, albo przenosimy problemy z pracy do domu. Zanim zdecydujecie o złożeniu wniosku rozwodowego spróbujcie sobie pomóc rozwiązać aktualne trudności. To co mnie zawsze wzrusza to widok dwójki staruszków idących za rękę po parku, czego życzę w przyszłości Państwu i sobie. Przeżywasz kryzys w małżeństwie ? Nie martw się, nie jest to sytuacja bez wyjścia. SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI ! Poradnię Co tam? Psychoterapia bliska Tobie tworzy zespół doświadczonych psychoterapeutów. Nasze poradnie to miejsca z domową atmosferą. Oferujemy pełny zakres wsparcia dla Ciebie i twoich bliskich. Pomożemy w doborze najlepszego specjalisty. +48 698 115 005 Możesz umówić samodzielnie wizytę w gabinecie, do twojej dyspozycji są aż 4 placówki w Warszawie, lub sesję online. Najnowsze Powiązane Jeśli podoba Ci się ten artykuł, udostępnij go swoim znajomym. Jak przetrwać rozstanie po 10 latach. Jak przetrwać rozstanie po długotrwałym związku? Jak przeżyć rozstanie z mężem lub żoną? To pytanie, które pada bardzo często i które wskazuje na to, że rozstanie po 10 latach wspólnie spędzonych z partnerem lub partnerką jest postrzegane jako wydarzenie szczególnie trudne do przejścia.
Etapy dochodzenia do siebie po rozstaniu pod wieloma względami przypominają etapy żałoby. Jest to równie trudny i bolesny to dla wielu osób strata porównywalna ze śmiercią bliskiej osoby. Właśnie dlatego potrzeba dużo czasu, siły i wsparcia, by w pełni uporać się z tą osobistą tragedią i wrócić do normalnego specjalistów twierdzi, że ból i cierpienie są na tyle zbliżone do żałoby, że mogą występować nawet podobne etapy dochodzenia do może przydarzyć się każdej parze, niezależnie od stażu czy statusu związku. Od takich czynników, a także od tego, co było przyczyną rozstania, zależy jak długo będziesz je przeżywać i czy Twój związek trwał 5 miesięcy, 5 lat czy ćwierć wieku, jedna rzecz pozostaje bez zmian – musisz dać sobie czas, by prędzej czy później stanąć na nogi i żyć rozstanie boli tak długo?Dlaczego tak trudno jest nam zapomnieć o naszych byłych? Dlaczego tak trudno pogodzić się ze stratą? Czy to kwestia tego, jakim uczuciem darzyliśmy daną osobę? Czy wynika to ze strachu przed pustką i samotnością?Rozstanie to zazwyczaj wypadkowa wielu różnych czynników; nie zawsze jednak jesteśmy w stanie od razu przyznać, że wina leżała poniekąd po niemal na siłę starają się dać sobie kolejną szansę i ratować swój związek, niestety dość często nie idzie za tym realna zmiana, ani analiza problemów, które wcześniej pojawiły się już w tej świadomości tego, co należy naprawić, nie ma właściwie szansy na udany powrót. Prędzej czy później następne rozstanie jest niemal chcielibyśmy podzielić się z Tobą refleksją na temat tego, dlaczego tak trudno jest dojść do siebie po rozstaniu. Oto rzeczy, które uniemożliwiają Ci pójście naprzód i rozpoczęcie życia na Uzależnienie emocjonalneNawet zdajemy sobie sprawy, jak wiele osób wśród nas cierpi z powodu uzależnienia emocjonalnego. Uniemożliwia im ono niezależne, świadome i dojrzałe życie, a swoją wartość uzależniają oni od tego, czy są aktualnie w często problem ma swoje źródło jeszcze w czasach dzieciństwa, gdy taka osoba nie otrzymała wystarczająco dużo ciepła i miłości od swoich emocjonalne sprawia, że nie potrafimy żyć samotnie. Rozstanie rzeczywiście oznacza wtedy prawdziwy koniec świata – nie umiemy odnaleźć się w rzeczywistości w pojedynkę. Strach przed samotnością jest obezwładniający i nie pozwala na to, by dać drugiej osobie po prostu z powodu uzależnienia możemy nawet nie zauważyć, że tak naprawdę dominującym w nas uczuciem nie jest miłość, a właśnie Brak umiejętności znoszenia porażkiPowiedzmy sobie wprost – nikt z nas nie lubi przegrywać, przynajmniej większość z nas nie do końca radzi sobie z porażkami. Co więcej, jesteśmy też poniekąd obciążeni wizją romantycznej, nieśmiertelnej miłości; wierzymy, a przynajmniej bardzo chcemy wierzyć, w miłość do grobowej deski, która pokona wszelkie nie każdy związek może czy musi trwać wiecznie. Niektóre rzeczy prędzej czy później się kończą, a jedyne co możemy zrobić to pogodzić się z tym i podążać dalej swoją drogą. Pomyśl o tym zawsze, gdy zdarzy się coś na co nie masz z dystansu na cały emocjonalny bagaż, który pociąga za sobą dana sytuacja i postaraj się pogodzić z porażką. Ona sama w sobie nie świadczy o Twojej słabości – za to zmierzenie się z nią to oznaka ogromnej Rozstanie to wyjście ze strefy komfortuRozstanie to nie tylko dominujący strach przed samotnością, ale także o wiele głębszy problem. Wiąże się ono bowiem z wyjściem ze strefy komfortu, a wszystko co jest poza nią bardzo nas przeraża i sobie na przykład, że po wieloletnim związku, który był dla Ciebie wszystkim, przychodzi rozstanie, a Ty nie umiesz odnaleźć się w zupełnie nowej dla Ciebie normalne, że odrzucasz od siebie myśl, że tak ważna część Twojego życia właśnie skończyła się raz na zawsze. Po swoim nowym życiu spodziewasz się tylko tego, co najgorsze. Ale czy naprawdę tak musi być?Zastanów się, czy aby Twoje lęki i paraliżujący Cię strach nie jest na wyrost. Być może nawet nie wiesz, że tuż za rogiem czeka na Ciebie przyszłość – może o wiele ciekawsza i lepsza od przeszłości. Nie bój się zmiany – to najlepsze co może Cię czekać po bolesnym nie potrafimy dać partnerowi odejść, gdyż boimy się wszystkiego, co rozstanie za sobą pociągnie. Jest to objaw strachu, ale także egoizmu. Sztuka pozostawienia przeszłości za sobą jest niezwykle trudna, ale warto podjąć ten wysiłek, by móc wykonać krok zawsze osoba, o której myśleliśmy, że jest tą jedyną, rzeczywiście jest najlepszym, co mogło nas spotkać. Czasami tkwiąc w nieudanym związku możemy przegapić szansę na coś o wiele bardziej to nie koniec Twojego życia, to nie koniec świata. To tylko zamknięcie pewnego rozdziału, ale też początek czegoś nowego. W końcu żadna książka nie kończy się na jednym rozdziale, prawda?Przewracaj odważnie strony i kontynuuj pracę nad najważniejszą powieścią, którą tworzysz – swoim życiem.
Witam, jestem facetem a szukam porady dla siebie na forum kobiecym, myślę że wiele z was kobiet, doradzi mi lub coś szczerze napisze. Byłem z dziewczyną 3 lata, na początku związku ukrywalismy się przed jej rodzicami bo była świeżo po rozstaniu, po jakimś pół roku wynajalem sam mieszkanie żebysmy się mogli normalnie spotykać, minęły następne dwa lata, jak tylko zaczynałem
Rozstanie dotyka obecnie coraz większą liczbę związków. Współcześnie rozpadają się nie tylko krótkie relacje, ale i wieloletnie małżeństwa. Sprawdź, jakie są najczęstsze przyczyny rozstań, przekonaj się, jaki jest wpływ rozstania na psychikę i na ciało: jakie sa jego pozytywne i negatywne skutki, a także dowiedz się, jak sobie radzić z rozstaniem. Kobietom często łatwiej poradzić sobie z rozstaniem, bo chętniej dzielą się z innymi swoimi uczuciami. Spis treściPrzyczyny rozstańNegatywne skutki rozstaniaPozytywne skutki rozstaniaJak sobie radzić z rozstaniem?Rozstanie a ciałoRozstanie a płećJak uniknąć rozstania? Rozstanie – co więc sprawia, że jedne relacje międzyludzkie trwają przez wiele lat, a inne – po krótszym lub dłuższym czasie – się kończą? Przyczyny rozstań Inne są przyczyny rozstań w przypadku krótkich, a inne w przypadku długich związków. Te pierwsze zazwyczaj kończą się przez to, że ludzie stwierdzają, iż… tak naprawdę wcale do siebie nie pasują. Pierwsze zauroczenie i eksplozja uczuć mogą bowiem przyćmić np. znaczące różnice dotyczące zainteresowań czy sposobów na codzienne spędzanie czasu. Zdarza się też, że dwójka ludzi doskonale funkcjonuje ze sobą, dopóki trwa ich "miesiąc miodowy". Bywa bowiem tak, że para cudownie odnajduje się wtedy, kiedy widuje się ze sobą sporadycznie – partnerzy często randkują, co jakiś czas spędzają kilka dni u siebie nawzajem. Po pewnym jednak czasie nadchodzi decyzja: zamieszkajmy razem. Dla wielu związków jest ona po prostu samobójcza. Mężczyzna, który na randki przychodził zawsze elegancki i z daleka już pachnący drogimi perfumami, w domu okazuje się bałaganiarzem, który skarpetki potrafi umieścić w takich miejscach, gdzie na pewno by ich się nie spodziewano. Bywa też tak i tak, że kobieta, która wydawała się doskonale zorganizowana, nagle okazuje się osobą, która w łazience zostawia tonę kosmetyków, nie bacząc na to, że jej partner chciałby mieć jakieś kąt dla siebie. Według badań opublikowanych w "Personality and Social Psychology Bulletin" krótkie związki rozpadają się zazwyczaj z powodu choroby partnera, a długotrwałe - przez to, że partner ma problem z kontrolowaniem gniewu. Wydawałoby się, że są to sprawy bardzo błahe – w praktyce jednak dla dwójki ludzi, która dopiero kosztuje życia ze sobą, mogą to być czynniki, przez które nastąpi rozstanie. Inne są zwykle przyczyny rozstań długoletnich związków. Czasami partnerzy, po wielu latach, zwyczajnie czują, że to już "nie to". Takie zagrożenie dotyczy szczególnie tych par, które przestają dbać o związek. Tak naprawdę relacja międzyludzka jest jak roślina – jeżeli nie będzie podlewana, to w końcu zwiędnie. Oczywistym jest, że w małżeństwie, które trwa od trzydziestu lat, mąż nie będzie przynosił codziennie żonie kwiatów, a ona nie będzie każdego dnia szykowała dla niego wykwintnej kolacji. Ważna jest jednak stała dbałość o przebieg związku – zadbanie o to, aby co jakiś czas partner poczuł się doceniony (np. rzucenie w jego stronę drobnego komplementu) czy nawet dwóch słynnych słów "kocham cię". Wśród innych przyczyn rozpadów związków wymienić można: zdradę; zachorowanie przez jednego z partnerów na jakąś chorobę (szczególnie przewlekłą, która może wymagać opieki nad bliskim); rozwinięcie się uzależnienia – szczególnie od narkotyków czy alkoholu – u jednej osoby z pary; zmianę planów i zamierzeń życiowych (tutaj jako przykład można podać sytuację, gdzie np. jeden z partnerów nagle postanawia wyjechać do jakiegoś bardzo odległego rejonu świata i tam budować swoje życie na nowo, a jego druga połowa wcale nie chce takich zmian). Czytaj też: Nowe życie po rozwodzie: jak sobie poradzić? Poczucie winy: oznaka dojrzałości czy choroby? Zdrada emocjonalna: jak się w porę zorientować? Negatywne skutki rozstania Negatywnie rozstanie odbija się przede wszystkim na osobie porzuconej – szczególnie, jeżeli to jej zależało na utrzymaniu związku. Wstępnie pojawiać się mogą u niej smutek, rozgoryczenie i mnóstwo wyrzutów do samej siebie o to, co też takiego zrobiła, że związek się rozpadł. Pojawiać się mogą problemy ze snem, zaburzenia apetytu, ciągłe rozmyślania o tym, jak będzie wyglądało dalsze życie bez partnera. Rozgoryczenie może mieć różny stopień – u jednych osób po krótkim czasie przemija, na innych rozstanie wpływa z kolei tak bardzo, że rozwijają się u nich nawet depresja (a konkretnie depresja egzogenna). Po rozstaniu pojawiać się mogą jednak i emocje z innego bieguna – złość, wściekłość, a nawet nienawiść w stosunku co do byłego partnera. Takowe mogą w krótkim czasie ustępować, ale i mogą utrzymywać się przez dłuższy czas i prowadzić do różnych zagrożeń – zdarza się w końcu, że osoba porzucona podejmuje próby zaszkodzenia swojej byłej drugiej połówce na gruncie np. rodzinnym czy zawodowym. Pozytywne skutki rozstania Rozstanie może tak naprawdę skutkować również i pozytywami. Tak może się dziać szczególnie wtedy, kiedy związek był – dla jednej lub obu stron – źródłem cierpień lub po prostu był on niesatysfakcjonujący. Szczególną ulgę mogą odczuwać te osoby, które funkcjonowały w toksycznym związku – choć z takowego ciężko się wyrwać, to ostatecznie po pewnym czasie od uwolnienia się z niego człowiek może tak naprawdę zacząć żyć na nowo. Zdarza się w końcu, że partner nas tłamsi – nie pozwala nam realizować swoich pasji, utrudnia spotkania ze znajomymi czy blokuje realizację naszych marzeń. Miewamy tego świadomość, a mimo tego – ze względu na uczucia czy przyzwyczajenie – i tak trwamy przy takim człowieku. Rozstać się nie zawsze jest łatwo, ale ostatecznie może się okazywać, że to właśnie ta najlepsza decyzja, jaką można w danej chwili podjąć. Okazać się może, że rzeczy, których wcześniej nie robiliśmy przez partnera – np. kurs tańca, na który partner z niezrozumiałych powodów zabraniał nam iść – jest dla nas źródłem takiej radości, jakiej nie odczuwaliśmy od dawna. Rozstanie, kończące niesatysfakcjonujący związek, może finalnie wywołać poczucie wolności i władzy nad własnym życiem. Poza tym, co najważniejsze – jak mawia się od dawna, "tego kwiatu to pół światu" – po związku, który był nieudany, można w końcu spotkać człowieka, przy którym w końcu zrozumie się, co tak naprawdę oznacza słowo szczęście. Jak sobie radzić z rozstaniem? Bez wątpienia jednak dla większości osób rozstanie nie jest dobrym i łatwym momentem w życiu, a umiejętność dostrzeżenia jego pozytywów przychodzi dopiero po jakimś czasie. Co więc zrobić, by rozstanie przeżyć jak najmniej boleśnie? 1. Nie kontaktuj się z byłym partnerem Po rozstaniu najtrudniej jest się przyzwyczaić do tego, że tej drugiej osoby nie ma już obok. Chęć bycia na bieżąco z tym, co u niego czy u niej się dzieje, jest ogromna. Ba, jeszcze bardziej kusi powiedzenie byłemu partnerowi kilku słów prawdy i uświadomienie po raz kolejny, jak jest beznadziejny. Staraj się jednak tego nie robić! Skutki mogą być katastrofalne: namnożenie negatywnych emocji z obu stron, powiedzenie słów, których się powiedzieć może i wcale nie chciało albo... konieczność zmierzenia z brakiem odpowiedzi. Rozstanie to w końcu rozstanie. Wszystkim będzie łatwiej przez nie przejść bez niepotrzebnego mnożenia negatywnych emocji. 2. Nie pielęgnuj w sobie żalu Lepiej też zrezygnować z katowania się oglądaniem wspólnych zdjęć, słuchaniem ulubionych piosenek, odwiedzaniem "waszych" miejsc. W czasie krótko po rozstaniu warto dać sobie z tymi zachowaniami spokój. Pozwól swoim emocjom na wytchnienie. 3. Pielęgnuj nowe nawyki Nie pogrążaj się w bezczynności - gdy człowiek nic nie robi, to myśli. Najczęściej o problemach, a rozstanie zdecydowanie należy do tych dużego kalibru. Zamiast więc popadać w bezczynność, wróć do spraw, które lubiłaś/-lubiłeś robić przed rozstaniem, a podczas życia w związku nie było na nie tyle czasu: czytaj, umawiaj się z dawno nie widzianymi przyjaciółmi, odwiedź rodzinę. Zacznij też robić coś nowego, co nie będzie się kojarzyło z byłym partnerem: zapisz się na kurs gotowania, podszkol swój angielski. 4. Pamiętaj, że nie jesteś beznadziejna/beznadziejny Rozstanie niestety sprzyja rozważaniom nad swoją domniemaną brzydotą czy głupotą. Tymczasem to, że z daną osobą nie wyszedł nam związek, nie oznacza, że jesteśmy pozbawieni urody czy intelektu. W chwilach zwątpienia warto przemyśleć sobie kilka spraw: przypomnieć to, w czym jesteśmy dobrzy, samemu czy samej sobie wymienić po kolei wszystkie swoje sukcesy, to, co sami w sobie lubimy i za co cenią nas przyjaciele. 4. Pozwól sobie pomóc Przecież życie to nie tylko i wyłącznie partner, są jeszcze znajomi, przyjaciele, rodzina. Warto porozmawiać z przyjaciółką i się jej wyżalić - uwolnienie z siebie negatywnych emocji powinno pomóc, jeśli tylko nie chcemy się w nich bez końca pławić. Ta metoda pewnie lepiej podziała na kobiety niż unikających zazwyczaj zwierzeń mężczyzn. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by i przedstawiciel płci brzydkiej umówił się np. na piwo z kumplem. Jeśli nic nie przynosi długotrwałego skutku, a ból nie staje się z czasem mniejszy, warto odwiedzić psychologa lub psychoterapeutę. Rozstanie a ciało Po rozstaniu tak samo może cierpieć dusza, jak i ciało. W stresującym czasie – za jaki z pewnością można uznać utratę bliskiej osoby – dochodzi chociażby do zwiększenia w organizmie ilości hormonów stresu, którymi są glikokortykosteroidy. Przez tę sytuację wzrastać może ciśnienie tętnicze krwi, dochodzić może do pojawiania się różnych problemów dermatologicznych, osłabiona może zostać odporność, zaostrzyć się przebieg chorób przewlekłych. Rozstanie a płeć Zwykło się przyjmować, że to kobieta zdecydowanie ciężej niż mężczyzna znosi rozstanie. Nic bardziej mylnego – tak naprawdę na tym gruncie panuje równouprawnienie. Taki mylny pogląd bierze się stąd, że typowo mężczyźni są mniej skorzy do zdradzania swoich uczuć, tak naprawdę jednak w ich głowach po rozstaniu również pojawiać się może szereg różnych, bardzo przykrych emocji. Różnice w zachowaniu po rozstaniu w przypadku kobiet i mężczyzn są jednak bardzo wyraźne. Mężczyźni raczej zamykają się w sobie – poszukują nierzadko ucieczki w alkoholu czy narkotykach. Kobiety typowo poszukują wsparcia bliskich osób, którym zdecydowanie chętniej od mężczyzn się zwierzają. Odmienności zauważalne są również w tym, do jakich najpoważniejszych następstw doprowadza rozstanie u przedstawicieli różnych płci. Tak jak kobiety częściej zapadają na zaburzenia depresyjne po rozstaniu, tak to mężczyźni po rozpadzie związku częściej niż kobiety decydują się na samobójstwo. Jak uniknąć rozstania? Rozstanie bezsprzecznie może więc negatywnie odbijać się na wielu aspektach życia człowieka. Jeżeli kończy ono związek, który był źródłem cierpienia – rozstanie wtedy jest po prostu konieczne. Funkcjonują jednak związki, kończące się przez zaniedbania partnerów, a które tak naprawdę mogłyby istnieć, gdyby tylko oboje ludzi się trochę postarało. Aby więc związek nie zakończył się rozstaniem, powinno się pamiętać o kilku teoretycznie prostych, ale bardzo ważnych aspektach. Przede wszystkim – szczerość. To absolutna podstawa relacji i naprawdę łatwiej jest przełknąć najgorszą prawdę, ale usłyszaną od partnera, niż dowiedzieć się o nieprzyjemnych sprawach od jakichś postronnych osób. Po drugie: wspólne wypracowywanie życiowych ścieżek. Żaden z partnerów nie powinien całkowicie podlegać drugiemu – związek to "my", a nie dwójka ludzi obok siebie – tylko gotowość na kompromisy umożliwi relacji przetrwanie. Wymieniać by można było tutaj jeszcze wiele innych sposobów na to, co zrobić, aby związek funkcjonował dobrze i nie groziło mu rozstanie. Wspomnieć warto jednak jeszcze o jednym aspekcie: o słuchaniu, bo jedynie wtedy, kiedy oboje ludzi jest otwartych na siebie i chociaż próbuje reagować na swoje potrzeby, związek może funkcjonować szczęśliwie. Absolwent kierunku lekarskiego na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. Wielbiciel polskiego morza (najchętniej przechadzający się jego brzegiem ze słuchawkami w uszach), kotów oraz książek. W pracy z pacjentami skupiający się na tym, aby przede wszystkim zawsze ich wysłuchać i poświęcić im tyle czasu, ile potrzebują.

Temat: rozstanie po 10 latach - czy bardzo boli ? Myślę, ze wszyscy sie boimy tak naprawde samotności do tego odmiennosci od środowiska. Nie raz slyszałam od singli, że samotnosc nie jest zła, ze jest wygodna bo nie musisz się z kimś liczyc, bo nie musisz się tłumaczyć a zaraz potem, ze nie ma z kim spędzac czasu bo wszyscy mają rodziny

Rozstanie z partnerem to jeden z najgorszych momentów w życiu. Zwłaszcza, jeśli kończy się długoletni związek. Czujesz wtedy, że Twój świat się zawalił i trudno Ci wyobrazić sobie przyszłości bez drugiej osoby. Jak poradzić sobie z tą trudną sytuacją w życiu? Rozstanie – skrajne emocje Niestety nie da się pstryknąć palcami i przestać o kimś myśleć. Po rozstaniu pojawiają się skrajne uczucia i emocje. Zaczynasz czuć okropną pustkę w sercu i lęk przed tym co będzie dalej. Masz wątpliwości czy poradzisz sobie bez tej drugiej osoby. Czy kiedykolwiek jeszcze kogoś pokochasz? Czy komuś zaufasz? Czy ktoś pokocha Ciebie? Jeśli ktoś Cię skrzywdził, zawiódł czy zdradził zaczynasz czuć wobec niego nienawiść i obrzydzenie. Z drugiej strony zastanawiasz się, czy nie było w tym wszystkim Twojej winy. Myślisz gdzie popełniłeś błąd, co zrobiłeś nie tak. Możesz w jednej chwili kochać swojego byłego partnera i chcieć do niego wrócić, żeby za chwilę go nienawidzić i nie chcieć już nigdy więcej oglądać go na oczy. Możesz reagować na rozstanie w różny sposób. Jedno jest pewne. Emocje są i nie jest łatwo się ich pozbyć. Będą Tobą targać jeszcze przez jakiś czas. Zwłaszcza, jeśli nie potrafisz pogodzić się z całą sytuacją. Sama wiem ze swojego doświadczenia, jak trudno uporać się z uczuciami po rozstaniu. Wiem, że czasem pojawia się pokusa, żeby wygarnąć wszystkie żale drugiej osobie. Ale wiem też, że z reguły to nie ma sensu. Jeśli coś się skończyło i nie ma szansy, żeby to naprawić trzeba się z tym pogodzić. Życie toczy się dalej, a najważniejszy jesteś Ty, Twoje życie i Twoje szczęście. I to o nie warto zadbać. Jak to zrobić? Przelej swoje uczucia na papier Zacznij pisać. Pisz pamiętnik, dziennik, listy. Zapisuj swoje uczucia i emocje. Dla mnie pisanie dziennika było tym, co kiedyś pomogło mi poradzić sobie z bólem, żalem i wszystkimi tymi okropnymi emocjami po rozstaniu. Zapisywałam w nim wszystkie swoje uczucia, emocje i wątpliwości. Siadałam wieczorem i pisałam. Opisywałam wszystko co czuję, czego się boję, co mnie zraniło. Czasem moje notatki przyjmowały formę listów. Pisałam w nich wszystko to, co miałam ochotę powiedzieć jemu. Pisałam o żalu, bólu, wściekłości, zranieniu, o wszystkim, co w tamtej chwili czułam. Te listy nigdy nie ujrzały światła dziennego. Nie wysłałam ich, ani nie pokazałam nikomu. Zostały tylko dla mnie. Ale sam fakt pozbycia się tych wszystkich uczuć i emocji bardzo mi pomagał. Po spisaniu wszystkiego, co mnie męczyło łatwiej było mi zasnąć, skupić się na pracy, na sobie. Zaczęłam nabierać dystansu i patrzeć na całą sytuację z innej perspektywy. Dzięki temu, że podzieliłam się sama ze sobą swoimi odczuciami zamiast tygodniami wszystko rozpamiętywać, udało mi się spojrzeć na zakończoną relację w kategorii tego, co mi dała i co mogę wyciągnąć z niej na przyszłość. Uświadomiłam sobie gdzie popełniłam błędy i na co już nigdy sobie nie pozwolę. To pozwoliło mi szybciej wrócić do równowagi i skupić się na sobie i swojej przyszłości. Dla mnie spisywanie swoich uczuć okazało się bardzo dobrą metodą na poradzenie sobie z rozstaniem. Wykorzystuję ten sposób także wtedy, kiedy czuję, że sobie z czymś nie radzę. Kiedy przeżywam trudne momenty lub gdy targają mną emocje, których nie potrafię się pozbyć. Stosuję też inne techniki radzenia sobie z negatywnymi emocjami (opisywałam je między innymi tu: pozbądź się niechcianych emocji i tu: jak pozbyć się stresu). Te sposoby są naprawdę świetne i również je polecam. Jednak jeśli nie masz zbytnich doświadczeń związanych z wizualizacją czy technikami NLP w takich momentach jak rozstanie możesz po prostu nie mieć ochoty ani sił ich stosować. Najlepszym sposobem poradzenia sobie z emocjami po rozstaniu może okazać się przelanie ich na papier. W ten sposób wyciszysz myśli i łatwiej będzie Ci poukładać sobie wszystko w głowie. I warto to zrobić, żeby pozbyć się tego wszystkiego, co Cię męczy oraz zadbać o relację z samym sobą. Bo to ona jest najważniejsza. Pamiętaj, że życie nie kończy się na jednej osobie. Życie toczy się dalej i pozwól sobie czerpać z niego wszystko co najlepsze. Nie trać cennego czasu na użalanie się nad sobą i rozpamiętywanie. Skup się na sobie, znajdź sobie zajęcie, które sprawi Ci satysfakcję, spotykaj się ze znajomymi, żyj. Bo warto! A jakie są Twoje sposoby na radzenie sobie z rozstaniem i innymi trudnymi sytuacjami? Podziel się nimi w komentarzu. Może okażą się dla kogoś pomocne. Dziękuję, że jesteś. Jeśli spodobał Ci się wpis zapraszam Cię do tego, żebyśmy pozostali w kontakcie. Żeby mieć dostęp do wszystkich aktualności możesz polubić mój Fanpage na Facebooku, profil na Google plus oraz śledzić bloga na Bloglovin. Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego działania strony, korzystania z narzędzi analitycznych, zapewniania funkcji społecznościowych oraz systemu komentarzy. Czy zgadzasz się na wykorzystywanie plików cookies? Polityka prywatności
Jak go przeżyć" Kuba Jabłoński; "Jak zwiększyć poczucie własnej wartości" dr Glenn R. Schiraldi; "Budowanie poczucia własnej wartości" Sue Atkinson. Książki dla matek i nie tylko "Rozwód w rodzinie. Jak wesprzeć dzieci" Martin Herbert; "Rozwód. Jak ratować dzieci" Archibald D. Hart; "Rodzicielstwo po rozwodzie" Jill Burrett. "Czas po rozstaniu z ukochaną osobą, to moment niezwykle trudny dla większości osób. Często czujemy ogromny ból, smutek, rozczarowanie, rozpacz, gdyż inaczej wyobrażaliśmy sobie swoją przyszłość decydując się na rozpoczęcie związku" - pisze Anna Wyszkowska psycholog i psychoterapeutka. Proces leczenia "złamanego serca" można nieco "przyspieszyć" jeśli pozwolimy sobie na świadome wykonanie kolejnych kroków, których efektem ma być akceptacja tego co jest, tak aby bez ciągłego wracania do przeszłości nauczyć się docenienia tego co mamy, by znów móc realizować siebie i patrzeć z nadzieją w przyszłość. Krok 1. Pozwól sobie na przeżywanie trudnych emocji Osoby po rozstaniu często mówią o dominującym odczuciu smutku i pustki, tęsknocie za bliskością, lęku przed samotnością, braku nadziei. Inne czują złość, mają poczucie krzywdy i niesprawiedliwość, mówią "tak dużo dałam z siebie w tym związku i nikt tego nie docenił"’. Niektórym towarzyszy poczucie bycia zdradzonym, oszukanym. Spróbuj przyjrzeć się wszystkim swoim emocjom, szczególnie tym negatywnym związanym z rozstaniem. Pozwól sobie na ich przeżywanie, gdyż zatrzymywanie trudnych emocji kosztuje nas dużo energii i powoduje wydłużenie "procesu zdrowienia”. Zobacz także: 10 oznak zwiastujących koniec związku. Zauważyłaś je w swojej relacji? Nie wyrażone emocje wręcz "bulgoczą pod naszą skórą" i potrafią nieproszone pojawiać się w nieodpowiednich momentach. Dlatego jeśli masz taką możliwość to pozwól sobie na płacz. Wraz z łzami pozbędziesz się toksyn, które nagromadziły się w organizmie z powodu stresu, szlochając uwolnisz napięcie z całego ciała, co przyniesie ukojenie i spokój. Wyrażając złość w sposób, który nikomu nie szkodzi, np. kopiąc i uderzając w worek treningowy, wykrzykując wszystkie niecenzuralne słowa pod adresem byłego partnera jadąc samochodem, pozbywamy się nadmiaru negatywnych emocji, co może ułatwić nam "normalne” zachowanie się w stosunku do niego podczas ewentualnego spotkania. Częstym błędem jest uciekanie od uczuć związanych z rozstaniem poprzez nadużywanie alkoholu, objadanie się, nadmierne zaangażowanie w pracę lub różne aktywności wypełniające nam cały dzień. Krok 2. Traktuj siebie życzliwie Spójrz na siebie tak jak patrzyłabyś na przyjaciela, który przeżywa bardzo trudny moment w swoim życiu. Co powiedziałabyś mu, aby go wesprzeć słysząc jego historię? Czy wymagałabyś od niego tak dużo jak wymagasz od siebie w tym trudnym momencie? Postaraj się w myślach zwracać do siebie życzliwie, bez ciągłej krytyki i strofowania. Błędem, który często robią kobiety po rozstaniu, jest to, że jak mantrę powtarzają słowa byłego partnera: "On mówi, że rozpad związku to moja wina”, "Według niego jestem..." itp. Najczęściej jednak po dłuższej analizie tego, co wydarzyło się w związku, rozmówczynie same dochodzą do wniosku, że słowa te nie tylko nie są prawdą, ale też są bardzo krzywdzące. Dlaczego więc wciąż je powtarzają? Spróbuj mówić do siebie zdania, które Ciebie wspierają, takie jak: "Zrobiłam to co mogłam i potrafiłam w danym momencie, aby ratować ten związek”, "Zasługuję na miłość i szacunek”. Krok 3. Zadbaj o czas dla siebie Czas dla siebie jest bardzo ważny podczas "rekonwalescencji po rozstaniu”. Jeśli masz ochotę, to wyjdź na długi samotny spacer na łonie natury, pobiegaj, idź na basen, masaż, poćwicz na siłowni, zadbaj o swoje ciało, bo to z pewnością poprawi twój nastrój. Ważne, żebyś wracając z pracy nie zamykała się w czterech ścianach wraz ze swoimi ponurymi myślami. Krok 4. Zrób podsumowanie Gdy minie trochę czasu od momentu rozstania dobrze byłoby zastanowić się nad tym, co się wydarzyło, żeby móc wyciągnąć dla siebie na przyszłość wnioski i nie powtarzać tych samych błędów w następnych związkach. Warto byłoby zadać sobie pytanie: "Czego nauczyłam się w tej relacji?", "O co mam złość do byłego partnera, co mnie rozczarowało a za co mogę być mu wdzięczna?", "Czego mi brakowało w tym związku?", "Czy ta relacja była w jakiś sposób podobna do poprzednich?", "Czy potrafiłam wprost mówić partnerowi o swoich potrzebach, jak na to reagował?"... Zobacz także: Jego znak zodiaku zdradza, w jakiej kobiecie on zakocha się bez pamięci Warto szczerze odpowiedzieć sobie na różne trudne pytania, porozmawiać ze sobą, przyjacielem lub terapeutą, żeby z jednej strony zobaczyć to, co było dobre, wartościowe w tej relacji, z drugiej strony przyjrzeć się minusom, temu co było dla nas trudne do zaakceptowania, nazwać sobie powtarzające się zachowania swoje i partnera, odtwarzane schematy. Krok 5. Posprzątaj Jeśli mieszkaliście razem a twój były partner już się wyprowadził, to dobrze byłoby, żebyś zrobiła porządek i pozbyła się rzeczy które Ci się z nim kojarzą. Przemyśl, które z rzeczy chcesz zostawić na pamiątkę i te najlepiej schowaj, tak żeby nie wpadały Ci w oczy, inne możesz oddać, wyrzucić. Niszczenie rzecz pod wpływem emocji raczej nie jest najlepszym rozwiązaniem, bo po kilku latach możemy żałować, że nie mamy żadnych pamiątek, chociaż tyle dobrych chwil przeżyliśmy. Wysprzątanie mieszkania, wprowadzenie pewnych zmian w wystroju, zakup nowej pościeli, narzuty na łóżko, świeże kwiaty w wazonie, to coś co powinno sprawić, że poczujemy się w swoim domu lepiej. Krok 6. Skoncentruj się na "tu i teraz" Pomyśl, że sytuacja jest taka, jaka jest. Bez względu na przyczynę, związek się zakończył. Postaraj się skupić przez jakiś czas na byciu samemu, na tym, jak się czujesz. Staraj się dostrzegać to co jest wokół Ciebie, bez ciągłego wracania do czasu, kiedy byłaś z drugą osobą. Ciągłe rozpamiętywanie przeszłości z reguły bardzo negatywnie wpływa na nasz nastrój i powoduje, że nie zauważamy i nie doceniamy tego, co jest wokół nas. Dlatego jedząc posiłek delektuj się jego smakiem, będąc na spacerze zwróć uwagę na piękno otaczającej Cię przyrody, ogrzej się w promieniach słońca, wieczorem przed snem zapal zapachową świeczkę i poczuj jej delikatny aromat. Zobacz także: Sześć sygnałów, jakie wysyła facet gotowy na poważny związek. Potrafisz je rozpoznać? Krok 7. Spotykaj się z przyjaciółmi Warto w tym trudnym dla siebie czasie otaczać się osobami, które są nam życzliwe, co do których wiemy, że wysłuchają nas, zaoferują pomoc, jeśli tego potrzebujemy. Jeśli nie mamy wokół siebie takich osób, to możemy rozważyć udział w grupie wsparcia, grupie rozwoju osobistego, gdzie osoby będące w podobnej do nas sytuacji, również przeżywające rozstanie, są gotowe podzielić się z nami swoim doświadczeniem, refleksjami, tak aby być dla nas wsparciem. Anna Wyszkowska, psycholog – psychoterapeutka Centrum Probalans Warszawa. yj5Ca.